Ciate Corrupted Neon Manicure

Hej.

Pewnie wiele z Was zna lakiery brytyjskiej marki Ciate, które charakteryzują się śliczną, słodką kokardką umieszczoną na flakoniku. Ich opakowania naprawdę przyciągają uwagę i zachęcają do zakupu. Co jakiś czas marka Ciate bombarduję nas nowymi trendami i wymyśla przeróżne nowe sposoby by urozmaicić manicure. Tym razem i ja dałam się skusić ich neonowej kolekcji. Nie dodaję za dużo postów o lakierach, bo tak naprawdę mam ich w domu bardzo mało. Sama nie mam czasu na zmianę koloru co kilka dni i robię to tylko od czasu do czasu, a wszystko i tak kończy się na podstawowym jednym odcieniu, ponieważ nie mam talentu do jakichkolwiek wymyślnych wzorków. Zdecydowanie wolę udać się do kosmetyczki. Jednak Neon Manicure urzekł mi już po pierwszym ujrzeniu i od razu zdecydowałam, że muszę go mieć. Jeśli jesteście ciekawe jak się spisał, zapraszam na post!



Crystalline Mineral Salt Scrub/ Rose & Chamomile

Cześć!

Jestem znowu z kolejnym postem. I jak zawsze nie powstrzymam się i muszę ponarzekać na straszną pogodę. Pada już chyba od trzech tygodni i wcale nie zapowiada się na jakąkolwiek poprawę. Ciągle jest szaro, buro, szybko zapada zmrok i tylko bym leżała całymi dniami w łóżku. Sklepowe wystawy przypominają nam o zbliżającym się Haloween, a ja już dostałam zaproszenia na przyjęcie z tej właśnie okazji. Zastanawiam się tylko za co mogłabym się w tym roku przebrać :)
Przechodząc jednak do recenzji, chciałabym dziś opowiedzieć Wam moje Kochane o scrubie solnym, który zawiera ekstrakt z róży i rumianku. Uwielbiam różnego rodzaju peelingi, ale takiego który zawier sól jeszcze nigdy nie próbowałam. Jesteście ciekawe co o nim sądzę? Zapraszam :)


Glossybox October 2013.

Hej!

Te z Was, które śledzą mojego bloga na Facebooku, zapewne wiedzą, że dziś zostałam właścicielką nowego Glossyboxa na miesiąc październik. Temat pudełka brzmi "Dark Romance" i dzięki niemu mamy poczuć ducha Halloween, a jego zawartość pomoże nam wydobyć lisicę z naszego wnętrza z modnymi w tym sezonie seksownymi, jagodowymi ustami i rozświetloną skórą. Przyznam szczerze, że po rozpakowaniu boxa byłam naprawdę bardzo zaskoczona, ponieważ spodziewałam się jakiś ciemnych szminek i lakierów do paznokci, a odstałam coś całkiem innego. Zapraszam na post!




Empty Project September 2013

Witam!

No i zaczął się październik. Jak dla mnie to miesiąc deszczowy, zimy i szary. W Polsce zawsze można liczyć na piękną, złotą jesień jaką pamiętam z dzieciństwa. Bukiety z liści i ludziki z kasztanów. Tu w UK mamy tylko mokre, bure ulice i bez przerwy tylko pada, pada i jeszcze raz pada. Bez problemu łapię jesienną chandrę i nie mam ochoty na nic, co możecie ostatnio zaobserwować na moim blogu. Cały czas obiecuję poprawę, ale naprawdę ciężko mi się pozbierać i znowu zacząć regularnie pisać. Mam nadzieję, że moje nastawienie niedługo ulegnie zmianie i wszystko wrócimy do normy. A dziś przychodzę do Was z moim wrześniowym denkiem. Jesteście ciekawe co udało mi się zużyć aż do ostatniej kropli? Zapraszam :)



Revlon Photoready Trwały podkład rozświetlający

Witam Dziewczynki!

O marce Revlon pewnie nie muszę Wam opowiadać, bo praktycznie każda z nas słyszała choćby o ich sławnym podkładzie Colorstay. Od lat był moim numerem jeden i chociaż w międzyczasie kupowałam inne tego typu produkty, bo ten już zdążył mi się znudzić, to po kilku użyciach i tak wracałam do mojego ukochanego Revlona. Wszystko zmieniło się jednak wraz z kupieniem nowej wersji podkładu. Konsystencja znacznie się zmieniła i mimo iż jest tak gęsta, że wydobycie jej ze słoiczka kosztuje mnie wiele pracy, to krycie znacznie się zmniejszyło i to właśnie bardzo mnie zasmuciło. Zaczęłam więc szukać czegoś nowego, ale idzie mi bardzo ciężko. Zarówno drogie podkłady jak i te tanie, nie spełniają moich oczekiwać. Na słynnym Wizażu wynalazłam ostatnio kolejny produkt marki Revlon o nazwie Photoready. Co prawda jest to podkład rozświetlający, ale dziewczyny pisały, że mimo wszystko twarz się po nim nie  świeci, krycie jest niezłe i było też sporo takich, które twierdziły, że jest nawet lepszy od samego Colorstay! Kupiłam więc, wypróbowałam. I co się okazało? ... Zapraszam na post!


GLOSSYBOX September 2013

Heh, hej!

Jestem chyba ostatnią osobą, która pisze o pudełku Glossyboxa w tym miesiącu. Sama musiałam się o niego upomnieć, bo nie wiem dlaczego zapomniano o mnie. Specjalnie nie czytałam Waszych postów, ponieważ chciałam mieć niespodziankę i tak też było. W tym miesiącu pudełko nosi nazwę The London Edition i przedstawia typowe brytyjskie motywy. Jesteście ciekawe czy jednak opłacało się czekać i jak zareagowałam na zawartość? Zapraszam!



Explaination and Michael Kors

Hej!

Całe wieki mnie nie było i od razu na wstępie bardzo przepraszam. Niestety przez ostatnie dni miałam urwanie głowy i brakowało mi czasu nawet na sen. Przygotowałam już dla Was posty i obiecuję, że się poprawię. Cieszę się jednak, że mimo iż ostatnio nie dodaje żadnych notek to ciągle ktoś tu do mnie zagląda i komentuje, a dodatkowo przybywa mi grono obserwatorów :) Bardzo mnie to motywuje i zachęca do dalszego pisania. Od czasu do czasu staram się też wpadać do Was chociaż na chwilkę sprawdzić co nowego i poczytać recenzje, które mnie ciekawią. Od dziś zaczynam weekend, a potem ruszamy z nowym miesiącem. Szykuję więc mój wrześniowy Empty Project i już jutro dodam nowe opisy. A dzisiaj przygotowałam dla Was kilka fotek okularów o które mnie prosiłyście. Wiem, że troszkę to trwało, ale dopiero dziś udało mi się cyknąć co nieco . Specjalnie dla Ciebie Ivonko Michael Kors :)

Pukka Nourishing Brightener Organic Bilberry & Almond Freshly Ground Exfoliator/ Rozświetlająco-odżywczy peeling do twarzy z migdałami i borówką.

Hej Dziewczynki!

Jak tam Wasze samopoczucie, bo u mnie coraz gorzej?  Brzydka pogoda i przeszywający chłód dają mi się we znaki. Na zewnątrz bardzo szybko zapada zmrok, dzień jest teraz krótszy i ciągle mi mało czasu. A przez ostatni tydzień tylko spanie mi w głowie. Mogłabym spędzić w łóżku cały dzień :)
Przechodząc do tematu kosmetyków, to ostatnio staram się inwestować w takie, które mają naturalne składniki. Tak też było, gdy decydowałam się na peeling do twarzy. Wybrałam ten marki Pukka i przyznam się szczerze, że był to strzał w ciemno, ponieważ nigdzie nie mogłam znaleźć opinii o tym produkcie. A, że ja lubię ryzyko (mimo tego, że wiele razy dałam się oszukać i musiałam oddać zakupione kosmetyki),  bez zawahania sięgnęłam po ten właśnie peeling. Same się przekonajcie czy wyszło mi to na dobre.


Creation's Garden Shave Gel/ Żel do golenia

Witam!

Ostatnio bardzo mnie mało na blogu i mimo iż staram się odwiedzać Wasze stronki, gdy tylko mam czas, to wiem jednak, że zaniedbuje troszkę mój blogowy świat. Nawet nie wiecie jak mi przykro z tego powodu :( Ale z jednej strony dużo pracy, a z drugiej chyba dopada mnie jesienna chandra i zupełnie nie mam ochoty i weny na cokolwiek. Mam nadzieję, że w najbliższym czasie moje nastawienie się zmieni i w końcu znowu będę dodawać post za postem.
A dzisiaj przedstawię kolejny produkt od Creation's Garden. Już jakiś czas polowałam na ten Shave Gel i w końcu udało mi się go dopaść. Pewnie niektóre  z Was pamiętają jak zachwycałam się żelem pod prysznic właśnie tej marki. Był naprawdę świetny i zupełnie inny od tych dostępnych w drogeriach. Firma ta dobiera do swoich produktów tylko naturalne składniki, a nigdy wcześniej nie miałam okazji używać żelu do golenia bez żadnej chemii w składzie. Zapraszam na recenzję!



TRESemme Platinum Strenght 60 Second Treatment Shot

Witam!

W sierpniowym Glossyboxie oprócz innych fajnych kosmetyków znalazłam między innymi odżywkę do włosów od TRESemme. Z marką tą znam się nie od dziś i chociaż wiem, że ma wiele przeciwniczek, ja bardzo lubię ich produkty. Używam zarówno szamponów, jak i odżywek. Nie wiedziałam jednak, że mają w swojej ofercie takie minutowe szoty. Moje suche i zniszczone końcówki naprawdę potrzebują bardzo dobrego produktu i szczerze przyznam, że szukam takiego już od dawna. Miałam wielką nadzieję, że odżywka ta w końcu spełni moje oczekiwania. Czy tak się stało? Zapraszam na posta.


Cece MED Silk Shampoo/ Szampon do włosów suchych i zniszczonych.

Hej!

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze dotyczące metamorfozy bloga. Większości z Was bardzo się ona podobała i chociaż nie każdego zachwycił róż, wszystkie opinie były dla mnie bardzo ważne :)

Dzisiaj przychodzę z recenzją szamponu do włosów zakupionego jeszcze na moim wspaniałym urlopie w Polsce. Jest on przeznaczony do włosów suchych i zniszczonych. Jeszcze nigdy nie miałam żadnego produktu marki Cece MED, ale jak zwykle skusiło mnie opakowanie. Bo przecież rzadko się zdarza, że kupujemy tego typu produkty zapakowane w tekturowy kartonik z dokładnym  opisem i ulotką w środku. Od razu zaleciało mi profesjonalnością. Jesteście ciekawe czy dałam się wyprowadzić w pole? Zapraszam zatem na post.


Metamorfoza bloga by Karolina G.

Witam!

Te, które są dłuższy czas ze mną, za pewne zauważyły, że mój blog przeszedł ogromną metamorfozę. Jest teraz bardziej przejrzysty i ładniejszy, po prostu taki jak chciałam :)
Naprawdę setki razy próbowałam go przerobić po swojemu, niestety nie jestem w tym za dobra i wszystko zawsze kończyło się klęską. Dlatego poprosiłam o pomoc Karolinę, której prace miałam okazję oglądać na innych blogach. Jest naprawdę genialna i potrafi zrobić wszystko! W tempie ekspresowym przygotowała dla mnie próbki i nawet się nie obejrzałam, a blog już wypiękniał. Dziewczyna naprawdę bardzo profesjonalnie podchodzi do sprawy i nawet jeśli poprosimy o coś czego nigdy wcześniej nie robiła, szybciutko nauczy się wszystkiego, obyśmy tylko były zadowolone. I nawet gdy już zaakceptowałam jej propozycje, ona nie poprzestała na tym. Sama proponowała mi inne fajne zmiany, a gdy nawet mały szczegół nie odpowiadał, od razu to zmieniała. Karolcia nie traktuję każdej z nas szablonowo, oby zaliczyć i następna. Współpraca z nią to prawdziwa przyjemność. Mogłabym ją wychwalać całymi dniami :)
Jeśli też macie ochotę na zmiany w sowim blogu, a nie za bardzo wiecie jak się za to zabrać, serdecznie zapraszam na bloga "Moje Pasje", wystarczy, że klikniecie tutaj . Po prawej stronie umieszczone jest hasło : Zamów szablon i tam znajdziecie wszystkie informacje dotyczące właśnie tego zagadnienia.
Mam nadzieję, że blog podoba Wam się równie bardzo jak mi :)
A Tobie Karolinko dziękuję za wspaniałą zmianę, miłą i szybką współpracę i naprawdę świetną robotę! Już przygotowałam dla Ciebie mały prezencik i obiecuję, że jeszcze w tym tygodniu poleci do Ciebie!

Pozdrawiam Kochane!


Luksja Care Pro Nourish/ Mleczko pod prysznic z olejem z pestek z dyni.

Hej Dziewczyny!

W końcu udało mi się znaleźć troszkę czasu na napisanie posta. Ciężki tydzień już za mną i w następnym tylko cztery dni pracy, a później długi weekend :) Będę miała troszkę więcej czasu na recenzje i odwiedzenie Waszych blogów. A dzisiaj przygotowałam posta o mleczku pod prysznic, które przywiozłam ze sobą z Polski. Kiedyś dostałam próbkę od koleżanki i zakochałam się w nim już po pierwszym użyciu. Pewnie świetnie znacie ten produkt, ale skoro jesteście ciekawe co ja o nim sądzę, serdecznie zapraszam :)




Sempteber Wishlist.

Witam!

Wiem, że ostatnio słabo u mnie z recenzjami, ale znowu zaczęły się nadgodziny w pracy i nie mam czasu na nic :/ Pod koniec tygodnia wszystko powinno się unormować i obiecuję, że w weekend wrócę do Was z gotowymi opisami kosmetyków. A jak na razie przedstawiam Wam swoją Wishilst na ten miesiąc, bo w tamtym niestety nie udało mi się jej dodać. Post ten przygotowałam pod koniec sierpnia, ale całkiem o nim zapomniałam i przydał mi się teraz, gdy z czasem u mnie marnie. Zapraszam!



Empty Project August 2013/Moje zużycia w sierpniu.

Hej Dziewczyny!

W końcu i mi się udało zużyć kilka kosmetyków do końca. Na początku było ciężko, ale już idzie mi coraz lepiej. Wszystkie te produkty do których nie mogłam się zmusić by zacząć ponownie używać oddałam i powoli w mojej łazience robi się porządek :) Uważam, że jak na mnie- osobę, której wszystko się szybko nudzi i ciągle by chciała testować nowe kosmetyki, a najlepiej już dziś, teraz, to zużyłam naprawdę dużo. Same się przekonajcie :)



The Body Shop Nutriganics Foaming Facial Wash/ Pianka do mycia twarzy.

Witam!

Dzisiaj kolejny raz napiszę o produkcie do mycia twarzy. Tym razem będzie jednak o piance. Miałam przygotowany inny post, ale dopiero wczoraj przypomniało mi się, że nie wspominałam Wam o niej, a została przeze mnie zdenkowana już jakiś czas temu. Naprawdę byłam z niej bardzo zadowolona i myślę, że warto mieć ją w swojej łazience. Ale wszystko po kolei. Najpierw postaram się troszkę o niej opowiedzieć.




Avon Planet Spa/ Żel myjący do twarzy z białą herbatą.

Witam!

Jak pewnie niektóre z Was już zdążyły zauważyć wzięłam się za porządne zużywanie. I tak teraz, używam kosmetyków, które w sumie nie do końca są moimi ulubieńcami, bo przecież z jakiegoś powodu znalazły się w tej Zapomnianej Szufladzie. I tak oto ostatnio z samego jej dna wygrzebałam żel do mycia twarzy od Avon. Moje zaskoczenie było ogromne, ponieważ nie pamiętam żebym kiedykolwiek go zamawiała, a do tego produkt ten był praktycznie w ogóle nie naruszony. Postanowiłam więc wypróbować, jako że nie przypominałam sobie bym wcześniej go używała i jak się sprawował. Zapraszam na recenzję ;)


ECO Receptura Good Day by Stara Mydlarnia- Strawberry- Peeling do ciała.

Hej Dziewczynki!

Jak pewnie już zauważyłyście jestem właśnie w trakcie testowania kosmetyków przywiezionych z urlopu. Kolejnym jaki chce wam pokazać jest peeling ECO receptura. Szczerze przyznam, że jako fanka peelingów nie mogłam się doczekać kiedy go wypróbuję. Jednak tak jak obiecałam, najpierw musiałam zużyć stare zapasy. Kilka dni temu w końcu był nasz "pierwszy raz" i jakże mi się podobał :) Od razu się w nim zakochałam i wiem już, że gdy mi go zabraknie, będę naprawdę przygnębiona :( Ale najpierw poczytajcie same.



Bielenda Professional Formula Peeling gruboziarnisty/ Efekt diamentowej mikrodemabrazji.

Dzień Dobry!

Ostatnio na blogach dużo piszecie o pogodzie i nadchodzącej jesieni. Obudziłam się dziś rano, a tu za oknem szaro, mokro i deszczowo... Mam wrażenie, że lato już minęło i koniec z upalnymi dniami, które już są coraz krótsze i czas wyciągnąć ciepłe kurtki i parasole. Wiele z Was stworzyło już nawet specjalną listę na nadchodzącą jesień i ja chyba też będę musiała o takiej pomyśleć.
Dziś jednak będzie troszkę o peelingu, który przywiozłam z Polski. Kupiłam go całkiem przypadkiem, ponieważ zapomniałam wziąć na urlop swojego z domu, a musiałam w jakiś sposób złuszczyć martwy naskórek. Później jednak okazało się, że siostra ma jeden z moich ulubionych produktów od No7: Total Renewal Microdermabrasion Scrub (recenzja tutaj ) i notorycznie jej go podkradałam, a ten od Bielendy odłożyłam na później. Dopiero kilka dni temu przypomniało mi się, że go mam i oto chciałabym się z Wami podzielić moją opinią na temat tego produktu.





Bielenda/Masło do ciała Awokado.

Hej Dziewczynki!

Pierwszy produkt jaki postanowiłam przetestować z moich zakupów w Polsce to oczywiście masło do ciała od Bielendy, ponieważ nie mogłam mu się oprzeć :) Ogólnie nie przepadam za tą marką i staram się unikać jej produktów, ponieważ uwielbiam kosmetyki, które czymś mnie zaskakują i świetnie działają, a te przeważnie albo w ogóle nie dają żadnych efektów, albo są one nijakie. Postanowiłam jednak zrobić mały wyjątek dla tego masełka, ponieważ awokado to jeden z moich ulubionych zapachów i wprost nie mogłam przejść obok niego obojętnie.



Kosmetyczne zakupy w Polsce. Czyli co przywiozłam ze sobą z urlopu i czy warto było?

Hej Kochane!

Dziś chciałabym pokazać wam co udało mi się przywieźć z urlopu w Polsce. Wybór był ogromny i sama nie wiedziałam po co powinnam sięgnąć. Większość kosmetyków, które kupiłam widziałam gdzieś na waszych blogach i przeważnie miały dobre opinie, ale nie gwarantowało to, że i u mnie się sprawdzą. Na razie dopiero zaczęłam testować kilka z nich, ponieważ tak jak obiecałam, najpierw muszę zużyć stare zapasy, bo mam ich za dużo. A oto kilka moich łupów:




M.A.C Foundation Pump/ Pompka do podkładu.

Hej!

Dziś nie będzie posta o kosmetykach, ale chciałabym wam krótko opowiedzieć o gadżecie, który warto mieć by ułatwić sobie aplikacje podkładu. Wiem, że niejedna z was jest zawiedziona tak jak i ja, że Estee Lauder Double Wear i Revlon Color Stay, zamiast pompki posiadają nieładny otworek, który jest strasznie niewygodny i nieestetyczny. Postanowiłam więc sama zaopatrzyć mojego Revlona w wygodniejszy aplikator i zamówiłam go od znanej pewnie wam marki M.A.C.

MOJA OPINIA


Cała prawda o mnie w 50 faktach :)

Cześć Dziewczynki!

Nadeszła moja pora na to by podzielić się z wami kilkoma faktami o mnie. Wiem, że już pewnie naczytałyście się tego bardzo dużo i jestem chyba jedną z ostatnich, która zamieszcza tego typu post, ale mam nadzieję, że kogoś jednak zainteresuję ;)


Lancome Teint Idole Ultra 24h/ Podkład kryjąco- pielęgnujący.

Dzień Dobry!

Moje poszukiwanie podkładu idealnego ciągle trwa. Jak pewnie pamiętacie ostatnim razem Illamasqua niestety nie spisał się tak jakbym chciała i teraz zalega w mojej kosmetyczce, a ja używam go od czasu do czasu jako korektora. Tym razem kierowana dobrą opinią znajomych i internautek sięgnęłam po produkt Lancome Teint Idole Ultra 24. Czy jednak udało mi się znaleźć podkład idealny?


GLOSSYBOX August 2013.

Hej!

Dziś wróciłam do domu po urlopie i pierwsze co zrobiłam to przegląd pocztowy. Czekał już na mnie sierpniowy Glossybox. W tym miesiącu nosi on tytuł High-flyers i jest specjalnie dedykowany kobietom, które wybierają się w podróż za granicę. Każda rzecz pochodzi od producenta z innego państwa i każdy kosmetyk ma poniżej 100 ml, byśmy spokojnie mogły zabrać go na pokład samolotu. Tym razem wszystko zapakowane było w standardowym już różowym pudełku.






L'Oréal Paris Triple Active Anti-Shine Mattifying Hydrating Moisturiser/ Krem matująco-nawilżający dla cery tłustej.

Cześć Dziewczyny!

Przez bardzo długi czas myślałam, że jako posiadaczka tłustej cery, nie powinnam jej nawilżać i bałam się używać kremów do twarzy, ponieważ za duże było ryzyko, że makijaż spłynie lub zacznie się świecić znacznie szybciej. Dopiero jakiś czas temu przeczytałam, że mój organizm produkuje za dużo tłuszczu, a nie wody, a to ona odpowiedzialna jest za nawilżenie naszej skóry. Poza tym podkłady matujące i żele do mycia twarzy działające przeciwtrądzikowo, strasznie wysuszały moją cerę i często nawet peeling nie pomagał usunąć martwego naskórka, który psuł cały makijaż. Zaczęłam więc zastanawiać się nad kremem, który nawilży moją skórę, ale nie sprawi, że będzie się ona świecić jeszcze bardziej. Oczywiście na rynku nie ma ich za wiele, ale ostatnio przypadkiem wpadł mi w ręce ten od L'oreala. Nie byłam go pewna, ponieważ nie mogłam znaleźć żadnej recenzji w internecie lub tylko kilka zdań opisujących działanie. Zdecydowałam się jednak, że wypróbuję, może akurat przypadnie mi do gustu.

Nivea Odżywczy Balsam pod prysznic.

Witam!

Dziś przychodzę z recenzją balsamu pod prysznic od Nivea. Ostatnio bardzo głośno o nim w blogosferze, ale opinię są mieszane. Jednym z was bardzo przypadł do gustu, a inne piszą, że to zwykły bubel. Zdecydowałam więc, że sama przetestuję ten balsam i przekonam się jak działa na mnie. Od dawna szukam tego typu produktu, ponieważ należę do osób, które zapominają o codziennym nawilżaniu ciała, albo po prostu nie mam na to czasu. Wszystkie poprzednio testowane produkty nie spełniły moich oczekiwań. A jak spisał się Nivea? O tym właśnie zaraz wam opowiem.

OPIS

Zapewnia nawilżenie i uczucie miękkiej skóry. Daje on przyjemność stosowania oraz gwarantuje szybką aplikację i wchłanianie. Używając ten kosmetyk zaoszczędzisz 4 minuty dziennie, co w skali roku daje 24 godziny! W ten sposób zyskasz dzień tylko dla siebie - będziesz mogła przeznaczyć go na to, na co najbardziej brakuje ci czasu.




MOJA OPINIA



ZAPACH I KONSYSTENCJA



Balsam ten posiada zapach identyczny jak kremy Nivea. I chociaż od pewnego czasu przestałam używać ich produktów, ponieważ nie mogłam już znieść tej woni, która towarzyszy mi od najmłodszych lat, akurat w tym przypadku miło mi było sobie o nim przypomnieć. Jak dla mnie dosyć intensywny, wypełnia całą łazienkę. Konsystencja jest nieco rzadka, przypominająca mleczko, o charakterystycznej białej barwie. 








OPAKOWANIE

Balsam, który ja posiadam producent umieścił w niebieskiej tubce. Moja skóra jest bardzo sucha i dlatego sięgnęłam po tą odżywczą wersję, ale wiem, że dostępna jest też biała i ma ona właściwości nawilżające, wzbogacona o minerały morskie. Opakowanie otwiera się na charakterystyczny "klik" i nie musimy używać zbyt wiele siły by podnieść wieczko. Tubkę możemy postawić otworem do dołu, dzięki czemu produkt spływa po ściankach i nie trzeba męczyć się z jego wydobyciem. Troszkę mi przeszkadza za duża jak dla mnie dziurka, ponieważ balsam rozlewa się przez nią i brudzi wieczko. Wygląda to bardzo nieestetycznie i muszę czyścić ją po każdym użyciu. 

WYDAJNOŚĆ 

Jak pisałam wcześniej balsam jest rzadki przez co muszę go naprawdę sporo nałożyć, by poczuć jego działanie na ciele. Mimo to tubka jest naprawdę duża i chociaż używam go każdego dnia wiem, że starczy mi na długo. Jest to jednak kwestia względna i pewnie każda potrzebuje innej ilości balsamu by uzyskać upragniony poziom nawilżenia. 




 DZIAŁANIE 

Kupując go wcale nie wiązałam z nim wielkich nadziei . Po prostu chciałam spróbować. Jednak już po pierwszym użyciu byłam pewna, że polubię się z tym produktem. Naprawdę nawilżył i odżywił moją skórę. W końcu zaczęła wyglądać zdrowo i nie znalazłam na niej ani śladu przesuszenia. A co więcej efekt ten utrzymywał się całą noc i następny dzień. Obietnice producenta potwierdziły się i jak dla mnie jest to balsam idealny. Nie polubią się z nim jednak te z was, które nie przepadają za  tłustą warstwą pozostawioną przez balsamy, ponieważ czuć ją jeszcze jakiś czas po odbyciu kąpieli. Potrzebuje on trochę czasu, aby się w pełni wchłonął, mi to jednak zupełnie nie przeszkadza. 
Nie polecam jednak używania tego balsamu biorąc kąpiel w wannie, ponieważ próbowałam już tego i produkt w ogóle nie zadziałał. Praktycznie nie zostawił śladu na moim ciele. Świetnie spisał się tylko pod prysznicem. 













SKŁAD



POJEMNOŚĆ

250 ml

CENA

ok. 17 zł

PODSUMOWANIE

Plusy:

- ładnie pachnie
- starcza na długo
- dostępny w niskiej cenie
- naprawdę nawilża
- posiada wygodną w użyciu tubkę 
- można go użyć już pod prysznicem

Minusy:

- długo się wchłania
- posiada zbyt dużą dziurkę, która brudzi opakowanie

Jak dla mnie produkt numer jeden w świecie balsamów i na pewno sięgnę po niego jeszcze nie raz ;)

M.

Ocena: 8/10

Zakupy kosmetyczne w lipcu 2013.

Hej!

Jako, że właśnie lipiec dobiegł końca, chciałam się z wami podzielić moimi nabytkami kosmetycznymi. Tak jak obiecałam było ich dużo mniej niż w tamtym miesiącu, bo teraz wzięłam się za zużywanie, ale to dopiero początek :) Muszę zacząć obdarowywać znajome i kuzynki, bo teraz przyszedł czas na  kupowanie z głową i zużywanie wszystko dokładnie i sumiennie, aż do samego końca.




Libster Award.

Witajcie Kochane!


Jakiś czas temu dostałam dwie nominacje do Libster Award od Olci Rybickiej z bloga "Trochę o wszystkim",  adres bloga tutaj i drugą od Natalii NBlog, która jest właścicielką bloga "Zdrowie Uroda Natura", adres bloga tutaj . Bardzo dziękuję dziewczynki i przepraszam, że dopiero dzisiaj odpowiadam na pytania, ale wcześniej naprawdę nie miałam czasu.



I.  Odpowiedzi na pytania zadane przez Ole Rybicką:

1. Jaki typ muzyki lubisz?
 Słucham każdego utworu, który wpadnie mi ucho, rodzaj muzyki nie gra roli :)

2. Bardziej lubisz Mazury czy Bieszczady?

Nie byłam nigdy ani na Mazurach ani w Bieszczadach, więc ciężko mi ocenić ;)

3. Ulubiona przekąska?


Uwielbiam zdrowe przekąski firmy Graze, wszystkie zestawy :)

4. Jak opisałabyś swój styl ubierania się?
Bardzo luźny. Typowa dresiara :) Chociaż potrafię wyglądać bardzo elegancko, ale to zależy od okazji ;)

5. Ulubiona piosenka polska?
Uwielbiam Sylwię Grzeszczak "Małe rzeczy".

6. Piosenka z dzieciństwa, którą najmilej wspominasz?
Chyba "Angel" Kelly Family :)

7. Ulubiony film?
Mój chłopak zaraził mnie pasją do oglądania filmów. Widziałam ich już setki i nie mam jednego ulubionego.

8. Gdybyś miała być jedną postacią z Kubusia Puchatka to kim byś była?
Prosiaczkiem :)

9. Wolisz lato czy zimę?
Zdecydowanie lato :)

10. Znienawidzony przedmiot w szkole?
Matematyka oczywiście ;)


Blogi, które ja nominuję:
1.  http://kosmetykowka.blogspot.com/
2. http://ladiesarebeautiful.blogspot.com/
3. http://stylowakosmetyczka.blogspot.com/
4. http://hushaaabye.blogspot.com/
5. http://frambuesa-beauty.blogspot.com/
6. http://bella-beauty-bella.blogspot.com/
7. http://inspirujemniezycie.blogspot.com/
8.http:// kuferekkosmetyczny.blogspot.com/
9. http://notsunset.blogspot.com/
10. http://cosmetics-my-live.blogspot.com/
11. http:// drop-of-sherry.blogspot.com/

A  oto moje pytania:

1. Ulubiony kosmetyk?
2. Jaką nazwę nosi Twoja ulubiona strona internetowa?
3. Jak się nazywa Twój ulubiony blog?
4. Co zabrałabyś ze sobą na bezludną wyspę?
5. Ile czasu zajmuję Ci codzienny makijaż?
6. Gdybyś mogła, co zmieniłabyś na świecie?
7. Co sądzisz o zakochaniu od pierwszego wejrzenia?
8. Jakie trzy kosmetyki zabrałabyś ze sobą na plażę?
9. Czym się zajmujesz na co dzień?
10. Co sądzisz o zdrowym odżywianiu?

II. Odpowiedzi na pytania zadane przez Natalię  NBlog:



1. Jakie są Twoje ulubione perfumy?
 Oczywiście Lady Million  od Paco Rabanne :)

2. Idealny sposób na nudę?
Testowanie kosmetyków. Nakładanie maseczek, robienie peelingów,malowanie paznokci, itp :)

3. Blog czy Vlog?
Blog.

4. Ulubiony słodycz, jaki kojarzy Ci się z dzieciństwem?
Czekolady, ale te czekolado podobne :) 

5. Jaki styl ubioru preferujesz?
Jak już pisałam bardzo luźny. Mam setki spodni dresowych i bluz :)

6. Gdybyś miała możliwość spełnienia swojego marzenia wybrała byś...?
Życie wieczne dla całej mojej rodziny :)

7. Wybieramy kolor samochodu - jest nim...?
Czerwień :)

8. Jak według Ciebie wygląda idealny look na imprezę?
Jak dla mnie oczywiście sexy sukienka, nie wyzywająca, ale rzucająca się w oczy. Do tego wysokie szpilki, mała kopertówka i długie, lekko pofalowane włosy :)

9. Włosy proste czy kręcone?
Kręcone :)

10. No make-up day. Jesteś za czy przeciw?
Oczywiście przeciw :)

11. Spójrz w lustro i powiedz co uwielbiasz w sobie najbardziej.
Moje oczy :)

A oto blogi nominowane przeze mnie:

1.  http://nightlyw0lf.blogspot.com/
2. http://coralblush19.blogspot.com/
3. http://www.naturania.com.pl/
4. http://dziewczynazjasla.blogspot.com/
5. http://natiblondi.blogspot.com/
6. http://kosmetycznieee.blogspot.com/
7.  http://kosmetykove-love.blogspot.com/
8. http://fabrykaaurody.blogspot.com/
9. http://malinka24.blogspot.com/
10. http//daariaaa.blogspot.com
11. the-vanity-life.blogspot.com


Moja pytania:

1. Jaki kosmetyk najbardziej chciałabyś posiadać?
2. Jakiej marki kosmetycznej najbardziej nie lubisz?
3. Czy kiedykolwiek byłaś na spotkaniu blogerek?
4. Jaka jest Twoja wymarzona długość włosów?
5. Jak długo posiadasz bloga?
6. Jak często dodajesz posty na swojego bloga?
7. Blond, brąz, rude czy czarne?
8. Gdzie chciałabyś pracować?
9. Jaki jest Twój ulubiony gadżet?
10. Makijaż mocny czy lekki?


Jeszcze raz bardzo dziękuję za nominację i przepraszam, że tak późno odpowiedziałam :)

Illamasqua Rich Liquid Foundation/ Podkład mocno kryjący.

Cześć Dziewczyny!

Jestem z powrotem na chwilkę i od razu przychodzę do was z recenzją podkładu, który zakupiłam niedawno przez internet. Setki razy pisałam wam o moich problemach z cerą po ciężko przebytym trądziku. Teraz już jest o niebo lepiej i chociaż nic nie wyskakuje, zostały mi po nim brzydkie blizny, które staram się zakrywać makijażem. Normalnie Revlon Color Stay radzi sobie nieźle, ale ja uwielbiam testować, dlatego też postanowiłam, że skuszę się na inny podkład, skierowany bardziej na krycie niż na mat. Illamasqua Rich Liquid nosi nawet miano mocno kryjącego, ale czy tak jest? Opowiem wam o tym w mojej recenzji poniżej.

Urlop i kilkudniowa nieobecność na blogu.

Witajcie Dziewczyny! 
Pisałam wam już pewnie ze sto razy, że wybieram się na urlop. No i w końcu doczekałam tego szczęśliwego dnia :)  Właśnie piszę do was z Paryża, po całym dniu zwiedzania. Było naprawdę bardzo, bardzo gorąco, niesamowity tłok, a później wspaniały ciepły, letni deszcz. To już mój drugi raz w tym mieście zakochanych, ale przyznam się szczerze, że spodziewałam się czegoś lepszego :)  To tylko moje osobiste odczucia , bo może wy macie inne zdanie, ale ja zdecydowanie wolę Brukselę :)
Dziś nocka w hotelu, a jutro wyjazd do Niemiec. Naprawdę tęsknię już za wami moje kochane blogerki i ciężko mi, że nie mogłam nic zrecenzować dla was, ale niestety 
w związku z tym, że ciężko mi teraz napisać cokolwiek, przez kilka dni nie będę obecna na blogu, ale obiecuję, że wrócę do was, gdy tylko dojadę do domu w Polsce :)  Poza tym, zostało już tylko kilka dni do ogłoszenia zwycięzcy mojego rozdania. Naprawdę już nie mogę się doczekać, tak ciekawi mnie kto to będzie :) Mam nadzieję, że poczta polska mnie nie zawiedzie i wszystko dojdzie na czas.
Pozdrowienia z Paryża. Buziaczki
PS: Post pisany 27/07/2013 o godz.22.35.

I love... Mango & Papaya exfoliating shower smoothie/ Złuszczający żel pod prysznic.

Dzień dobry !
Przyszła pora na kolejnego posta i chociaż myślałam już,  że nie dam rady nic dodać, jakoś mi się udało. Znowu dziś idę na nadgodziny i jutro też, a dodatkowo jeszcze mam na głowie pakowanie,  ostatnie zakupy przed urlopem itp. No, ale oby do piątku ;)
Kosmetyk o którym chcę wam opowiedzieć to złuszczający żel do ciała o zapachu mango i papai,  który kupiłam wieki temu, ale dopiero niedawno mi się o nim przypomniało. Postanowiłam już,  że zacznę w końcu wykańczać powoli swoje zapasy i postaram się ograniczyć kupowanie i jak na razie coraz lepiej mi idzie ;)


MOJA OPINIA





 Żel ten pokochałam od pierwszego użycia. Ma naprawdę przepiękny zapach,  bardzo intensywny i aż by się go chciało spróbować ;) Nawet producent umieścił na opakowaniu notkę , w której wspomina,  że rozumie pokusę, ale prosi o nie spożywanie produktu,  ponieważ jest on przeznaczony wyłącznie do użytku zewnętrznego :)


Od zawsze jestem wielbicielką mocnych ścieraków, ale niestety ten produkt do takich nie należy. Ma bardzo miękkie drobinki, które nie dają żadnego efektu i w sumie nie wiem po co producent je umieścił w środku.
Moja skóra zaraz po użyciu żelu jest gładka, miękka i miła w dotyku. Intensywny zapach utrzymuje się jeszcze jakiś czas. Nie wysusza i nie podrażnienia, idealny do użytku codziennego.

 Zapakowany w bardzo poręczną tubkę, którą stawiamy otwarciem do dołu, dzięki czemu nie musimy czekać aż produkt spłynie do dziurki i jest gotowy do użycia w każdej chwili. Przezroczyste ścianki pozwalają nam kontrolować zużycie kosmetyku. Szata graficzna bardzo skromna i minimalistyczna,  ale w ogóle mi to nie przeszkadza.W tym przypadku nie ma to dla mnie wielkiego znaczenia.  Zdecydowanie króluje czarny kolor. Ciekawym pomysłem okazał się opis na tubce. Gdy go czytamy, mamy wrażenie jakby to żel chciał przekazać nam jak działa i w jaki sposób powinniśmy go użyć. Między innymi: "Wyciśnij mnie na rękę , potrzyj, a później nałóż na zwilżoną skórę. Kiedy uznasz, że masz już dosyć, spłucz mnie i ciesz się super gładką i pięknie pachnącą skórą" :)


Żel ma brzoskwiniowy kolor i na pewno dojrzymy w nim drobinki ścierające, choć z wyczuciem ich już będzie gorzej. Jest dosyć gęsty,  nie spływa i nie rozlewa się. Do wydajności też nie mogę się przyczepić, bo wystarczy odrobina produktu by się dobrze spełnił i umył całe ciało.





PODSUMOWANIE

Plusy:
-pięknie pachnie
-jest wydajny
-pozostawia naszą skórę przyjemnie gładką 
-posiada ciekawe opakowanie
-wygodny w użyciu

Minusy:
-drobinki ścierające nie dają żadnego efektu

Skład:


Pojemność: 200ml
Cena: ok. 15-20 zł

M.

Ocena:8/10

Beach bag, czyli z serii : Co zabieram ze sobą na plażę?

Hej!

Jak już pewnie wiecie w następnym tygodniu wybieram się na urlop i mam ogromną nadzieję, że pogoda dopisze i w końcu będę mogła wybrać się na plażę. Wczoraj już zaczęłam pakowanie i przede wszystkim przemyślałam jakie kosmetyki potrzebne mi będą w gorące dni, chociaż muszę też być przygotowana, że z upałów mogą być nici. Nie piszę jednak przed czasem czarnych scenariuszy i dziś chciałabym wam pokazać, co przeważnie znajduje się w moim koszyczku, który zabieram ze sobą na plażę.








1. Avon Naturals/ Juicy Watermelon/ Refreshing Body Spray/ Mgiełka do ciała o zapachu arbuza- pewnie każda z was zna ten produkt :) Uwielbiam mgiełki dostępne w Avon i chociaż ich zapach ulatuje bardzo szybko, świetnie odświeżają i nie wyobrażam sobie plażowania bez nich :)

2. Anatomicals Spray Misty - odświeżający spray co twarzy, który dostałam wraz z lipcowym Glossyboxem. Miałam już okazję wypróbować i niedługo podzielę się z wami moją opinią :)

3. Alterna Haircare Bamboo Style Boho Waves Tousled Texture Mist- też już wcześniej pokazywany przeze mnie produkt, nadający naszym włosom objętości i tworzący efekt fal, który uzyskuje się dzięki wilgoci podczas pobytu na plaży.

4. Bioderma Photoderm Spot SPF 50+/Krem ochronny przeciw przebarwieniom- jest to produkt, który poleciła mi pani dermatolog, a jego zadaniem jest ochrona przed szkodliwymi promieniami słonecznymi. Zapobiega przedwczesnemu starzeniu się skóry, oraz reakcjom alergicznym. Ogranicza ryzyko wystąpienia przebarwień i zabezpiecza przed poparzeniami. 

5. Mua Bronzed Perfection- puder brazujący, który nadaję naszej skórze ładny, opalony wygląd. Można go używać na policzki lub całą twarz. Ja należę do osób, które nie opalają buzi. I chociaż staram się nie nakładać mocnego makijażu idąc na plażę, lubię dodać jakiś mocniejszy efekt na pokrytą kremem BB twarz.

6. Avon Sun Quick Dry Clear Spray SPF20- spray do ciała z SPF20. Szybko wysychający, używam go zawsze przed opalaniem.

7. Nivea Pure and Natural/ Milk & Honey/ Pomadka ochronna z mlekiem i miodem- pomadka do ust, która wspaniale chroni, odżywia i nawilża. Moje usta bardzo szybko wysychają, pękają i psują się, zwłaszcza latem. Dlatego też zawsze w upalne dni zabieram ze sobą coś super ochronnego i ten produkt właśnie do takich należy.

8. Nivea Invisible for Black and White- mój ulubiony antyperspirant, bez którego nie wyobrażam sobie funkcjonowania  w upalne dni. Naprawdę świetnie chroni i ładnie pachnie, a do tego nie zostawia plam na ubraniach.

9. Garnier Ambre Solaire After Sun Gel- żel do ciała, który wsmarowuję w swoje ciało po całodniowym opalaniu. Świetnie koi i nawilża.

10. Wild Strawberry Body Spray- spray do ciała, bardzo podobny do tego z Avon, jednak ten ma zapach truskawek. Kupiłam ją jeszcze kiedy nie znałam żadnej konsultantki, a miałam wielką ochotę znowu przypomnieć sobie te mgiełki :) Recenzja tutaj.


I to chyba na tyle :) Nie jest tego dużo, ale myślę, że do podstawowej pielęgnacji wystarczy. Teraz tylko czekać na Słońce i wysokie temperatury, a potem prosto na plażę. A wy dziewczyny co sądzicie o zawartości mojego koszyczka i które kosmetyki już miałyście okazję testować?
Buziaki :*


Nspa Jojoba and White Musk Shower Mousse/ Pianka pod prysznic od Nspa.

Witajcie Dziewczynki!

Przyszła pora na kolejnego posta. Weekend zbliża się do nas wielkimi krokami i dziś ostatni dzień do pracy. Pogoda dopisuje i wciąż męczymy się z upałami, ale żeby nie było nie narzekam :) Widziałam, że w Polsce też już coraz ładniej i mam nadzieję, że do następnego tygodnia będzie ciepło i słonecznie. W pracy też coraz spokojniej i wyprzedaż powoli się kończy, mam nadzieję więc, że nie dostanę więcej wiadomości, że mam przyjść na nadgodziny. Tymczasem odliczam dni do urlopu ;)
Nie zanudzając was za bardzo, przejdę do recenzji produktu jaki wybrałam na dziś. Jest to pianka pod prysznic od Nspa z jojobą i białym piżmem, doskonała do mycia całego ciała.

MOJA OPINIA

Jest to ciekawy produkt, troszkę inny od zwyczajnych żeli pod prysznic. Bardzo łatwy w użyciu. Moja skóra po umyciu tą pianką jest gładka, miękka i przyjemna w dotyku, ale efekt nie utrzymuje się długo.





Szata graficzna opakowania jest bardzo minimalistyczna, jednak podoba mi się. Zamykane na matowe wieczko, pod którym ukryty jest naprawdę wygodny aplikator. Wystarczy lekko docisnąć by wydobyć zawartość ze środka. Nic się nie rozleje i nie wycieknie, uwielbiam takie proste rozwiązania i niby mała rzecz, ale dla mnie ma ogromne znaczenie.










Aby umyć całe ciało, muszę użyć naprawdę dużej ilości pianki. I niestety za każdym razem nie jestem do końca przekonana czy dokładnie poradziła sobie z kurzem i zanieczyszczeniami z całego dnia. Jest bardzo delikatna i może właśnie przez to mam wątpliwości co do jej dokładnego czyszczenia. Jedno opakowanie powinno starczyć na miesiąc, ale nie gwarantuję tego. 



Pianka jak to zawsze bywa jest białego koloru, dosyć rzadka. Pachnie delikatnie, ledwo wyczuwalnie, kremowo.









Na koniec mogę tylko powiedzieć, że jest to produkt, który mnie nie zachwycił. Zwyczajny, bez żadnych rewelacji, działa jak zwykłe mydło. Kupiłam raz i na pewno więcej tego nie zrobię. Producent poleca by użyć piankę z innymi produktami tej serii, ponieważ jak pewnie zauważyłyście na opakowaniu napisane jest krok pierwszy, następny to ścieranie, a ostatni ma na celu nawilżenie. Może gdybym użyła wszystko razem byłabym bardziej zadowolona, ale ja potrzebowałam tylko żelu pod prysznic, bo do reszty pielęgnacji mam inne produkty. Myślę, że dużo bardziej by mi się podobał, gdyby nie zawierał parabenów.

Skład:  Aqua, Sodium Laurent Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Parfum, PEG-80 Sorbitan Laurate, Hydroxypropyl Methylcellulose, Simmondsia Chinensis Seed Oil, Rosa Canina Fruit Oil, Santalum Album Oil, PEG-40 Hydrogenated Castor Oil,trideceth-9, Propylene Glycol, Glycerin, Hexylene Glycol, Diosodium EDTA, Citric Acid, Sodium Hydroxide, Methylcloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Magnesium Chloride, Magnesium Nitrate, Sodium Chloride, Linalool, Alpha-Isomethyl  Ionone, Limone.
Pojemność: 150ml
Cena: ok. 20 zł

M.

Ocena: 5/10

COOLA Mineral Face SPF20/ Balsam bezzapachowy do twarzy.

Hej!
Dwa dni temu pochwaliłam się wam zawartością mojego lipcowego GLOSSYBOXA. Jako, że lato u mnie w pełni i dzień w dzień nie dają nam żyć upały, mam świetną okazję na wypróbowanie wszystkich kosmetyków, które zostały przygotowane właśnie z myślą o takiej pogodzie.
W niedzielę wraz z całą rodzinką wybraliśmy się do parku i cały dzień spędziliśmy na opalaniu i leniuchowaniu, a co za tym idzie musiałam zaopatrzyć nas w wysokie filtry, aby zabezpieczyć skórę przed szkodliwymi promieniami. Pomyślałam, że przy okazji wypróbuję krem do twarzy Coola Organic Suncare i dziś mogę się z wami podzielić moimi spostrzeżeniami.
MOJA OPINIA 
Krem ten nałożyłam na twarz zaraz przed makijażem i miałam lekkie obawy czy aby nie skróci jego trwałości, ale nic z tych rzeczy. Moja twarz wyglądała tak jak zawsze, zero święcenia i efekt zmatowienia utrzymywał się tyle co zwykle. Bardzo szybko się wchłania i już po kilku minutach mogłam aplikować podkład. Niestety zostawia nielubiany przeze mnie biały film, ale nie jest on intensywny i jakoś mocno nie rzuca się w oczy. Poza tym duży plus za to, że krem się nie roluje i w ogóle nie idzie odczuć, że się go ma na twarzy. Nie zapycha i nie wyskoczyły mi po nim żadne niespodzianki, ale nie wiem jakby to wyglądało przy dłuższym stosowaniu.
Aplikacja nie sprawiła mi żadnych problemów. Produkt bardzo łatwo się rozsmarowywał i wystarczyła naprawdę niewielka ilość by pokryć całą buzię. Podejrzewam więc, że jest wydajny i starcza na długo.
O wyglądzie nie mogę za wiele powiedzieć, ponieważ dostałam próbkę, która umieszczona jest w małej, białej tubce, zamkniętej na koreczek, ale na stronie producenta widziałam, że oryginalne opakowanie wygląda całkiem inaczej. Jest niebieskie i posiada aplikator, podejrzewam więc, że jest jeszcze wygodniejsze w użyciu.
Tak jak producent obiecuje, krem jest zupełnie bezzapachowy o białej, dosyć rzadkiej konsystencji.
O działaniu nie mogę za wiele powiedzieć, ponieważ nie jestem w stanie sprawdzić czy filtr faktycznie chroni moją skórę, ale mam nadzieję,  że tak jest :) 
Dodatkowo jest hipoalergiczny, a w jego składzie nie znajdziemy parabenów. Zawiera przeciwutleniacze i właściwości zwalniające proces starzenia, dzięki wyciągowi z czarnej herbaty i ekstraktowi z nasion organicznych winogron. W 98% składu znajdziemy naturalne składniki. Wodoodporny.
Podsumowując mogę jedynie powiedzieć, że produkt bardzo mi się spodobał i mam zamiar zamówić sobie jego pełna wersję, aby chronić swoją skórę w upalne dni ;) 
Skład:  Water (Aqua), Aloe Barbadensis (Organic Aloe Vera) Leaf Juice, C12-15 Alkyl Benzoate, Butyloctyl Salicylate (SPF Booster), Glycerin (Plant Derived), Caprylic/Capric Triglyceride (Plant Derived), Brassica Campestris (Rapeseed)/Aleurites Fordi Oil Copolymer, Abyssinian Oil (Crambe Abyssinica Seed Oil), Cetearyl Alcohol (Plant Derived), Glyceryl Stearate (Plant Derived), Polysorbate-60 (Plant Derived), Cetearyl Glucoside, Magnesium Silicate, Glyceryl Caprylate (Natural Preservative), Glyceryl Undecylenate (Natural Preservative), Xanthan Gum (Natural Thickener), Lonicera Japonica (Honeysuckle) Extract (Natural Preservative), Ethylhexylglycerin (Plant Derived Preservative), Tocopherol (Antioxidant), Camellia Sinensis (White Tea) Leaf Extract, Camellia Sinensis (Green Tea) Leaf Extract, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Extract.
Składniki organiczne:
- Czarna herbata
- Masło kakaowe
- Masło shea
- Ekstrakt z pestek winogron 
- Ekstrakt z szałwii
Pojemność:  50 ml
Cena: ok. 130 zł


PS: Liczba obserwatorów na moim blogu wczoraj dobiła pierwszej setki! Dziękuję wszystkim za odwiedziny i komentarze, to dzięki wam ciągle chce mi się tu zaglądać i to co robię sprawia mi ogromną radość. Dziękuję za każde odwiedziny i komentarze! Jesteście kochani :*
M.
© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig