Ziaja-Kokosowa maska do rąk i paznokci

Ostatnimi czasy staram się znaleźć jakieś idealne rozwiązanie, aby nawilżyć moje suche i spękane dłonie. Przez pracę, ale i także wielokrotnie przebytą egzemę, moje ręce nie wyglądają atrakcyjnie. Są chropowate, czerwone i zasuszone. Staram się używać przeróżnych kremów do rąk, ale efekt jest dosyć krótkotrwały. Dlatego właśnie zdecydowałam się na zakup maski firmy Ziaja. Nigdy wcześniej nie próbowałam tego typu kosmetyków nakładać na dłonie, więc bardzo byłam ciekawa efektu.
Producent obiecuję zmiękczenie skóry i natłuszczenie naskórka. Kojące działanie i lekkie rozjaśnienie przebarwień, zmiękczenie paznokci oraz wzmocnienie ich i zmniejszenie skłonności do rozdwajania i łamania. Dodatkowo zawiera EKO-certyfikowane lipidy z orzecha kokosowego, witaminę E i B, oraz prowitaminę B5.
Pora więc na moją opinię. Niestety muszę przyznać, że produkt mnie nie zachwycił. Po pierwsze zapach jest dla mnie zbyt intensywny, ponieważ nie należę do wielbicielek kokosowej nuty. Po drugie bardzo ciężko się wchłania. Nie wystarczy 15 minut jak jest napisane na opakowaniu. Efekt też bardzo krótkotrwały. Utrzymuje się może jeden dzień. Raczej nie nazwałabym tego produktu maską, bardziej nadaję się jako krem do rąk.  Aplikacja wymaga nałożenia bardzo grubej warstwy, a co za ty idzie kosmetyk jest mało wydajny.
Produkt pochwaliłabym za ładne i poręczne opakowanie. Jeśli ktoś lubi kokosowy zapach, będzie zachwycony, ponieważ jak dla mnie jest naprawdę intensywny i utrzymuję się jakiś czas. Poza tym plusem też jest niska cena. 
Następnym razem postaram się nanieść maskę na dłonie, a później włożyć na nie rękawiczki, może efekt będzie lepszy ;)








Skład: Aqua, Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Glycerin, Octyldodecanol, Diisostearoyl Polyglyceryl-3 Dimer Dilinoleate, Dimethicone, Hydrogenated Coco-Glycerides, Magnesium Sulfate, Panthenol, Tocopheryl Aceate, Retinyl Palmitate, Cera Alba (Beeswax), Hydrogenated Casror Oil, Sodium Benzoate,2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Parfum (Fragrance), Coumarin, Citric Acid.
Pojemność: 75ml
Cena: ok. 6 zł

M.

Ocena: 3/10

Tusze do rzęs Maybelline: Smoky Eyes i Rocket.

Tusze marki Maybelline od zawsze należą do moich ulubionych. Miałam już chyba wszystkie możliwe rodzaje i z każdego zawsze jestem zadowolona. Oczywiście nie znaczy to, że nie posiadają wad i nie można im nic zarzucić, ale przeważnie są to drobne uchybienia, które nie przeszkadzają zbytnio w użytkowaniu.

Tym razem chciałabym napisać kilka słów na temat dwóch tuszy, których głównym zadaniem miało być pogrubianie. Smoky Eyes dodatkowo miał zapewnić look, od którego wywodzi się jego nazwa, nadając naszym oczom wygląd nieco "przydymionych".




Zacznę więc najpierw od mascary Smoky Eyes. Dostępna jest w trzech kolorach: czarnym, niebieskim i brązowym. Producent zapewnia, że zawiera on matowe i czarne pigmenty, identycznie jak kredka do oczu. Ja zdecydowałam się na odcień czerni, ponieważ nie maluję swoich rzęs na inne kolory. Ale może wy miałyście okazje wypróbować innych odcieni, chętnie zapoznam się z waszymi opiniami.
Do plusów zaliczyłabym:
-fajna, duża szczoteczka
-ładne rozdzielenie rzęs
-widoczny efekt wydłużenia
-rzęsy nie są sklejone
-posiada obiecane matowe wykończenie
-nie obsypuje się
-dosyć niska cena
 Minusy:
-nie pogrubia rzęs
-nie uzyskamy dzięki niemu efektu Smoky Eyes
-przy kilkakrotnym przeciągnięciu szczoteczką rzęsy sklejają się, rozmazują i wyglądają nieładnie

Kolej na tusz Rocket. Oczywiście na zakup tej mascary zdecydowałam się, gdy zobaczyłam reklamę w telewizji. Hasło "osiem razy więcej objętości" naprawdę bardzo mnie kusiło i już nie mogłam się doczekać, gdy użyję go po raz pierwszy.
Najpierw zajmijmy się pozytywami:
-rzeczywiście fajnie pogrubia rzęsy
-bardzo fajny efekt wydłużenia
-głęboki czarny kolor
-może być noszony długie godziny bez obsypywania
-gruba szczoteczka
-dosyć niska cena
-bardzo wydajny
Minusy:
-posiada twardą szczoteczkę, która może lekko podrażniać oko
-odbija mi się na powiekach
-bardzo ciężko jest go zmyć, mimo iż nie jest tuszem wodoodpornym
-przy kilkakrotnym przeciągnięciu może sklejać rzęsy

W porównaniu tych dwóch produktów moi zdaniem zdecydowanie wygrywa mascara Roket i następnym razem przy zakupie tuszu, na pewno sięgnę właśnie po niego. Efekt jaki pozostawia na rzęsach znacznie bardziej mi się podoba, lepsze wydłużenie i pogrubienie, przy czym zdaje się jakby były sztuczne. Nie każda oczywiście ma na celu uzyskanie takiego wyglądu, dlatego czekam na wasze opinie o tych dwóch produktach.

M.

Ocena Smoky Eyes: 6/10
Ocena Rocket: 9/10




Lancome Flash Bronzer Self Tannig Face Gel

Od zawsze jestem wielbicielką opalania, wygrzewania się na słoneczku, chodzenia do solarium.  Niestety zimą, gdy nie mam zbytnio ochoty wychodzić na miasto, a wyłożenie się na leżaku jest raczej niemożliwe, postanowiłam spróbować samoopalacza, czyli uzyskać ładną brązową skórę w zaciszu domowym. Posiadam nieco ciemną karnację, więc moje ciało nie wyglądało jeszcze tak źle, niestety kontrastowało z strasznie białą twarzą, która na co dzień zakrywana jest warstwą makijażu. Szukałam więc samoopalacza, ale który przeznaczony jest wyłącznie do twarzy. Znalazłam gdzieś właśnie produkt Lancome Flash Bronzer i postanowiłam spróbować. Podsumowując najpierw zajmijmy się plusami:

-łatwo się rozprowadza
-zapach przy nakładaniu nie jest drażniący
-zaledwie w kila godzin widać efekty
-opalenizna nie jest intensywna 
-zawiera środki nawilżające
-fajnym dodatkiem jest witamina E idealna do walki z wolnymi rodnikami, które są odpowiedzialne za przedwczesne starzenie się 

Niestety użyłam tego produktu tylko kilka razy, a teraz stoi na mojej półce i myślę, że już się nie przyda. Po kilku aplikacjach zaczął mi przeszkadzać zapach, tak bardzo charakterystyczny dla samoopalaczy. Ciągle go czułam. Poza tym moja cera raczej nie nadaje się do pokazywania bez makijażu, także nic mi nie dał lekko brązowy kolor na plamach potrądzikowych, powiem nawet, że wyglądało to jeszcze gorzej. Mogę przyznać jedynie, że makijaż na nim wyglądał bardzo ładnie i nie potrzebowałam bronzera.  Uważam jednak, że panie posiadające czystą cerę, bez żadnych plam i bruzd byłyby z tego produktu zadowolone.

M.




Ocena: 5/10

Tangle Teezer

Szczotkę zakupiłam, ponieważ od zawsze miałam problem z rozczesywaniem włosów. Był to dla mnie prawdziwy koszmar, a producent obiecywał idealne efekty. Szybko przekonałam się, że nie chwalił się na wyrost. Do plusów tego produktu zaliczyłabym:

-idealne rozczesywanie bez ciągnięcia, szarpania i wyrywania włosów
-włosy po jej użyciu są gładkie, mięciutkie i miłe w dotyku
-ułatwia rozprowadzanie kosmetyków pielęgnacyjnych
-świetnie masuje głowę 
-pobudza cebulki włosa
-zgrabne, eleganckie opakowanie
-posiada przykrywkę osłaniającą włoski przed uszkodzeniem
-zmieści się do każdej torebki
-łatwa się czyści
Minusów nie znalazłam żadnych. Może wy macie inne zdanie?


 Cena: ok 60 zł

M.

Ocena:10/10

Estee Lauder/Double wear. Puder

Wielbicielką Estee Lauder, a przede wszystkim serii Double Wear stałam się gdy tylko zdecydowałam się na zakup podkładu wielbionego przez rzesze internautek. Ale o tym cudzie później. Najpierw chciałabym opowiedzieć trochę o pudrze z tej samej serii. Oczywiście postanowiłam spróbować tylko dlatego, że wcześniej już używałam kosmetyków tej firmy i byłam bardzo zadowolona. Jak już wiecie jestem posiadaczką bardzo szybko przetłuszczającej się cery i ciężko mi zachować perfekcyjny mat przez cały dzień. Ten puder jednak zdał egzamin idealnie. Utrzymuje się idealnie przez co najmniej osiem lub dziewięć godzin, później moja cera zaczyna się lekko błyszczeć, ale wystarczy mała poprawka i wszystko wraca do normy. Można używać go jako kompakt, bez nakładania fluidu, ponieważ wspaniale kryje, a kolor idealnie dopasowuje się do cery. Odpowiedni odcień można dobrać z naprawdę dużej gamy 13 kolorów. Jedynym minusem jest cena, dla wielu z nas za wysoka, bo czasem nawet jak możemy sobie pozwolić na taki zakup, wolimy go zastąpić innym tańszym produktem. Warto jednak wiedzieć, że jest bardzo wydajny i starcza na bardzo długo. Ja dostałam swój na święta Bożego Narodzenia od siostry i używam go do dziś, nakładając makijaż codziennie, a czasem nawet dwa razy w ciągu dnia, gdy chodzę na siłownię :) Puder bardzo ładnie się prezentuje umieszczony w eleganckim opakowaniu z lustereczkiem, które posiada dodatkowy schowek na gąbeczkę. Nie zmienia koloru w ciągu dnia, moja cera wygląda w nim na idealnie gładką i ledwie muśniętą makijażem :) Wiem, że wiele internautek żali się na niego, zarzucając mu tworzenie efektu maski, ale myślę, że powodem jest nakładanie zbyt ciężkiego podkładu lub fluidu, ponieważ mi samej czasem udało się przesadzić. Dodatkowo posiada wskaźnik SPF czyli "sun protective factor" o wysokości 6. Jak dla mnie produkt idealny.

M.

Ocena:10/10

Coś o Revlon Colorstay.

Kupiłam ten podkład, ponieważ gdzieś w internecie czytałam, że jest bardzo trwały i dobrze kryjący. Muszę przyznać się, że moja cera nie należy do najładniejszych, ponieważ pozostały na niej ślady po trądziku, które bardzo trudno ukryć. Poza tym jest tłusta i bardzo szybko zaczyna się świecić. Dobrego podkładu szukam już od wieków i wreszcie mi się to udało. Podkład posiada składniki rozpraszające światło, dzięki czemu skóra wydaje się gładka. Ale to nie wszystko, ponadto bardzo dobrze kryje, sprawia, że cera jest matowa i makijaż trzyma się długie godziny. Bez problemu możemy nosić białe bluzeczki, ponieważ nie zostawia śladów na ubraniu. Trzeba mieć wprawę żeby go nakładać, ponieważ bardzo szybko zasycha i utrwala się w 60 sekund. Jedynym minusem jest niestety brak pompki co bardzo utrudnia dozowanie, ale po dłuższym stosowaniu niestanowi to większego problemu.  Dodatkowo posiada filtr słoneczny SPF 15 i witaminy E i A. Bardzo polecam ten produkt wszystkim paniom. Producent zadbał o to by były zadowolone kobiety z cerą jak moja- czyli tłustą, ale możemy go również dostać w wersji do skóry normalnej i suchej. 

M.

Ocena: 10/10



Vichy i podkład Dermablend.

Kupiłam ten podkład kierując się pozytywnymi opiniami na różnych forach internetowych, kobiety opisywały produkt w samych superlatywach. Bardzo zależało mi na dobrym pokryciu, ponieważ jak już pisałam posiadam cerę z problemami. Producent nie przesadza stwierdzając, że podkład doskonale kryje i nie ryzykujemy nałożeniem zbyt wielkiej warstwy. Niestety moje zadowolenie produktem trwało bardzo krótko. Musiałam z niego zrezygnować, ponieważ jako że posiadam bardzo tłustą cerę, produkt utrzymywał się u mnie tylko godzinę lub dwie. Później wyglądał dość nieładnie i strasznie obnażał drobne niedoskonałości :(
Natomiast moja siostra posiadająca bezproblemową cerę, która bardzo rzadko się świeci, jest z podkładu bardzo zadowolona i używa go od bardzo długiego czasu. U niej pozostaje bez skazy naprawdę długie godziny. Polecam tylko odpowiednio dobrać odcień, ponieważ jeśli będzie ciemniejszy od naturalnego koloru skóry, może tworzyć efekt maski ze względu na gęstą konsystencje. Mimo wszystko podkład godny polecenia.



M.

Ocena: 8/10 

No7/ Total Renewal Microdermabrasion Scrub

Kobietki, jeśli szukacie bardzo dobrego peelingu do twarzy, to jak najbardziej polecam produkt No7 Total Renewal Microdermabrasion Scrub. Bardzo pomaga w walce z małymi wypryskami. Skóra zaraz po użyciu jest bardzo gładka i świeża. Kryształki, które zawiera produkt używane są w salonach kosmetycznych do profesjonalnych zabiegów mikrodermabrazji. Nie polecam kobietą, które są posiadaczkami skóry naczynkowej, ponieważ kosmetyk może podrażnić skórę. Jest bardzo inwazyjny i po każdym stosowaniu mam zaczerwienioną twarz. Wiem, że producent obiecuje poprawę na cerze potrądzikowej. Otóż ja posiadam taką i niestety muszę z przykrością stwierdzić, że nic takiego nie zauważyłam. Przydaję się za to w sytuacji gdy moja skóra na twarzy jest bardzo przesuszona. Z łatwością usuwa martwy naskórek i pięknie przygotowuję skórę przed nałożeniem makijażu.




M. 

Ocena:9/10
© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig