Australian Gold Dark Tanning Accelerator/ Balsam przyspieszający opalanie



Lato tuż, tuż i tylko czekać aż będziemy prażyć się w Słońcu i spijać drinki z palemką. Ja jestem zagorzałą fanką wylegiwania się i każdego ranka o własnych siłach targam leżak, a później już tylko się smaruję i czekam aż skóra zacznie zmieniać kolor. Wiem jednak, że nie każdy jest matką, która nie musi iść do pracy na wyznaczoną godzinę i większość społeczeństwa w najlepsze Słońce podlicza kolejne słupki, prowadzi lekcję czy piecze chleb. Ratujemy się wtedy balsamami brązującymi lub na szczęście coraz rzadziej korzystamy z solarium. Już takie mamy czasy, że wszystko byśmy chcieli szybko. Zakupy online nie ograniczają nas już do czekania kilka dni na paczkę, bo możemy ją mieć następnego dnia, jeszcze tego samego, a nawet już za pół godziny od złożenia zamówienia. Opalać też byśmy chcieli się szybciej i stąd często sięgamy po balsamy przyspieszające opalanie. Ja najczęściej używam Australian Gold Dark Tanning Accelerator, który ogłaszany był jednym z najlepszych w swojej kategorii.




Australian Gold Dark Tanning Accelerator 

 

 

  Balsam umieszczony został w czarnym, poręcznym opakowaniu z fajnym i bezpiecznym otwarciem. Wystarczy przydusić wgłębienie, na którym napisane jest PRESS i już bez problemu możemy aplikować produkt. Nie posiada typowej, białej konsystencji, a brzoskwiniową, która słodko i bardzo intensywnie pachnie. Balsam łatwo się rozprowadza, a skóra tak szybko go pochłania, że nawet nie jesteśmy w stanie zauważyć kiedy znika bez śladu. I to dosłownie. Nie zostawia po sobie tłustej warstwy, a jedynie tę piękną, egzotyczną woń. Chwilę po aplikacji dostarcza uczucie chłodu, ale efekt znika równie szybko co sam balsam i długo się nim nie nacieszymy.



 Balsam Australian Gold faktycznie przyspiesza opalanie i sprawia, że nasza skóra w krótką chwilę uzyskuje ładny, brązowy kolor. Jakby tego było mało w pakiecie dostajemy również nawilżenie i super gładkość. Aż ma się ochotę głaskać idealnie miękkie i aksamitne ciało. Swoje moce zawdzięcza olejkowi słonecznikowemu, który znajduje się już na drugim miejscu w składzie. Dodatkowo nieco dalej mamy sok z aloesu, który ukoi spieczoną skórę, witaminę E i A, olejek z drzewa herbacianego oraz oliwy z oliwek.

Jak najbardziej polecam balsam Australian Gold, chociaż należy pamiętać, że nie zawiera filtrów UV i nie ochroni skóry prze szkodliwymi promieniami słonecznymi. Można go stosować zarówno na zewnątrz jak i w solarium. Za każdym razem da satysfakcjonujący efekt :)




© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig