Empty Project September 2013

Witam!

No i zaczął się październik. Jak dla mnie to miesiąc deszczowy, zimy i szary. W Polsce zawsze można liczyć na piękną, złotą jesień jaką pamiętam z dzieciństwa. Bukiety z liści i ludziki z kasztanów. Tu w UK mamy tylko mokre, bure ulice i bez przerwy tylko pada, pada i jeszcze raz pada. Bez problemu łapię jesienną chandrę i nie mam ochoty na nic, co możecie ostatnio zaobserwować na moim blogu. Cały czas obiecuję poprawę, ale naprawdę ciężko mi się pozbierać i znowu zacząć regularnie pisać. Mam nadzieję, że moje nastawienie niedługo ulegnie zmianie i wszystko wrócimy do normy. A dziś przychodzę do Was z moim wrześniowym denkiem. Jesteście ciekawe co udało mi się zużyć aż do ostatniej kropli? Zapraszam :)








Na początek produkty myjące, czyli czym czyściłam swoje ciało i twarz.



Luksja Care Pro : Restore i Nourish

Mleczka pod prysznic o których wspominałam w swoich zakupach z Polski. Uwielbiam ich zapachy i sposób w jaki otulają moje ciało. I pomimo, że skład mają nie ciekawy i znikają w ekspresowym tempie, na pewno jeszcze kiedyś do nich wrócę. Posiadałam cztery opakowania, ale dwa powędrowały w ręce innych osób. Więcej informacji tutaj .

250 ml

FemFresh Wash

Żel do higieny intymnej, którego używam od dawna. Jest wydajny, dobrze się pieni i ma bardzo delikatny zapach. Nie podrażnia i robi dokładnie to co do niego należy. Kupiony za jedyne 5 zł.

150ml

Planet Spa White Tea Facial Cleanser

Żel do mycia twarzy, który całkiem dobrze zmywał wszelkie zanieczyszczenia, ale nie mogłam wybaczyć mu strasznego, oślepiającego pieczenia. Na pewno nie kupię go ponownie i nie mogłam doczekać się denka. Pełna recenzja tutaj .

150 ml

Weleda Citrus Creamy Body Wash

Żel do mycia ciała o bardzo intensywnym, cytrynowym zapachu. Stworzony z naturalnych składników. Dobrze się pienił i porządnie czyścił, jednak bardzo wysuszył moją skórę i cieszę się, że zanim kupiłam pełnowymiarowy produkt, użyłam najpierw próbki.

5ml

W tym miesiącu skończył mi się także mój ulubiony peeling i balsam, który dostałam na Gwiazdkę :)



No7 Completely Quenched Moisturising Body Lotion

Balsam, który ślicznie pachnie i dobrze nawilża. Przyjemnie mi się go używało, jednak uważam, że producent troszkę przesadził z ceną produktu. Już na drugim miejscu znajdziemy parafinę, a wartość jednej tubki to około 40-50 zł :/ ( Full recenzja ).

200 ml

Good Day ECO receptura by Stara Mydlarnia Strawberry Peeling do Ciała

Mój numer jeden wśród pellingów. Został oparty głównie na naturalnych składnikach, ślicznie pachnie i jest naprawdę porządnym zdzierakiem. Szkoda tylko, że tak szybko się skończył :( Przy następnej wizycie w Polsce na pewno znowu po niego sięgnę :) Już tęsknię za tym przyjemnym, truskawkowym zapachem :(
Więcej znajdziecie tutaj .

300 ml

Następnie ochrona i depilacja.



Gillette Satin Care with a Touch of Olay Shave Gel

Od lat używam pianek Gilette do depilacji i cieszyłam się gdy wypuścili na rynek swoją nowość z odrobiną masła shea dla wrażliwej skóry. Wielkiej różnicy jednak nie zauważyłam. Żel dobrze się rozprowadza i delikatnie pachnie. Jest jednak mało wydajny, nie podrażnił mojej skóry i może leciutko ją nawilżył, ale tak jak pisałam jakiś spektakularnych zmian nie ma. Cena zdecydowanie za wysoka co do jakości.

200ml

Nivea Invisible for Black & White

Antyperspirant, którego używam od lat. Wiem, że ma wiele przeciwniczek, ale ja lubię go przede wszystkim za ochronę. Kiedyś zamieniłam go na Dove i szybko pożałowałam tej małej zdrady, ponieważ sprawił, że czułam się bardzo nieswojo i już po godzinie musiałam biec do łazienki żeby się odświeżyć. Nivea naprawdę sprawdził się w ekstremalnych sytuacjach i nigdy mnie nie zawiódł. Może i są lepsze od niego, ale wolę już nie ryzykować :)

150ml

Z kolorówki bardzo mało, bo jedynie podkład.



Revlon Colorstay Foundation

Podkład, którego używam od lat. Wspaniale kryje i matuję na długie godziny. Niestety producent ostatnio przekombinował ze składem  co znacznie wpłynęło na jakość produktu. Konsystencja jest rzadsza i nie ukrywa już niedoskonałości jak dawniej. Wciąż nie mogę się z tym pogodzić :(

30ml

A na koniec największe zużycia, czyli produkty do włosów. 



Cece Med Silk Damaged & Dry Hair Shampoo

Szampon do włosów zniszczonych i suchych, zakupiony na urlopie w Polsce. Wiązałam z nim wielkie nadzieje, jednak bardzo szybko się zawiodłam. Nie robił nic poza myciem i wcale nie pomógł nawilżyć włosów, ani ich odżywić. Był bardzo wydajny i nie mogłam się doczekać dna. Pełna recenzja tutaj

300ml

L'Oreal Elvive Full restore Conditioning Replenish Spray

Spray do włosów marki, której pewnie nie muszę przedstawiać. Przyznam szczerze, że zawsze mam ich mgiełki w swojej łazience. I chociaż nie zauważyłam jakiś super efektów podczas używania, ładnie pachnie, wygładza i lekko nabłyszcza moje włosy. Na pewno jeszcze nie raz sięgnę po ten produkt. 

200ml

Delia HF Jedwab do Włosów

Mój pierwszy jedwab. Już długi czas gości w mojej łazience i naprawdę bardzo go lubię. Nie obciąża, włosy dzięki niemu stają się lśniące i miękkie. Ładnie pachnie i można go nabyć za naprawdę niską cenę. Polecam. Więcej tutaj .

100ml

TRESemme Platinum Strenght 60 second Treatment Shot

Odżywką, którą pokochałam od pierwszego użycia. Wystarczy tylko minuta i moje włosy odzyskują gładkość, a końcówki wyglądają na zdrowsze. Nie zajmuje dużo miejsca i ładnie pachnie. Naprawdę polecam! ( Full recenzja )

15ml

To by było na tyle. Może i nie wiele, ale każde zużycia zawsze mnie cieszą :) A jak tam Wasze denko Dziewczynki? :)

Buziaki
© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig