The Body Shop Honey Bronze Shimmering Dry Oil

Dzień Dobry!

Wiem, że do lata jeszcze kilka miesięcy, ale przedwczoraj u nas pojawiło się pierwsze Słoneczko i od razu mocno zatęskniłam za upałami i piękną, brązową opalenizną. Staram się jak najmniej uczęszczać do solarium i częściej korzystam z samoopalaczy i tu tylko wspomnę, że moim ulubionym od dawna jest sławny ostatnio Vita Liberata, ale o nim nie będę pisać, ponieważ niedawno blogosferę zalały jego recenzje. Ja chciałabym przypomnieć o suchym olejku. Wiem, że wiele z was uwielbia Nuxe i przyznam szczerze, że też chciałam go kupić, ale jedna z koleżanek podpowiedziała mi, że marka The Body Shop ma identyczny produkt, ale za niższą cenę. Oto i on:




Uwielbiam go za piękną, szklaną butelkę. Czy jest wytrzymała? Nie wiem, bo mimo iż mam ją już sporo czasu, jeszcze nie zdarzyło się żeby upadła mi na podłogę. Ale wydaje się bardzo solidna, bo szkło jest naprawdę grube. Zakręcana na korek, pod którym kryje się mała dziurka, dzięki której aplikujemy produkt najpierw na ręce, później na ciało. Otworek ma odpowiednią szerokość i nie musimy się martwić o zmarnowanie olejku. Pojemność jak dla mnie jest naprawdę wielka, bo aż 100 ml i nie wiem czy jest ktoś w stanie wykorzystać go przez dwanaście miesięcy, ponieważ wydajność jest godna pochwały.



Lubię go za to, że jest trwały i długo utrzymuje się na skórze. Dodatkowo efekty są bardzo delikatne, subtelne, a gdy jesteśmy opalone to jeszcze leciutko podkreśli ładny odcień naszej skóry. Na pewno nie można przesadzić z jego nakładaniem i nie zostawi nam brzydkich, nieestetycznych plam. Bardzo łatwo się aplikuje i szybko wysycha. Nie pobrudzi ubrań, nawet białych i na pewno nie spłynie. Olejek ładnie odbija światło i mieni się złotem. Jak dla mnie jedyny minus to zapach, który jest bardzo intensywny i duszący. Po zaaplikowaniu tego produktu staram się nie używać już perfum, ponieważ byłaby to wielka przesada. Naprawdę nie potrafię przyzwyczaić się do niego i zdarza się, że od jego nadmiaru rozboli mnie nawet głowa. 




Sposób użycia jest bardzo prosty. Kiedy produkt ten postoi troszkę w naszej łazience rozdziela się na dwie części: brokat i olejek. Dlatego przed każdym użyciem należy go wstrząsnąć i w sumie to by było na tyle :) Odkręcamy, aplikujemy i czekamy dosłownie kilka sekund na wchłonięcie. A później już tylko cieszymy się wspaniale podkreśloną opalenizną i pięknie wyglądającą skórą. Ja nie używam go na co dzień. Oczywiście mam na myśli okres letni. Aplikuję go tylko na imprezy i jakieś wieczorne wyjścia. I w takich sytuacjach spisuje się najlepiej!




A jak tam wy kobietki? Tęsknicie za latem tak bardzo jak ja? Pozdrawiam :)

Skład: Caprylic/Capric Triglyceride (Emollient), Isononyl Isononanoate (Emollient/Skin Conditioner), Silica (Absorbent), Bertholletia Excelsa Seed Oil (Emollient), Persea Gratissima (Avocado) Oil (Emollient), Fragrance (Fragrance), Beeswax (Emulsifier/Emollient), Tocopheryl Acetate (Antioxidant), Benzyl Salicylate (Fragrance Ingredient), Honey (Natural Additive), Amyl Cinnamal (Fragrance Ingredient), Linalool (Fragrance Ingredient), Tocopherol (Antioxidant), Hydroxycitronellal (Fragrance Ingredient), Geraniol (Fragrance Ingredient), Eugenol (Fragrance Ingredient), Benzyl Benzoate (Solvent), Citronellol (Fragrance Ingredient), Mica (Opacifier), Iron Oxides (Colour), Titanium Dioxide (Colour).


Cena: ok. 65 zł za 100 ml
Ocena: 8/10
© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig