Wyjazd z kraju to nie emigracja, to ewakuacja! :)

Witam!

Wiem, że ostatnio troszkę mnie mało na blogu, ale jestem właśnie w Polsce i staram się korzystać z czasu tutaj jak najwięcej i nie tracić ani chwili. Zwłaszcza, że dawno nie widziałam taty, a on pierwszy raz spotkał swojego wnuczka! Radości i łez było nie mało...
Uwielbiam tu przyjeżdżać i spędzać czas na świeżym powietrzu, w lesie i nad jeziorem. W Anglii niestety tego nie mam i pozostaje mi tylko marzyć i wspominać. Poza tym co jeszcze mnie tu ciągnie? Przede wszystkim rodzina, czyli moi rodzice i kilku znajomych. Nie wiem jak to jest, że kiedyś miałam tu wielu przyjaciół, a teraz po prostu nikt nie ma dla mnie czasu. To bardzo przykre jak ludzie szybko zapominają i oddalają się od siebie. I choć sto razy były już wiadomości, umówione spotkania, godzina, miejsce itp., to później jednak okazywało się, że "sorry, ale dziś jednak nie mogę, następnym razem, dam ci znać" i innego tego typu wymówki. To smutne, nie ukrywam, ale cóż mogę zrobić?


Jak widzicie jest tylko kila rzeczy, które mnie ciągną do Polski. I chociaż mój chłopak chciałby tu kiedyś wrócić, ja sobie tego nie wyobrażam. I nie chodzi tu wcale o znalezienie pracy czy innego tego typu sprawy. Ale ja już tutaj nie umiem się odnaleźć. Bardzo źle się czuję gdy ktoś mi się przygląda i mnie obserwuję. Na wyspach nie ma znaczenia jak jesteś ubrana. Możesz iść w piżamie na miasto, bo ludzie tak tu robią i nikt nie zwróci na ciebie uwagi. A tutaj jesteś oceniania już po kilku sekundach, bo masz takie czy inne buty, które nie pasują do koloru ust. Poza tym jak tylko bardziej ci się powodzi i masz coś lepszego to od razu, bo pewnie ukradła, dała za przeproszeniem d**y i inne w tym stylu komentarze. Odczuwam tu ciągłą pogoń za byciem lepszym, bogatszym i piękniejszym. Oczywiście to są tylko i wyłącznie moje uwagi i może się mylę, ale tak właśnie się czuję. W sklepach też często spotykam się z niemiłą obsługą i Pani ekspedientka ma minę jakbym jej ojca gitarą zatłukła, a odzywa się do mnie tonem weź się odwal, nie chce mi się z tobą gadać. Pewnie, że jestem świadoma tego, że w Anglii nie wszystkie miłe kobiety robią to szczerze z dobrego serca i grają tylko na pozór pracy, ale dla mnie nie ma to żadnego znaczenia. Ważne, że czuję się komfortowo i mogę liczyć na pomoc, a nie mam wyrzuty sumienia, że zakłóciłam czyjś spokój i zezłościłam Panią piękną. Ja tylko chce zrobić zakupy, nikogo nie mam zamiaru denerwować. 
Narzekam, narzekam, a Polskę i tak kocham i uważam, że jest prześliczna, bo chociaż wyspy to mój drugi dom, nigdy mi jej nie zastąpią, a Anglicy zawsze będą nas traktować jak intruzów. I jestem pewna, że nigdy nie poczuję się tu jak u siebie, bo to niemożliwe. Nie muszę wam opowiadać jaki jest Polak dla Polaka za granicą, bo o tym już pewnie wiecie. Dlatego nie mam tu przyjaciół, a tylko kilku znajomych i nikomu nie ufam. Przejechałam się już chyba z cztery razy, starczy. Mimo wszystko cieszę się, że mogę być troszkę tu i troszkę w Polsce i dzięki temu moje życie jest lepsze!






A tak poza tematem to zbieram już powoli polecane przez was kosmetyki i mam już kilka perełek o których marzyłam. Znalazłam też troszkę kosmetyków dla mojego małego Misia i przyznam, że zazdroszczę wam tych Rossmanowych cudów, bo ja tutaj znalazłam jeden krem, który ma naturalny skład i uwierzcie, że naprawdę musiałam się naszukać. Nie wiem czy dla was ma to jakieś większe znaczenia, ale ja całe życie mam problemy skórne i nie chcę, aby mój synek też się z tym borykał. Może nie ma to większego znaczenia, ale uważam, że zawsze lepiej chuchać na zimne :)

Pozdrawiam!




© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig