BingoSpa/ Sól antycellulit z minerałami z Morza Martwego.

Cześć!

O kosmetykach z BingoSpa czytam już od początku mojej przygody z blogosferą. Jednak nigdy nie było mi jakoś z nimi po drodze. Nigdzie ich nie mogłam znaleźć, a o zamawianiu przez internet nie były mowy, ponieważ nie posiadam polskiego konta bankowego. Poza tym moja wishlista zakupów w Polsce jest zawsze bardzo długa :) Jakiś czas temu natomiast w jednym z marketów, gdy jak zwykle przemierzałam alejkę z kosmetykami w poszukiwaniu czegoś dla siebie, moim oczom ukazały się właśnie produkty marki BingoSpa. Co prawda było ich niewiele i nie miałam zbytnio w czym wybierać, ale zdecydowałam się na sól antycellulitową. W domu nie mam wanny (ale o tym pewnie już wiecie), a tu w Polsce mają ją moi rodzice, jak i rodzice mojego narzeczonego. Chciałam więc wypróbować sól, bo normalnie nie mam warunków do takich testów. Zapraszam więc na recenzję.


Opakowanie chyba jest największym minusem tego produktu. Otwór jest za duży, przez co drobinki soli zawsze zostają na brzegach i robią niezły bałagan po odkręceniu wieczka. Swoją drogą jest ono bardzo nieszczelne i po jakimś czasie wilgoć zaczyna się wdzierać do środka, a sól zbija się w kulki. Jedyny plus za przezroczysty słoiczek, dzięki któremu możemy kontrolować zużycie produktu. Szata graficzna nie powala, ale za taką cenę nie mam większych wymagań w tym zakresie. 
Po wsypaniu soli i odkręceniu wody, na wierzchu zaczyna wytwarzać się niewielka piana, która po chwili znika całkowicie. Zapach przypomina mi proszki, które używam do prania, ale na szczęście nie utrzymuje się na skórze. Niestety trzeba poczekać dłuższą chwilę zanim sól rozpuści się do końca, ponieważ w innym razie wbije nam się w ciało, co nie należy do przyjemnych doznań. A dodatkowo jeśli posiadacie jakieś ranki, na pewno poczujecie w ich miejscu pieczenie. No, ale cóż, tak już działa sól i na to trzeba się przygotować ;)


Oczywiście żadnych działań antycellulitowych nie zauważyłam i skłamałabym gdybym wam napisała, że liczyłam na to. Już dawno nie wierzę w fenomen takich kosmetyków i wiem, że jedynie zdrowe odżywianie i ćwiczenia pomogą nam się uporać z tym problemem. Jedyne co zauważyłam to na pewno wygładzenie i poprawa sprężystości skóry. Dodatkowo pozwoliła mi się zrelaksować i odprężyć mięśnie po ciężkim dniu. Choć przez chwilę mogłam poczuć się jak w salonie Spa. Oczywiście można uznać, że to zbędny dodatek do domowej pielęgnacji, ale mi na pewno umiliła chwile spędzone w wannie i sprawiła, że nie mogłam doczekać się następnej kąpieli. A na dokładkę cena jak najbardziej zachęca do kupna. Polecam!

Ocena: 7/10
Cena: 550g ok. 10 zł




© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig