SAI SEI/ Kosmetyki prosto z Japońskich Alp w mojej łazience.

Witam!

Nie każda z nas może sobie pozwolić na regularne wizyty w SPA, ale bez wyjątku należy nam się czasami chwila relaksu i odpoczynku z magią migoczących świec i aromatycznymi olejkami. Ja niestety w domu mam tylko prysznic, który lubię, ale oczywiście wolałabym wannę, w której mogę leżeć godzinami i gdy tylko odwiedzam siostrę, zawsze korzystam z okazji i organizuję sobie mój własny, domowy salon odnowy :)
Ostatnim razem przed urlopem specjalnie do tych celów zakupiłam sobie zestaw kosmetyków SAI SEI, w którego skład wchodzą: żel pod prysznic, peeling i balsam do ciała. Cały zestaw wzbogacony jest o mnóstwo świetnych składników takich jak ekstrakty z owoców, klonu, trzciny cukrowej, nasion moreli, bambusa i otrąb ryżowych.



Na początku wspomnę o żelu pod prysznic. Producent obiecuje nam odświeżenie i odżywienie nie tylko ciała, ale i umysłu. Szata produktów jak widzicie jest minimalistyczna i mocno w stylu SPA. Wyglądają dzięki temu bardzo profesjonalnie i estetycznie. W żelu bardzo nie podobał mi się sposób aplikacji, ponieważ zamiast ukochanej i wygodnej pompki znalazłam zakrętkę pod którą krył się jedynie mały otworek. Butelka jest bardzo twarda przez co o wyciskaniu można zapomnieć. Pozostaje nam tylko przechylić opakowanie do góry nogami i czekać aż produkt ścieknie nam na dłonie. Przyznam, że trochę to trwa. Rozumiem jednak, że takie rozwiązanie zostało zastosowane przez producenta, ponieważ są to tylko miniaturki pełnowymiarowych produktów. Zapach żelu jest naprawdę prześliczny! Lekko perfumowany, łatwo się w nim zakochać. Pozostaję przez jakiś czas na skórze i pozwala się nam nim cieszyć na dłużej. Mnie jednak nie zachwyciło także samo działanie. Dłonie, które są dosyć delikatne przez egzemę, piekły mnie przy próbie aplikacji, a do tego żel nie pieni się, co znacznie wpływa na zużycie. Aby umyć całe ciało potrzebowałam naprawdę sporej ilości produktu. Ponad to zdawało mi się, że wysusza moją skórę i potrzebowałam pilnie dodatkowego nawilżenia.Raczej nie skusiłabym się na zakup takiego żelu raz jeszcze. 





Następny produkt ma za zadanie usunięcie martwego naskórka z całego ciała. I od razu przyznam, że to jeden z najlepszych peelingów jaki miałam. Mocny zdzierak, który dokładnie oczyszcza i pozostawia naszą skórę gładką i mięciutką. Uwielbiam go i chętnie zaopatrzyłabym się w pełnowymiarowy produkt, tak aby starczył na długi czas. Niestety jednak i tym razem muszę się do czegoś przyczepić. Znowu jestem zawiedziona opakowaniem, które już po pierwszym użyciu nie chciało się zamknąć. Drobinki peelingu utknęły w otworzę przez który jest wydobywany i uniemożliwiły domknięcie klapki. Oczywiście starałam się go czyścić regularnie, ale nie zawsze miałam na to czas i chęci.




I na koniec balsam do ciała. Nie jestem zwolenniczką produktów w słoiczkach. Oczywiście wyglądają bardzo ładnie, ale nie są do końca estetyczne. Wydobywanie kremu palcami poprzez zanurzenie ich w opakowaniu, sprawia, że produkt osadza się pod moimi paznokciami i nie do końca mi się to podoba. Jednak nie ukrywam, że bardzo się zdziwiłam kiedy po odkręceniu balsamu zobaczyłam dodatkowe wieczko, a na nim szpatułkę! Ach, jakie świetne rozwiązanie! Balsam łatwo się rozprowadza i w miarę szybko się wchłania. Pozostawia naszą skórę gładką i miłą w dotyku, a piękny zapach utrzymuje się na naszym ciele długi czas.



Podsumowując byłam bardzo zadowolona z całej serii, mimo że troszkę się zawiodłam na żelu pod prysznic i na jakości opakowań dwóch produktów. Uważam jednak, że efekty ogólne są bardzo pozytywne i dawno nie znalazłam tak dobrej jakości produktów do domowej pielęgnacji ciała. Szkoda tylko, że są tak ciężko dostępne...


Ocena: 7/10
Cena: ok. 50 zł za trzy produkty :75 ml peeling, 100 ml żel pod prysznic i 100ml balsam do ciała

Pozdrawiam



© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig