Ziaja/Kremowe mydło z jedwabiem.

Cześć.

Po dość długim czasie w końcu zaczęłam testować produkty Ziaji, które przywiozłam z Polski trzy miesiące temu. Na pierwszy ogień poszło mydło, bo akurat skończył mi się zapas żeli. To był mój pierwszy raz z produktem w tej kategorii. Wcześniej testowałam już kosmetyki marki Ziaja, ale były to tylko kremy. Po mydło to sięgnęłam tylko dlatego, że pani w sklepie tak zachwalała i akurat promocja była, więc pomyślałam: dlaczego nie? Jeśli jeszcze nie próbowałyście, a zastanawiałyście się czy warto go nabyć, może najpierw przekonajcie się co ja o nim sądzę ;) Zapraszam na post!



Christian Dior/Dior Blush/Róż do policzków.

Witam!

Na blogu dawno już nie pisałam o kolorówce, sama nie wiem dlaczego. Może powodem jest to, że w tej kwestii akurat rzadko coś się zmienia. Mam swoich ulubieńców, które zdają egzamin na mojej wymagającej cerze i raczej nie mogę pozwolić sobie na szaleństwa i zmianę podkładu. Od czasu do czasu ryzykuję, ale przeważnie nie wychodzi mi to na dobre. A wracając do tematu to róż od Diora, o którym wam dziś wspomnę musiałam mieć, bo zakochałam się w nim od razu, gdy go tylko zobaczyłam. Kupiłam bez chwili zastanawiania się, ale czy wyszło mi to na dobre?...


Rossman Wellnes & Beauty/Olejek do ciała/Kwiat Wiśni & Róża.

Hej.

Kolejnego posta przygotowałam na temat olejku do ciała marki Rossman. Wiem, że ma on swoją własną linię produktów sygnowanych nazwą Wellness & Beauty i przyznam szczerze, że to mój pierwszy produkt z tej serii. Kupiłam go zresztą za namową przyjaciółki i nie  żałuję, chociaż mam kilka zastrzeżeń, ale o tym wspomnę dalej.


Le Petit Marseillais Hydrate et Nourrit Douche Creme Extra Doux Fleur d'Orange / Kremowy żel pod prysznic Kwiat pomarańczy z serii: uwaga ściema...

Witam!

Troszkę ostatnio było porad i bardzo się cieszę, że mogłam wam pomóc i podpowiedzieć co nieco. Dziś jednak wracam do recenzji i przygotowałam dla was krótki opis znanego pewnie produktu o pięknej nazwie Le Petit Marseillais. Prawdopodobnie nie jedna z was widziała reklamę tego żelu, gdzie pani pod prysznicem uśmiecha się wspaniale do nas (bo przecież używa tak świetnego żelu, że aż sama buzia się śmieje), a później jej mąż od razu rozpoznaje jaki to zapach ma na ciele (bo przecież tak długo się utrzymuje). Oczywiście od razu pomyślałam, że to cudo i muszę koniecznie spróbować. W Uk jak na razie ich nie widziałam więc kiedy tylko przyjechałam do Polski zakupiłam go sobie i dziś wam opowiem co ja o nim myślę.


Dr Brandt Pores No More Cleanser/ Żel do mycia twarzy ściągający pory.

Cześć!

Pogoda niestety troszkę się pogorszyła i z opalania już nic nie będzie. Mam nadzieję jednak, że deszcz nie powróci by lać całymi dniami, bo inaczej cały pobyt spędzę w domu, a tego bym nie chciała. W międzyczasie przygotowałam dla was post.
Dziś dowiecie się co sądzę o żelu marki Dr.Brandt, Pores No More Cleanser. Bez wahania sięgnęłam po niego, ponieważ mój problem z rozszerzonymi porami na nosie spędza mi sen z powiek. A dodatkowo nic nie jest w stanie pomóc. Żaden kosmetyk, który do tej pory stosowałam nie dał sobie z nim rady. Co prawda marka Dr.Brandt do tanich nie należy, ale wydałabym każde pieniądze by tylko pozbyć się, tych brzydkich, czarnych kropeczek.



© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig