Christian Dior/Dior Blush/Róż do policzków.

Witam!

Na blogu dawno już nie pisałam o kolorówce, sama nie wiem dlaczego. Może powodem jest to, że w tej kwestii akurat rzadko coś się zmienia. Mam swoich ulubieńców, które zdają egzamin na mojej wymagającej cerze i raczej nie mogę pozwolić sobie na szaleństwa i zmianę podkładu. Od czasu do czasu ryzykuję, ale przeważnie nie wychodzi mi to na dobre. A wracając do tematu to róż od Diora, o którym wam dziś wspomnę musiałam mieć, bo zakochałam się w nim od razu, gdy go tylko zobaczyłam. Kupiłam bez chwili zastanawiania się, ale czy wyszło mi to na dobre?...



Już od pierwszych chwil urzekło mnie opakowanie tego produktu. Najpierw kartonik, a w środku welurowy woreczek , w którym mieści się śliczne puzderko z lusterkiem. Wiem, że dla wybranych jest tandetne i przesadne, ale ja lubię taką odrobinę luksusu :) Producent, aby ułatwić nam aplikację produktu dołączył do zestawu pędzelek, jednak nie spełnia on swojego zadania. Jest za mały i albo tworzy plamy, albo w ogóle nic nie aplikuje. Chociaż przydaje się, gdy chcemy poprawić makijaż w trakcie dnia i nie mamy ze sobą całego zestawu pędzli. Wydaje się jakby różu było bardzo mało, ale ja używam go codziennie i jak na razie zużycie jest niewielkie. Ponoć dostępnych jest 15 odcieni. Ja posiadam odcień 846 Lucky Pink i jestem bardzo zadowolona z wyboru.



Od początku mam problem z aplikacją różu, ponieważ w opakowaniu wydaje się bardzo napigmentowany, ale w rzeczywistości ledwo go widać i muszę powtarzać nakładanie wiele razy, aby uzyskać upragniony efekt. A co za tym idzie ciężko z nim przesadzić. Można to także uznać za plus. Bardzo ładnie stapia się ze skórą i długo się na niej utrzymuje. Posiada malutkie drobinki rozświetlające, które o dziwo nie świecą się na policzku jak kula dyskotekowa :)  Róż pięknie wykańcza makijaż i dodaje nam elegancji, a jednocześnie wygląda bardzo naturalnie. Chociaż można go stopniować i na wieczorne wyjście nałożyć troszkę więcej by był bardziej widoczny.



Uwielbiam go i nie żałuję zakupu, chociaż myślę, że mogłabym znaleźć jego tańszy odpowiednik. Używałam już kilku różów i jak na razie na żadnym się, aż tak bardzo nie zawiodłam, a swoją trwałością dorównywały temu produktowi. Zatem nie wiem czy kupiłabym go ponownie. Chyba wolałbym za tą cenę wypróbować coś innego. Myślę, że wymagałam czegoś więcej od różu za tą cenę, ale w sumie czego? Sama nie wiem :) Może oceńcie same... :)

Ocena: 8/10
Cena: 195 zł

Pozdrawiam!
© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig