Empty Project Wrzesień 2015/Ziaja,Batiste, Elancyl, A-Derma, Vichy, Iwostin, Percy & Reed,Charles Worthington, Thierry Mugler.

Hej.

Wrzesień minął, nawet nie wiem kiedy i przyniósł ze sobą wiele zmian. Zakończyły się pewne przyjaźnie, odeszło lato, a wraz z nim moje macierzyńskie i w końcu wróciłam do pracy. Troszkę za nią zatęskniłam i ogromnie ucieszyłam się, że gdy mnie nie było zaszło wiele pozytywnych zmian i teraz pracuje się o wiele przyjemniej. Najbardziej jednak szkoda mi pogody, bo jestem ciepłolubna i kiedy tylko robi się chłodniej, nie marzę o niczym innym jak zawinięciu się w ciepły koc z kubkiem gorącej herbaty w ręku. A o wyjściu z domu nawet nie myślę.
Przechodząc jednak do sedna, czyli do tematu zużyć to nie było ich zbyt wiele w tym miesiącu, z resztą jak zawsze, ale dopiero nabieram wprawy, więc może będzie lepiej :) Cieszę się jednak z każdego pustego opakowania, bo górka z kosmetykami do przetestowania tylko rośnie i muszę się jej jak najszybciej pozbyć. Serdecznie zapraszam na post!





Ciało

Ziaja /Kremowe Mydło z jedwabiem.

Bardzo polubiłam to mydło i uważam, że jak na swoją niską cenę, całkiem dobrze oczyszcza, pięknie pachnie i robi to co do niego należy. Jak najbardziej jestem na tak i pewnie jeszcze nie raz po niego sięgnę. Jeśli chciałybyście wiedzieć coś więcej, zapraszam na recenzję tutaj . 



A-Derma/ Olejek pod prysznic.

Cieszę się, że miałam okazję testować ten produkt. Co prawda posiadam tylko kilkanaście próbek olejku, ale zakochałam się w nim od pierwszego użycia. Ślicznie pachnie, dobrze się pieni i pozostawia skórę niezwykle gładką i miękką. Łagodzi podrażnienia i nadaje się do skóry atopowej, a także dzieci. Śmiem twierdzić, że jeszcze tak dobrego produktu do mycia ciała nie miałam. Na pewno zakupię sobie pełnowymiarowe opakowanie, gdy tylko będę miała taką okazję. Mam nadzieję tylko, że oryginał jest solidniejszy, bo jak widać na załączonym zdjęciu w próbkach nalepka po zamoczeniu zaczyna brzydko schodzić :/

Elancyl Stretch Mark Prevention/ Krem na rozstępy.

Uwielbiam markę Elancyl i moja miłość do niej nie zna końca. Z tym kremem też nie było inaczej. Świetnie nawilża, ujędrnia i przyjemnie pachnie. Bardzo szybko się wchłania i jest mega wydajny. Co prawda przeznaczony jest dla kobiet w ciąży by zapobiec rozstępom, ale i tak cieszę się, że trafił w moje ręce. Z tego co mówią opinie w internecie, rzeczywiście im zapobiega i warto w niego zainwestować. Polecam!


Vichy Anti-Perpspirant /Kuracja przeciw nadmiernemu poceniu,

Absolutnie mój numer jeden wśród antyperspirantów i nie mam zamiaru zmieniać go na żaden inny. Szkoda mi było, że się skończył, ale na szczęście mam już kolejne opakowanie :) Chroni naprawdę długie godziny i jestem tego pewna, bo przetestowałam go w ekstremalnych warunkach. Zarówno w stresie, upale, podróży jak i intensywnym wysiłku na siłowni. Moja nowa miłość :)


Włosy

Percy & Reed/ Suchy Szampon.

Bardzo lubię markę Percy & Reed, ale niestety na tym szamponie bardzo się zawiodłam. Pozostawia białe plamy na głowie, które strasznie ciężko wyczesać i do tego praktycznie w ogóle nie widzę różnicy po jego użyciu. Na pewno już nigdy do niego nie wrócę, bo jest po prostu zbędny.


Batiste Dry Shampoo Light & Blonde.

Za marką Batiste nie przepadam, ale szampon ten miałam już od jakiegoś czasu. Sięgałam po niego tylko wtedy, gdy mój ukochany Klorane się skończył, bo często zapominam go kupić, a ciężko go dostać i muszę zamawiać przez internet, co trochę trwa. Pamiętam, że nabyłam go tylko dlatego, że prócz odświeżania włosów, miał także tuszować odrosty. Jednak i w tej kwestii się nie sprawdził. Robił jedynie brzydkie plamy o typowo żółtym, słomianym kolorze. Nie wiem która kobieta dobrowolnie zdecydowałaby się na farbę w takim odcieniu. Kolejny suchy szampon tej marki, który mnie nie zachwycił i tylko potwierdził moją niechęć do całego asortymentu Batiste. 


Charles Worthington Sunshine Protector Conditioner/ Odżywka chroniąca włosy przed promieniami słonecznymi.

Zestaw Charlesa Worthingtona kupiłam przed wyjazdem na wakacje do Polski. Miałam szampon, który skończył mi się już na urlopie i właśnie tę odżywkę. Bardzo ją lubię. Jest wydajna i pięknie pachnie. Świetnie nawilża i wygładza włosy. Pozostawiając je miękkie, lśniące i miłe w dotyku. Nie zauważyłam obciążenia, ale też nie mogę stwierdzić czy zdołała ochronić moje włosy przed Słońcem. Mimo to jestem na tak i polubiłam się z tym produktem. Na następne wakacje na pewno zaopatrzę się jeszcze raz w ten zestaw, ale już w pełnowymiarowych opakowaniach. 


Twarz

Iwostin Purritin/ Żel do mycia twarzy.

Mój ostatni post dedykowałam właśnie tej marce, więc pewnie już wiecie, że bardzo ją lubię. Żel ten już od jakiś dwóch czy trzech lat gości w mojej łazience i używam go na zmianę z innymi. Świetnie usuwa makijaż i idealnie oczyszcza twarz. Nie pieczę w oczy i łagodnie pachnie. Nie znalazłam żadnych minusów tego produktu i uwielbiam go za wszystko. Myślę, że nigdy nie zniknie z mojej łazienki i na zawsze pozostanie w moich KWC.


Pozostałe

Perfumy Thierry Mugler /Alien.

Zakochałam się w tych perfumach od kiedy tylko poczułam je w drogerii i od razu wiedziałam, że będą moje. Wiele osób komplementowało mój zapach, gdy miałam je na sobie i pytało mnie co to za cudo. Muszę jednak przyznać, że mi ich woń bardzo szybko się znudziła i zużycie aż do ostatniej kropli było dla mnie męczarnią. Na pewno nigdy więcej po nie nie sięgnę. Są bardzo intensywne, mocne i na długo pozostają w pamięci, dlatego tak szybko przestały mi się podobać.


Znacie coś z mojego denka? Koniecznie dajcie znać :)

Pozdrawiam :)





© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig