Project Empty/Październik i Listopad 2015/Elancyl, Klorane, Green Pharmacy, Gucci, Neutrogena, Joanna/ WYNIKI ROZDANIA




Witam!

W październiku nie było posta z serii Project Empty, ponieważ mój narzeczony chciał "posprzątać" i wyrzucił wszystko co udało mi się zużyć. Postanowiłam więc, że podsumuje dwa miesiące w jednym wpisie, bo i tak kolejny raz za wiele produktów nie uzbierałam. Staram się jednak jak mogę i jestem pewna, że w następnym miesiącu będzie lepiej. Chociaż czy ja już kiedyś tego nie pisałam? :)
Zapraszam na post!



Schwarzkopf Essence Ultime/Odżywka w sprayu do włosów słabych i delikatnych/ Czy w ogóle warto po nie sięgać?

Cześć.

Chyba nie pamiętam czasów od kiedy zaczęłam używać odżywek w sprayu. Od zawsze goszczą w moim domu i nie potrafię wyobrazić sobie by mogło mi ich zabraknąć. Ostatnio jednak pisałam o produktach marki Schauma i po przeczytaniu Waszych komentarzy, które dały mi wiele do myślenia zaczęłam się zastanawiać jaki ma sens używanie tego typu produktów
Wiele z Was pisało, że są one zbędne, bo praktycznie nic nie robią z włosami, a mogą je jeszcze dodatkowo obciążyć. Usiadłam więc, pomyślałam, poczytałam i już dziś wiem, że będę musiała wprowadzić pewne zmiany. Moim głównym powodem używania tego typu produktów był fakt iż tak jest najszybciej i najwygodniej. I nie faszerowałam nimi włosów po to by były piękne, lśniące i puszyste, a jedynym powodem były to, że niemożliwie mi się plączą, a ich rozczesywanie to prawdziwy koszmar. Z lejącymi się łzami i strachem w oczach na widok szczotki, niczym okropnego narzędzia tortur. Głowę myję każdego wieczora przed pójściem spać (wiem, że to niedobrze, jestem zła i okropna, ale nie mam innego wyjścia), a należy pamiętać, że takie produkty działają najlepiej, kiedy skierujemy na nie ciepło suszarki. Dzięki nim włosy lepiej się modelują i łatwiej jest nam nad nimi zapanować. Jaki jest więc sens nakładania takiej odżywki przed pójściem spać? No właśnie nie ma żadnego. Tego typu produkt mogę zabrać na jakiś wyjazd, gdzie nie będę miała czasu na przesiadywanie z maską na włosach. Niestety wstyd się przyznać, ale wychodzi na to, że odżywka w sprayu używana jest przeze mnie tylko i wyłącznie przez moje lenistwo. Jej plusy to szybka aplikacja, łatwe rozczesywanie i większa wydajność. Bo przecież po użyciu maski, moje włosy też będą się świetnie rozczesywać, a dodatkowo odżywię je, nawilżę i ochronię. Od dziś spraye zostawiam do użycia na urlopie lub przed jakimś wyjściem, a moim włosom obiecuję teraz częstsze stosowanie masek i kompresów. Na pewno mi się za to odwdzięczą. 

Schauma z rokitnikiem do włosów osłabionych i bez energii/Szampon i odżywka w sprayu.

Witam!

Kiedyś co chwila się żaliłam, że szukam szamponu idealnego i mimo iż próbowałam tych tańszych i droższych, żaden nie spełniał moich oczekiwań. Za każdym razem kupowałam, zużywałam i zapominałam. Jednak kiedy moje włosy pierwszy raz spotkały się z produktami marki Klorane, pokochały je, a ja przestałam szukać i skupiłam się tylko na nich. Nigdy nie żałowałam swojej decyzji. Jednak od jakiegoś czasu próbuję się dowiedzieć czy informacja, która wszędzie powtarzana jest jak mantra, że należy co jakiś czas zmieniać szampon, bo włosy się przyzwyczają, jest prawdziwa. Opinie są sprzeczne. Jedni piszą, że to prawda, a inni, że zostały nad tym przeprowadzone badania (jak zwykle) i okazuje się, że jest to mit. I teraz wierz kobieto w co chcesz. Ja jestem pewna, że marka Klorane będzie gościć w moim domu jeszcze długi czas, ale moja natura na pewno nie pozwoli mi przejść obojętnie obok innych tego typu produktów. I dziś właśnie przedstawię Wam dowód mojej chwilowej zdrady, czyli duet marki Schauma. Szamponu i odżywki z rokitnikiem, do włosów osłabionych i bez energii. Zapraszam na post!




Iwostin Perfectin Purritin/ Profesjonalny peeling na noc do skóry tłustej i trądzikowej/ Mój wybawiciel.

Witam!

Tego roku moja skóra po lecie wyglądała strasznie. Mnóstwo przebarwień, plam, zaskórników i wyprysków. Próbowałam wielu produktów, ale nic nie było w stanie jej uspokoić. Kiedy w moje ręce wpadł peeling marki Iwostin, troszkę się bałam go użyć. Najbardziej zniechęcał mnie fakt, że zawiera on w swoim składzie kwasy i mimo iż zdawałam sobie sprawę, że nie ma ich tam wiele, bałam się tego ogromnego wysypu, o którym ciągle piszą blogerki. Jednak po jakimś czasie byłam tak zdesperowana, że stwierdziłam iż gorzej już nie mogę wyglądać i zaczęłam kurację peelingiem Iwostinu. Jego działanie zaskoczyło mnie ogromnie, ale zacznę po kolei... 
Zapraszam na post!

Himalaya Herbals Nourishing Skin Cream/ Krem odżywczy do twarzy/ Obiecanki cacanki.

Dzień Dobry!

Kremy do twarzy zmieniam bardzo rzadko, bo przy mojej trądzikowej cerze łatwo o zapychanie i zaskórniki. Dodatkowo oprócz mocnego nawilżenia wymagam też szybkiego wchłaniania i lekkości, oraz obowiązkowo mój krem musi ograniczać wydzielanie sebum. Nie jest łatwo znaleźć tak wielofunkcyjny produkt i jeśli mi się uda, trzymam się go tak długo jak tylko mogę. Rzadko kupuję kremy w drogerii i raczej staram się sięgać po te dostępne tylko i wyłącznie w aptekach. Jednak produkt, o którym dziś napiszę otrzymałam do testów. Opis  producenta zapewnia, że krem Himalaya Herbals jest lekki, nie zawiera tłuszczu, odżywia i sprawia, że nasza skóra staje się jędrna i zdrowa. Dodatkowo krem ten nazywa ziołowym i podkreśla, że zawiera on wyciąg z aloesu, wiśni, drzewa kino i indyjskiego żeń-szenia. Cały ten opis zachęca do użycia i przez chwilę nawet byłam pewna, że może trafić na listę moich ulubieńców. Ale o całej reszcie dowiecie się w dalszej części posta. Zapraszam!


Elancyl Huile De Soin Vergertures/ Olejek przeciw rozstępom.

Witam!

Rozstępy są zmorą wielu kobiet na świecie. Przeważnie pojawiają się w okresie dojrzewania, podczas gwałtownego przybrania na wadze lub nagłej jej utraty, oraz jakże często nabywamy je w trakcie ciąży. Ja właśnie zaliczam się do tej ostatniej grupy. Przed ciążą ważyłam 45 kilogramów, a w dziewiątym miesiącu już 73 i praktycznie cały ostatni trymestr nie miałam żadnego rozstępu. Niestety końcowe tygodnie nie były dla mnie łaskawe i mój brzuch pokrył się brzydkimi bliznami. Jestem jednak pewna, że przy tak ogromnym przyroście wagi było to nieuniknione. Najgorszy jest jednak fakt, że są one tak trudne do usunięcia i nie pozostaje nam nic innego jak je zaakceptować. Nie mogę czytać artykułów, w których "znawcy" wypowiadają się, że najlepiej unikać ich powstawania i nie dopuszczać do szybkiego tycia i nagłych wahań wagi. Serio? Gorszych rad w życiu nie czytałam. Co prawda kobietom w ciąży mogę polecić intensywne nawilżanie ciała, bo wierzę, że może to zdziałać cuda. O takim właśnie produkcie natłuszczającym chciałabym Wam dziś napisać. Bardzo żałuję, że nie miałam w swoich zbiorach olejku marki Elancyl, kiedy sama byłam w ciąży. Nie ma jednak co płakać nad rozlanym mlekiem i chociaż rozstępów już się nie pozbędę, to nie miałam oporów przed użyciem tego produktu i bardzo chętnie podzielę się z Wami opinią, bo może są wśród Was przyszłe mamy, a jak nie to myślę, że każda z nas spokojnie może sięgnąć po ten olejek, a zwłaszcza kiedy boryka się z problemem suchej skóry. Zapraszam na post!

Kosmetyczne pomyłki, czyli produkty, którym mówię stanowcze nie/ Inglot, E.L.F, Models Own, Maybelline, Collection.

Witam!

Pewnie każda z Was ma już swój ulubiony podkład, balsam czy krem, który odmładza w pięć minut. Używa go regularnie, a gdy opakowanie sięga dna z żalem biegnie do drogerii po następne. Jednak droga do znalezienia takiej perełki nie zawsze usłana jest różami. Często zdarza się, że przekonane pozytywnymi opiniami sięgamy po produkty, które dopiero w trakcie używania okazują się kompletną pomyłką. Albo nie robią tego czego od nich wymagamy, a obietnice producenta, piękne wypisane na opakowaniu to zwykłe lanie wody, albo co gorsza pogarszają stan naszej skóry i sprawiają, że żałujemy ich zakupu do końca życia. Dzisiejszy post został poświęcony, właśnie takim produktom, które zupełnie się u mnie spisały i tak naprawdę nie mam pojęcia co z nimi zrobić. Zapraszam na post!


Dr Irena Eris/ Provoke/ Matt Fliud/ Podkład matujący/ Podejście drugie.

Cześć.

Dawno nie pisałam o podkładach, a wszystko to chyba wina tego, że po zakupie Makeup Atelier i Bourjois Air Mat nie miałam już ochoty testować niczego nowego. Mając w swoim zbiorze jeszcze Revlon Colorstay nic więcej mi do szczęścia nie było potrzeba :) Wszystkie te podkłady dawały mi świetne krycie, trwałość, idealny wygląd i nie zawodziły nawet w najcięższych warunkach. Całkiem niedawno jednak przypomniało mi się, że w moim zbiorze posiadam jeszcze jeden podkład, o którym jeszcze nie pisałam. Nie używałam go już jakiś czas i na dniach znowu wpadł w moje ręce. Postanowiłam, że przypomnę sobie jego działanie i podzielę się z Wami spostrzeżeniami. Marka Dr Irena Eris jest pewnie znana każdej z Was. Ja niestety jako, że w Polsce nie mieszkam, nie mam do niej dostępu na co dzień. Podkład Provoke Matt Fluid kupiłam po przeczytaniu pozytywnych opinii i pamiętam, że na początku nie byłam nim zachwycona i odstawiłam go na trochę by dać mu szansę innym razem. Dziś przychodzę do Was z recenzją i zapraszam na post!

Yes To/ Coconut Polishing Body Scrub/ Dry Skin/ Miał być bubel, a jest hit?

Hej.

Moja miłość do mocnych, ostrych peelingów nie zna końca. Szukam tylko takich i inne nawet nie wchodzą w grę. Co prawda kilka razy już zdarzyło mi się, że przekonana o słusznym wyborze i pewna, że w moim koszyku jest właśnie taki zdzierak, później zawodziłam się, gdy zakup okazał się kompletnym niewypałem. Drobinki peelingu ginęły gdzieś niepostrzeżenie, a ja czułam się jakbym kupiła krem do twarzy i chciała nim usunąć martwy naskórek. Gęsta konsystencja skutecznie pożerała małe, ostre ziarenka, które nie miały szansy wykonać tego co do nich należy. Produkt od razu stawał się zbędnym i na stałe dołączał do listy bubli
Kosmetyki marki Yes To chodziły za mną już dawno, bo producent skutecznie kusi naturalnymi składnikami, witaminami i minerałami, które dodaje do swoich produktów. Dlatego kiedy tylko skończył mi się kolejny peeling, wiedziałam, że tym razem postawię właśnie na tę markę. Nie czytałam opinii i nie wiedziałam na co się piszę, ale byłam pewna, że nie mogę się zawieść. Dzisiaj opowiem Wam o mojej historii z Coconut Polishing Body Scrub. Zapraszam!


Bielenda Super Power Mezo Maska/Aktywna Maska Korygująca dla cery z niedoskonałościami.

Cześć.

Te z Was, które śledzą mojego bloga, wiedzą doskonale, że systematyczność to nie jest moja mocna strona. I mogą to być postanowienia noworoczne czy obietnice na początku każdego miesiąca, prędzej czy później i tak znajdę wymówkę i sobie odpuszczę. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie wychodzi to na dobre mojej skórze, ale staram się jak mogę. Z wszystkich postanowień chyba najbardziej chciałabym regularnie nakładać maseczki. Na rynku jest ich mnóstwo i aż w głowie się kręci kiedy zaczynam coś wybierać, przeglądam sto stron, tysiąc recenzji, a na koniec i tak sprawę zostawiam na później i myślę, że może innym razem. Żeby zdobyć dodatkową motywację, postanowiłam, że raz w tygodniu zrobię sobie taki domowy SPA dzień. I tak jak peelingi, malowanie paznokci czy namiętne balsamowanie wychodzi mi świetnie, tak do maseczek zawsze podchodzę sceptycznie. Nie chcę mi się siedzieć z zimną i mokrą mazią na buzi przez piętnaście minut, później jeszcze zmywanie i zwyczajnie jest mi szkoda czasu. 
Maskę o, której Wam dziś opowiem, zupełnie przypadkiem zobaczyłam w Rossmannie i od razu zapragnęłam ją mieć. Najbardziej zaintrygowała mnie nowoczesna forma, a przynajmniej mi nieznana. Już na opakowaniu producent informuje, że po otwarciu możemy spodziewać się hydroplastycznego płatu 3D, a nie kremowej czy żelowej konsystencji. Oczywiście od razu pomyślałam, że to coś dla mnie i bez wahania sięgnęłam po Super Power Mezo Maskę od Bielendy. Zapraszam na post!

© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig