Jedno nazwisko. Dwie różne cery. Jeden produkt. Czy to może się udać?/ Bielenda Argan Face Oil- uszlachetniony olejek arganowy/ WYWIAD



Tłusta, błyszcząca się skóra to zmora wielu kobiet. Spływający i migrujący po twarzy makijaż to dla nas chleb powszedni i każdego dnia próbujemy wytoczyć wszelkie możliwe działa by tego problemu się pozbyć. Matujące bazy, kremy, pudry czy bibułki to nasz arsenał, którego nie może zabraknąć przy codziennym make-upie. Gdy słyszę olejek od razu włącza mi się czerwona lampka, która krzyczy tłusto, ślisko i nieprzyjemnie! Dlatego tak ciężko było mi się przekonać do używania tego typu produktów na twarz, którą każdego dnia bronię by nie miała na sobie ani grama tłuszczu. 


Nabardziej przerażające maseczki w mojej pielęgnacji. Jak ich używać?







Od kiedy Instagram zawładnął sercami kobiet i mężczyzn na całym świecie, celebryci, blogerki czy różnego rodzaju firmy prześcigają się w dodawaniu jak największej liczby zdjęć i zdobywaniu tysiąca lajków. I nie ma znaczenia co one przedstawiają, bo była już moda na dziubki, kolorowe brwi, brokat na włosach, kubki ze Starbucks, buty, a od niedawna spotkałam się właśnie ze zdjęciami sławnych osobników z maseczkami na twarzy, w pięknym Spa lub po prostu we własnej prywatnej, bardzo drogiej wannie. Jednak rekordy popularności chyba biją te najbardziej przerażające (przynajmniej dla mnie), mowa oczywiście o maseczkach w płachcie, po które moja bujna wyobraźnia nie pozwalała mi sięgnąć. Od zawsze kojarzyły mi się z psychopatą takim jak Hannibal Lecter, który podstępnie zwabia do swojego domu bezbronną kobietę, a później próbuje ją torturować i oszpecić nakładając maski nasączone różnego rodzaju żrącymi substancjami. Jednak gdy w Polsce z ciekawości sięgnęłam po tą od Bielendy, szybko się nią zachwyciłam i byłam pewna, że na tej jednej się nie skończy. 


Jestem mamą. Jestem blogerką. Jestem superbohaterką.


Witam!

Czy dacie wiarę, że regularnie dodawać posty i robić lepsze zdjęcia zaczęłam dopiero po urodzeniu synka? Wcześniej mimo iż miałam wolne popołudnia i weekendy, zawsze zdawało mi się, że nie wystarczy mi na to czasu. A teraz okazuje się, że brak mi było jedynie chęci. Obecnie częściej piszę, komentuję, odwiedzam inne blogi, obrabiam zdjęcia, odpowiadam na każdą Waszą aktywność, staram się prowadzić Facebooka i Instagrama.




Drogie i ekskluzywne kosmetyki/ Rodial Dragon's Blood Sculpting gel




Każda z nas uwielbia być rozpieszczana, choć niestety bardzo często bywa tak, że to my same musimy zadbać o swoje małe przyjemności. Nie zdziwi mnie fakt, że Wy- blogerki kosmetyczne powiecie iż najlepiej w takiej chwili wybrać się do drogerii lub pobuszować online sprawiając sobie jakiś drogi i ekskluzywny kosmetyk, który od dawna znajduje się na Waszej wishliście. Jednak pewnie nie raz miałyście sytuację, w której przeczytałyście mnóstwo pozytywnych recenzji na temat upragnionego produktu, a kiedy już zaczęłyście go używać okazało się, że nie ma nic wspólnego z przeglądanymi wpisami. I o ile kosmetyk kosztował kilkanaście złotych, żal i ból był o wiele mniejszy, o tyle kiedy bublem okazał się produkt warty sporo pieniędzy, miałyście ochotę wyskoczyć przez okno. 

Dziś chciałabym się podzielić z Wami moim spostrzeżeniami na temat ekskluzywnych kosmetyków, a przy okazji dowiecie się czy warto kupić żel marki Rodial z serii Drogon's Blood wart około 365 złotych.



Jak sprawić by się chciało? 5 sposobów na samo-motywację.



Hej.

Znasz reklamę, w której piękna pani budzi się w promieniach Słońca z uśmiechem na twarzy w nienagannej fryzurze i idealnej cerze? Też uważasz, że takie rzeczy to tylko w telewizji? A co więcej każda z nas na pewno doświadcza momentów, w których najchętniej naciągnęłaby kołdrę na głowę, zasłoniła żaluzje i spała dzień cały bez martwienia się o rachunki, wyprawienie dzieci do szkoły czy stos ubrań do prasowania. Jeśli jest się blogerką to tym bardziej nam powinno się cały czas chcieć. Mamy swoje czytelniczki, które regularnie nas odwiedzają, często czekają na posty i chociaż wiadomo, że niemożna dać się zwariować to jednak jakąś presję czuje większość z nas. Co zrobić kiedy nie mamy ochoty siadać do laptopa? Gdy chciałybyśmy pisać, mamy tysiące pomysłów w głowie, ale realizacja każdego wydaje nam się niemożliwa? Dziś chciałabym się podzielić z Wami moimi sposobami na samo-motywację, które sprawiają, że małymi kroczkami zaczynam wracać na właściwy tor. 




Mój pielęgnacyjny pamiętnik.




Witam!


Moja pielęgnacja znacznie zmienia się na przestrzeni roku i bardzo rzadko sięgam po sprawdzone produkty, które goszczą w domowej łazience prawie zawsze. Już taka moja ciekawska natura, że lubię testować, próbować, zawodzić się (może mniej, ale rozumiecie: ryzyko zawodowe) i zachwycać. Oczywiście nie zawsze wychodzi to na dobre mojej cerze, ale mam nadzieję, że wybaczy mi te sporadyczne pomyłki. Dziś pokażę Wam jak obecnie wygląda moja  pielęgnacja, po co sięgam najczęściej i do jakich produktów jeszcze kiedyś chciałabym wrócić, a które raczej ostatni raz goszczą w moim domu. Mam nadzieję, że znajdziecie coś ciekawego dla siebie :)


Zapraszam na post! 


5 faktów, o których chciałabym wiedzieć zanim zaczęłam prowadzić blog.



Witam!


Kiedy zaczynałam pisać bloga, nie czytałam poradników czy instruktarzy jak powinien on wyglądać, co zrobić by przyciągnąć do siebie czytelników, oraz jakie konsekwencje niesie za sobą upublicznianie swoich spostrzeżeń, myśli i opinii. Po prostu chciałam pisać, chciałam się dzielić i nigdy w życiu nie przypuszczałabym, że kiedykolwiek statystyki bloga z dnia na dzień będą biły rekordy, a moja wiedza na temat kosmetyków czy pielęgnacji urośnie aż do tak pokaźnych rozmiarów. I chociaż obecnie mam już za sobą obsesyjne sprawdzanie wejść, komentarzy czy obwinianie siebie za znów nieopublikowanego posta, to jednak długą drogę musiałam przejść, sporo nerwów stracić i poznać ludzi, których nie było warto. Żałuję ogromnie, że na samym początku nie wiedziałam o kilku bardzo istotnych faktach i dziś właśnie o nich chciałabym Wam opowiedzieć, bo chociaż niektóre z Was pewnie już dawno nie są początkującymi blogerkami, to może i tak uda Wam się znaleźć kilka bardzo przydatnych informacji. 

Zapraszam na post!



Czego nie mówi się o maseczkach?/ Trzy najlepsze maseczki do cery tłustej i mieszanej.



Mój rok 2016 będzie przede wszystkim obfitował w maseczki! Te przez lata znienawidzone, odrzucone w kąt i zapomniane przez własne lenistwo i głupie wymówki. Bo nie mam czasu, może jutro, pewnie nie znajdę odpowiedniej itp. Na szczęście dzięki własnej, niepohamowanej kosmetycznej ciekawości, odkryłam naprawdę świetne benefity płynące z regularnego używania maseczek. To dzięki nim w kilka chwil mogę się pozbyć niedoskonałości, które przez lata spędzały mi sen z powiek. Oczywiście maseczki nie zastąpią nam codziennej pielęgnacji i oczyszczania, ale mogą dopełnić cały ten proces, a my będziemy miały pewność, że zrobiłyśmy wszystko co w naszej mocy by dopieścić cerę i dać jej to co najlepsze. 
Jeśli zapytam Was czy wiece jak powinno się aplikować maseczkę to jestem przekonana, że 99 % odpowiedziałoby iż tak, bo przecież co może być trudnego w nałożeniu lepkiej mazi na twarz, odczekaniu wyznaczonego na opakowaniu czasu i zmyciu? Jednak moja dociekliwość nie dała mi spać spokojnie i postanowiłam sprawdzić czy rzeczywiście robię wszystko jak należy. Miałam wielką ochotę poznać jakieś sekretne triki, które pozwolą mi cieszyć się jeszcze lepszymi rezultatami. Jesteście ciekawe co znalazłam? A może chcecie poznać trzy godne uwagi maseczki przeznaczone do cery tłustej i mieszanej?



Nie daj się zatrzymać!/ 30 ciekawych pomysłów na posty/ Blogi urodowe/kosmetyczne.




Witam!

Nie wiem jak to się ma w Waszym przypadku, ale ja żeby napisać posta muszę mieć przypływ weny lub czymś się  zainspirować, a dopiero  później siadam i tworzę. Jednak pewnie znacie ten moment, w którym nic nie przychodzi do głowy i kompletnie nie macie pomysłu o czym byście chciały napisać. Doskonale rozumiem, że czasem można mieć dość recenzji i opisywania konkretnych kosmetyków, a chciałoby się wspomnieć o zupełnie innym temacie,  tak by jednocześnie nie odbiegać za bardzo od głównego założenia bloga. Dziś podzielę się z Wami moimi pomysłami na posty i mam nadzieję, że w chwilach umysłowej pustki czy wypalenia zainspirują Was i sprawią, że stworzycie fajnego, ciekawego posta. Możecie również co tydzień lub miesiąc wybierać jeden z tych tematów, tworząc przy tym osobną serię wpisów nie-recenzji.
Na końcu posta znajdziecie zieloną ikonkę "Print PDF", wystarczy w nią kliknąć i automatycznie przeniesie Was do okienka gdzie będziecie mogły tekst zmienić, wydrukować lub zapisać w PDF, tak by zawsze mieć po ręką :)
Zapraszam na post! 

Czy warto przepłacać? Foreo Luna Vs zwykła myjka.

Cześć!


Foreo chyba nie muszę przedstawiać żadnej z Was. Bo albo jesteś już jego posiadaczką, albo wciąż czeka na Twojej Wishliście. Przyznam, że i ja gdy tylko zobaczyłam tą innowacyjnie wyglądającą myjkę, a dodatkowo przeczytałam wiele pozytywnych recenzji, pomyślałam, że oto nadeszło wybawienie i rozwiązanie wszystkich problemów! Kiedy w końcu znalazła się w moich rękach cieszyłam się jak dziecko. Oglądałam, dbałam i postępowałam zgodnie z instrukcją producenta. Czekałam dzień, dwa, miesiąc i kiedy zorientowałam się, że dobrze oczyszczona i gładka twarz to jedyne co może mi dać, zapytałam: dlaczego? Kupiłam więc zwykłą myjkę, taką za 5 zł i postanowiłam sprawdzić jakie różnice zaobserwuję i czy faktycznie mogę zacząć płakać nad wyrzuconymi w błoto pieniędzmi. Jesteście ciekawe wyników?
Zapraszam na post!


Zmień swoje życie na lepsze! / 5 afirmacji na Nowy Rok.



Hej!

Ile razy w poprzednim roku powiedziałaś do siebie :"nie dam ray", "nie umiem", albo "może innym razem"? Pewnie nie raz i rozumiem Cię doskonale, bo ja też tak robiłam. Do momentu aż któregoś dnia nie zdałam sobie sprawy, że wszystko zależy tylko i wyłącznie ode mnie. Jak będę cały czas myśleć negatywnie, dołować się i wszystko zaczynać od nie to na pewno nic nie osiągnę, a i w końcu przekonam samą siebie, że faktycznie do niczego się nie nadaję. Najważniejsze jest pozytywne myślenie i chociaż jestem przekonana, że doskonale o tym wiesz, to jednak zanim sama tego nie zrozumiesz, moje gadanie nic nie da. Mi zajęło to sporo czasu, ale kiedy się udało, jest naprawdę dużo lepiej. Dziś chciałabym z Wami powitać Nowy Rok z kilkoma afirmacjami, które mam nadzieję zapamiętacie i weźmiecie sobie do serca. Uważam, że to bardzo dobry początek do uzmysłowienia sobie, że wszystko zależy tylko i wyłącznie od nas.
Zapraszam na post!




Czy współpraca się opłaca?/ Bielenda Skin Clinic Professional Krem Korygujący/ Bielenda Face Clinic Professional Uszlachetniający olejek arganowy do oczyszczania i mycia twarzy + kwas hialuronowy.



Witam!


Moje podejście do współprac znacie i jak na razie nic się w tej kwestii nie zmieniło. Szkoda tylko, że na niektórych blogach niestety wygląda to inaczej. Coraz więcej kłamstw, że się dom remontuje, że nagle zainteresowania diametralnie się zmieniają, a wszystko okraszone linkami i odnośnikami do cudownych i wspaniałych sklepów, których autorka posta praktycznie wcale nie zna lub zapewne nigdy nic na ich stronie nie kupiła. Kiedyś bardzo się tym przejmowałam, a teraz po prostu usuwam taki blog z obserwowanych i nie zawracam sobie tym głowy. Moim zdaniem takie okłamywanie swoich czytelników to najgorsza zbrodnia i autorka oszustwa traci cały szacunek i wiarę w autentyczność recenzji. Kuszące oferty, darmowe kosmetyki czy pieniądze potrafią skutecznie przysłonić oczy do tego stopnia, że z własnego bloga robi się baner reklamowy, a obcy ludzie nastawieni na zysk dyktują jakie treści mają się na nim znaleźć. Totalny upadek...

 Dlatego zanim podejmie się jakiekolwiek działania w tym kierunku to warto najpierw zadać sobie pytanie: czy współpraca się opłaca? Przede wszystkim dla nas, bloga i naszych czytelników. Ja uważam, że współprace nie są złe, jeśli tylko umie się wykorzystywać takie propozycje z głową, bo wtedy zyskają na tym wszyscy. Ja przez długi czas nie miałam żadnych propozycji i było mi przykro, ale nie dlatego, że nie dostałam kilku darmowych kosmetyków, ale byłam pewna, że powodem jest kiepska treść bloga i jego zła jakość. Na szczęście szybko udało mi się zrozumieć, że nie jest to wyznacznik popularności i bardziej skupiłam się na statystykach i wejściach. Teraz kiedy propozycje w końcu przyszły, w wielu przypadkach jestem zmuszona odmawiać. Mam już taki zapas kosmetyków, że nie jestem w stanie testować innych. Jednak są marki, które nawet przez chwilę nie muszą mnie przekonywać. Zwłaszcza jeśli proponuje mi się produkty trudno dostępne w Uk, albo takie które już dawno widnieją na mojej Wishliście. Nie będę ukrywać, że ostatnio markę Bielenda uwielbiam i ich kosmetyki zawsze gdzieś plątają się na moich zapiskach pod tytułem: "Co powinnam kupić na urlopie w Polsce?". Ogromnie się ucieszyłam kiedy dostałam paczkę wypełnioną nowościami tej marki, a wymiana e-maili z przemiłą Panią Kasią to dla mnie przyjemność. Już wiecie, że z produktów do ciała jestem ogromnie zadowolona. A co z tymi do twarzy? Dziś dowiecie się jak oceniam Krem Korygujący i Uszlachetniający Olejek Arganowy do oczyszczania i mycia twarzy.
Zapraszam na post!




© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig