5 faktów, o których chciałabym wiedzieć zanim zaczęłam prowadzić blog.



Witam!


Kiedy zaczynałam pisać bloga, nie czytałam poradników czy instruktarzy jak powinien on wyglądać, co zrobić by przyciągnąć do siebie czytelników, oraz jakie konsekwencje niesie za sobą upublicznianie swoich spostrzeżeń, myśli i opinii. Po prostu chciałam pisać, chciałam się dzielić i nigdy w życiu nie przypuszczałabym, że kiedykolwiek statystyki bloga z dnia na dzień będą biły rekordy, a moja wiedza na temat kosmetyków czy pielęgnacji urośnie aż do tak pokaźnych rozmiarów. I chociaż obecnie mam już za sobą obsesyjne sprawdzanie wejść, komentarzy czy obwinianie siebie za znów nieopublikowanego posta, to jednak długą drogę musiałam przejść, sporo nerwów stracić i poznać ludzi, których nie było warto. Żałuję ogromnie, że na samym początku nie wiedziałam o kilku bardzo istotnych faktach i dziś właśnie o nich chciałabym Wam opowiedzieć, bo chociaż niektóre z Was pewnie już dawno nie są początkującymi blogerkami, to może i tak uda Wam się znaleźć kilka bardzo przydatnych informacji. 

Zapraszam na post!




1. Precz z linkami.


No to pytanie za sto punktów i kredki: która zostawiała swój link do bloga w komentarzach? Las rąk? No dobrze, ja też się przyznaje, że molestowałam inne blogerki adresem swojej strony. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina :) Dopiero kiedy sama zdałam sobie sprawę, że nie lubię gdy ktoś zachowuje się w podobny sposób i strasznie mnie to drażni, no to pewnie nie jestem z tym sama. Wszystko potwierdziło się kiedy napisałam post o komentarzach i zauważyłam, że zdecydowana większość czuje tak samo. Bo przecież od razu kojarzy nam się to z chamską autoreklamą, taką samą jak w telewizji, gdzie producentowi x wcale nie zależy na tym byś wyzdrowiała, a jedynie byś w tej chorobie sięgnęła po jego produkt i dała mu zarobić. Tak więc i nam włącza się lampka, że Pani x wcale nie dba o naszego bloga, czy treść, którą udostępniamy i wpadła tu tylko by nabić sobie kolejne wejścia. U mnie tego typu komentarze przechodzą tylko i wyłącznie wtedy, gdy poprzedzone są wartościową treścią, z której jasno wynika, że autorka post przeczytała i ma jeszcze coś ciekawego do powiedzenia.




2. Ilość nie znaczy jakość.

Jeśli ktoś Ci mówi pisz codziennie lub ewentualnie co dwa dni nie słuchaj go! Ważne by Twoi czytelnicy wiedzieli, że post ukaże się na przykład raz w tygodniu, ale będzie dopracowany, porządny i z ładnymi zdjęciami. A co najważniejsze, na pewno czegoś się z niego nauczą. Oczywiście posty pisane częściej przynoszą szybszy sukces, ale jeśli nie ma się na nie czasu, lepiej odpuścić sobie ilość na potrzeby jakości. Znam blogi, na których autorki piszą praktycznie każdego dnia, a ich posty nie różnią się niczym od opisów prosto ze strony Wizaż.pl. Jeśli już powiela się informacje, wypadałoby posta jakoś urozmaicić, zaciekawić czymś czytelnika, choćby to miały być tylko piękne zdjęcia. 



3. Uważaj na "przyjaciółki".


Oczywiście nie będę pisać, że wszystkie blogerki to zawistne zołzy i tylko czekają aż podwinie Ci się noga. Wręcz przeciwnie- wiem, że wiele z Was dzięki blogosferze poznało sporo ciekawych osób i znajomości te na pewno będą trwać latami. Ale należy pamiętać, że mimo wszystko jest wiele dziewczyn, które będą traktować Cię jak rywalkę, będą Ci zazdrościć i modlić się nocami o Twój upadek. Znacie sytuację, w której przychodzi dziewczyna na imprezę i wszystkie koleżanki chwalą jej sukienkę, a kiedy odchodzi po drinka śmieją się, że ubrała się jak szczur na otwarcie kanału? Blogosfera przepełniona jest Kochanymi, buziaczkami i cukieraskami. A tak naprawdę połowa tego typu zwrotów polukrowana jest fałszem i obłudą. Nie chcę Cię zniechęcić i sprawić byś była nieufna, a proszę jedynie o ostrożność. I nie piszę tego, bo mi się zdaję, ale sama doświadczyłam podobnej sytuacji. Tak samo tutaj jak i w niewirtualnym życiu ta, która dziś była przyjaciółką, jutro może być najgorszym wrogiem tylko dlatego, że zaczęło Ci lepiej iść. 



4. Naucz się mieć twardy tyłek.


W blogosferze pełno jest wszechwiedzących i mądral, a co najlepsze na pewno nie przepuszczą okazji by Ci zwrócić uwagę, że robisz coś źle. Niestety przeważnie tego typu osoby noszą imię Anonim i to chyba najwredniejsze istoty jakie udało mi się spotkać w całej mojej blogowej historii. Bo nawet jeśli się pomyliłam, popełniłam błąd i coś źle napisałam, to po pierwsze: nigdy nie ukrywałam się z tym, że nie skończyłam kosmetologii, ani jednego kursu i wszystko o czym piszę na blogu jest zbiorem moich doświadczeń i informacji przeczytanych w książkach lub gazetach, a nawet gdybym miała jakiś dyplom, to i tak każdy ma prawo się pomylić. Natomiast po drugie: nie boję się krytyki i wystarczy zapytać czy czasami nie popełniłam błędu, albo po prostu napisać, że się ma inne zdanie, a nie chamsko wyrzucać swoje żale. A przeważnie osoba, która pisze takie komentarze, robi to tylko po to by mi ubliżyć i zniechęcić do pisania (co się nigdy nie stanie). Sama kiedyś bardzo się tym przejmowałam. Ale teraz gdy po przeczytaniu tych kilku wrednych zdań, adrenalina zapiera mi dech w piersiach, a serce wali jak szalone, biorę głęboki oddech, uśmiecham się i już jest lepiej. Grunt to nauczyć się ignorować tego typu zachowania. 


5.  Wygląd bloga jest bardzo istotny.

Gdy zaczynałam pisać, wcale nie zwracałam uwagi na to jak wygląda mój blog. Zdarzało mi się nawet wklejać zdjęcia ściągnięte z internetu i nawet nie miałam pojęcia, że jest to kradzież. Z czasem jednak dziewczyny zrobiły się bardziej kreatywne i wyszły poza ramy kosmetyków fotografowanych na białym tle. Zaczęły coś dodawać, dekorować, a ich zdjęcia wyglądały niczym te z najnowszego katalogu Dior czy Chanel. Postanowiłam, że i ja muszę coś zmienić. Zajęłam się szablonem i zaczęłam uczyć się fotografować. Kiedyś myślałam, że wystarczy nacisnąć czarny guzik i po kłopocie, a  teraz już wiem, dlaczego ważna jest przysłona czy ISO. I nie każę Wam zmieniać swoich blogów tylko dlatego, że ja tak zrobiłam lub Zośka, ale uwierzcie, że na takie strony chętniej się wchodzi, mają więcej wyświetleń i czytelników, bo czasami ktoś wpadnie tylko dlatego, że przyciągną go piękne zdjęcia. Chociaż muszę przyznać, że jest bardzo niewiele blogów, gdzie nie ma dla mnie znaczenia jakiej jakości zdjęcia autorka robi i którą czcionkę wybrała, bo ma tak ciekawą i wspaniałą treść, że zawsze będę do niej wracać :) 

Dobrej nocy :*

PS: Zdjęcia pochodzą z darmowego banku autorki bloga Jest rudo :)




© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig