Czy współpraca się opłaca?/ Bielenda Skin Clinic Professional Krem Korygujący/ Bielenda Face Clinic Professional Uszlachetniający olejek arganowy do oczyszczania i mycia twarzy + kwas hialuronowy.



Witam!


Moje podejście do współprac znacie i jak na razie nic się w tej kwestii nie zmieniło. Szkoda tylko, że na niektórych blogach niestety wygląda to inaczej. Coraz więcej kłamstw, że się dom remontuje, że nagle zainteresowania diametralnie się zmieniają, a wszystko okraszone linkami i odnośnikami do cudownych i wspaniałych sklepów, których autorka posta praktycznie wcale nie zna lub zapewne nigdy nic na ich stronie nie kupiła. Kiedyś bardzo się tym przejmowałam, a teraz po prostu usuwam taki blog z obserwowanych i nie zawracam sobie tym głowy. Moim zdaniem takie okłamywanie swoich czytelników to najgorsza zbrodnia i autorka oszustwa traci cały szacunek i wiarę w autentyczność recenzji. Kuszące oferty, darmowe kosmetyki czy pieniądze potrafią skutecznie przysłonić oczy do tego stopnia, że z własnego bloga robi się baner reklamowy, a obcy ludzie nastawieni na zysk dyktują jakie treści mają się na nim znaleźć. Totalny upadek...

 Dlatego zanim podejmie się jakiekolwiek działania w tym kierunku to warto najpierw zadać sobie pytanie: czy współpraca się opłaca? Przede wszystkim dla nas, bloga i naszych czytelników. Ja uważam, że współprace nie są złe, jeśli tylko umie się wykorzystywać takie propozycje z głową, bo wtedy zyskają na tym wszyscy. Ja przez długi czas nie miałam żadnych propozycji i było mi przykro, ale nie dlatego, że nie dostałam kilku darmowych kosmetyków, ale byłam pewna, że powodem jest kiepska treść bloga i jego zła jakość. Na szczęście szybko udało mi się zrozumieć, że nie jest to wyznacznik popularności i bardziej skupiłam się na statystykach i wejściach. Teraz kiedy propozycje w końcu przyszły, w wielu przypadkach jestem zmuszona odmawiać. Mam już taki zapas kosmetyków, że nie jestem w stanie testować innych. Jednak są marki, które nawet przez chwilę nie muszą mnie przekonywać. Zwłaszcza jeśli proponuje mi się produkty trudno dostępne w Uk, albo takie które już dawno widnieją na mojej Wishliście. Nie będę ukrywać, że ostatnio markę Bielenda uwielbiam i ich kosmetyki zawsze gdzieś plątają się na moich zapiskach pod tytułem: "Co powinnam kupić na urlopie w Polsce?". Ogromnie się ucieszyłam kiedy dostałam paczkę wypełnioną nowościami tej marki, a wymiana e-maili z przemiłą Panią Kasią to dla mnie przyjemność. Już wiecie, że z produktów do ciała jestem ogromnie zadowolona. A co z tymi do twarzy? Dziś dowiecie się jak oceniam Krem Korygujący i Uszlachetniający Olejek Arganowy do oczyszczania i mycia twarzy.
Zapraszam na post!





Olejek otrzymujemy w przezroczystej butelce z pompką, która od czasu do czasu sprawiała mi problemy. Dlaczego raz było dobrze, a później musiałam się wściekać i zaklinać pod nosem? Nie mam pojęcia i nie potrafię tego wytłumaczyć :) Wybaczcie. O konsystencji książki się nie napisze, bo jest oczywista. Jedyne o czym warto wspomnieć to fakt iż w krótką chwilę po spotkaniu z wodą, olejek zamienia się w leciutką piankę. Producent ładnie to podsumował określając formułę jako "magic oil to foam". Zapachu nie cierpię i nie potrafię się do niego przekonać. Jest okropny i śmierdzi po prostu ... ropą! W sumie nie ma się co dziwić, bo już na pierwszym miejscu w składzie widnieje parafina, której nie znoszę i unikam jak ognia. I choć drugi jest olejek sojowy, a arganowy czwarty, nic nie jest w stanie przekonać mnie bym zużyła go do końca. Na wydajność nie mogę narzekać, ale to akurat mnie nie ucieszyło. 



Olejek przeznaczony jest do oczyszczania twarzy i z tym radzi sobie bardzo dobrze, ale niestety pozostawia nielubianą mgłę na oczach. Myślę, że może natłuszczać, ale ja głównie skupiłam się na tym, że zapchał mnie i spowodował ogromny wysyp (nieszczęsna parafina)! Dałam radę używać go tylko dwa i pół tygodnia, a później poddałam się.  Ten okropny zapach i oblepiacze w składzie skutecznie mnie zniechęciły do sięgania po ten olejek, który miał być uszlachetniający! Jestem na nie i Bielendo strasznie mnie zawiodłaś, bo po ostatnich świetnych nowościach spodziewałam się czegoś więcej...



Krem korygujący zachwycił mnie przede wszystkim opakowaniem. Kartonik, a w nim słoiczek z grubego szkła, przypominający luksusowe produkty z wyższej półki. Już po pierwszym dotknięciu wyczujemy, że krem jest lekki, a dodatkowo pachnie świeżo i przyjemnie. Można go nałożyć pod makijaż, chociaż ja wolę kremy, które znacznie szybciej się wchłaniają. Temu nie zajmuje to wieków, ale też nie trwa kilka chwil. Zdecydowanie bardziej wolę go aplikować na noc i budzić się z promienną i ładną cerą. 


Jego ocenę chciałabym Wam przedstawić poprzez wzięcie pod lupę obietnic producenta. Po pierwsze gwarantuje się nam zmniejszenie widoczności porów i niedoskonałości. Nie zaliczam, ponieważ pory jakie były takie są i nic się w tej kwestii nie zmieniło. Następnie mamy regulację wydzielania sebum. Tutaj się zgodzę. Na pewno w jakimś stopniu trzyma cerę w ryzach i przedłuża trwałość makijażu. A co z zapewnieniem skórze balansu i optymalnego poziomu nawilżenia? O tak! Moja cera odżyła i wyglądała jakby całą noc piła jakieś energetyczne napoje. Mogłam zapomnieć o suchych skórkach i nawet peeling stał się zbędny. Na koniec poprawa ogólnego wyglądu i kondycji skóry. Też jestem na tak. Na pewno stała się bardziej gładka, miękka i zaczęła wyglądać zdrowo, a poza tym jestem pewna, że krem w jakimś stopniu pomógł mi w walce z niedoskonałościami, które pozostawił po sobie olejek. 

Podsumowując cały post krótko i na temat: lubię krem, a olejkowi mówię stanowcze nie. Wiem, że mimo wszystko ma wiele pozytywnych recenzji i wierzę, że może być dobry, ale dziewczynom z problematycznymi cerami radzę trzymać się od niego z daleka. Natomiast co do Kremu Korygującego, na pewno chętnie bym jeszcze nie raz po niego sięgnęła. 

A Wy miałyście okazję testować nowości Bielendy? Co o nich sądzicie?


Ocena Uszlachetniającego Olejku Arganowego do oczyszczania i mycia twarzy: 4/10
Ocena Kremu Korygujacego: 8/10

 Cena uszlachetniającego Olejku: ok. 18 zł za 140 ml
Cena Kremu Korygującego: ok. 28 zł za 50 ml

Skład Olejku: Paraffinum Liquidum, Glycine Soja (Soybean) Oil, PEG-20 Glyceryl Triisosteate, Argania Spinosa Kernel Oil, Hyaluronic Acid, Hydrolyzd Glyosaminoglycans, Tocopheryl Acetate, Glycerin , Elaeis Guineenis (Palm) Oil, Parfum (Fragrance), Benzyl Salicylate, Butylphenyl Methylpropional. 

Pozdrawiam!



© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig