Jestem mamą. Jestem blogerką. Jestem superbohaterką.


Witam!

Czy dacie wiarę, że regularnie dodawać posty i robić lepsze zdjęcia zaczęłam dopiero po urodzeniu synka? Wcześniej mimo iż miałam wolne popołudnia i weekendy, zawsze zdawało mi się, że nie wystarczy mi na to czasu. A teraz okazuje się, że brak mi było jedynie chęci. Obecnie częściej piszę, komentuję, odwiedzam inne blogi, obrabiam zdjęcia, odpowiadam na każdą Waszą aktywność, staram się prowadzić Facebooka i Instagrama.





 To tyle w kwestii bloga, a poza nim oczywiście jest ważniejsza część mojego życia czyli codzienność. A w niej synek, zabawy, piaskownice, pieluchy, kupki, kąpiele, pranie, gotowanie, zakupy, zmywanie, praca, spędzanie czasu z narzeczonym i staranie się z tym wszystkim nie zwariować. Dla jednej kobiety będzie to bardzo dużo, dla innej mało i z satysfakcją pod nosem powie, że nie mam na co narzekać, bo ona ma czwórkę dzieci i daje radę. Pewnie, że tak!

Dopiero gdy zostałam mamą, bardziej zaczęłam rozumieć moją rodzicielkę i jak dla mnie obecnie jest boginią, ideałem i gdzieś cicho sobie powtarzam, że ja nigdy taka nie będę. Bo my nowoczesne matki chcemy czegoś więcej (nie wszystkie oczywiście), kochamy nasze dzieci do bólu, ale nie dla każdej rodzicielstwo jest sposobem na życie. Nie chcemy stać w miejscu, pragniemy się rozwijać i osiągać sukcesy, a wstanie z łóżka następnego dnia po porodzie to nasz cel i gdy go nie spełnimy czujemy się gorsze. Za dużo nam się do głów wkłada obrazów idealnej matki, takiej uśmiechniętej zadowolonej, szczęśliwej gdy bawi się z dzieckiem, szczęśliwej gdy gotuje dla całej rodziny i szczęśliwej gdy zmienia śmierdzącą pieluchę. A nasze babcie od lat powtarzają, że one to w ciąży kotły dźwigały i pranie do rzeki nosiły. Nie pozwala nam się być matkami na swój sposób, a jak tylko oglądamy serial zamiast bawić się z synkiem to już jesteśmy te złe, wyrodne i najlepiej zabrać nam dziecko, bo nie dbamy o nie. Często kłamiemy przed koleżankami, bo boimy się ich oceny. Dajesz maluchowi czekoladę i jeszcze do tego zagryzając ją ogląda telewizję? A fe! Mój je tylko warzywa, a zamiast telewizji wybieramy się na wycieczki w plener i uprawiamy jogę. 

Pewnie te bezdzietne blogerki odetchnęły teraz z ulgą i w duchu przyrzekły sobie, że nigdy nie zdecydują się na rodzicielstwo. No to wyobraźcie sobie, że prócz całego tego galimatiasu jest jeszcze blog i sprawy z nim związane, a w tym temacie akurat siedzicie głęboko. Jesteście ciekawe jak wygląda prowadzenie bloga z perspektywy matki i czego Wy raczej nie doświadczacie?

Mój ciasteczkowy potwór chciał chwycić fotografowany krem. Zdjęcie autentyczne, zrobione przy okazji posta o kremie marki Avene i sekretach urody francuskich kobiet. Dla zainteresowanych dostępny jest tutaj :)

  • Mi bardzo ciężko jest zrobić zdjęcie pięknie udekorowanej owsianki ze szklanką mleka lub jeszcze parującą kawą, bo mimo iż wstaję skoro świt śniadanie jem przeważnie dopiero o godzinie 12.00-13.00, o ile w ogóle znajdę czas i przeważnie jest to na szybko zrobiona kanapka, a o piciu ciepłych napoi mogę zapomnieć (ostatnio ratuję się kubkiem termicznym) :)
  • Rzadko piszę o kolorówce, bo makijaż robię na szybko przed wyjściem i szału nie robi, nie mogę się Wam pochwalić pięknie zrobionymi oczami czy wymyślnym lookiem, bo zwyczajnie nie mam czasu na jego wykonanie (chociaż mam zamiar to zmienić) :)
  • Często nie zdążę zrobić upragnionych zdjęć, bo zanim synek zaśnie już jest ciemno, a gdy staram się je wykonać w jego towarzystwie, przestawia wszystko, próbuje sięgnąć aparat i koniecznie chce sam ułożyć kompozycje według własnej wyobraźni, a moje kosmetyki to już w ogóle najlepsze zabawki pod Słońcem :)
  • Czy obraz ulubionych i drogich pudrów lub cieni w toalecie przeraża Was? Niestety i takie sytuacje się zdarzają. U mnie na szczęście były to tylko odżywki w buteleczkach, ale niewiele brakowało. Cóż mój synek uwielbia robić porządki w szufladach z kosmetykami :)
  • Nie cierpię gdy ktoś mi przeszkadza w pisaniu posta. I chociaż staram się robić to tylko kiedy Franiu śpi, czasami chcę szybko coś dopisać lub poprawić, a wtedy zdarzają się literówki, wyrazy zakończone długim yyyyyyyyyy lub w ogóle wyjścia ze strony. Na szczęście Blogger automatycznie co chwila zapisuje tekst i utrata całej pracy już nie jest taka prosta. Ufff... Chociaż tyle, bo już nie raz mój nowy post musiałby czekać na nowe odwiedziny weny :)
  • Zarywanie nocy by odpisać na komentarze czy odwiedzić inne blogi to dla mnie chleb powszedni. Oczywiście nikt mnie do tego nie zmusza i to ja wybieram, ale lubię poświęcać czas mojej pasji, a w dzień bardzo często nie mam na to czasu.
  • Wyjścia na eventy, pokazy i spotkania to też już nie jest kwestia szykuję się, wychodzę i jadę. Bo powstają pytania z kim dziecko i czy warto je zostawiać dla obejrzenia kilku kosmetyków? Decyzja nigdy nie jest dla mnie prosta. 
  • Pieniędzy na nowe produkty też już jest mniej, bo albo przestajesz pracować, albo połowę pensji musisz przeznaczyć na dziecko. Odmawiasz sobie tego, tamtego i chociaż czasem stać Cię to wolisz jednak kupić swojemu maluchowi misia czy nowe buty :)



 Wiem, że mój post brzmi jak użalanie się kobiety, która zrobiła sobie dziecko, na siłę pisze bloga, a teraz narzeka, ale uwierzcie mi, że tak nie jest. To tylko porównanie i pokazanie, że bycie blogerką i do tego jeszcze mamą to nie jest prosta sprawa. Wcale nie uważam, że bezdzietne blogerki są gorsze, albo lepsze od nas i na odwrót. To tylko moje przedstawienie Land of Vanity od kuchni. Synka kocham nad życie i chociaż jako młoda matka uczę się dopiero, a za sobą mam już zawód zrozumienia, że matka z serialu tak naprawdę nie istnieje, to jednak lubię moje zabiegane życie. Lubię pisanie po nocach i wspólne robienie zdjęć z synkiem. Ale czy to wszystko czyni mnie superbohaterką? Oczywiście, że tak! Każda z nas jest nią na swój sposób. Singielka, matka, sprzątaczka i księgowa. Życie nikogo nie oszczędza i samo wstanie z łóżka i próba zmierzenia się z nim już sprawia, że musimy użyć swoich super mocy. I ma je każda z Was. Gwarantuję  :) 

Miłego dnia życzę mamom i nie-mamom :)


PS: Odpowiedzi na pytania do FAQ, pojawią się za kilka dni w zakładce o tej właśnie nazwie. 

© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig