5 urodowych mitów powtarzanych od lat. Nie daj się oszukać!



Przez ostatnie kilka miesięcy w odstawkę poszła telewizja. Nie żebym płakała z tego powodu, bo oczywiste jest, że wyjdzie mi to na dobre i też nie myślcie, że jestem jakąś buntowniczką, która brata się z przyrodą, je trawę, a zamiast oglądać kolorowe, przeskakujące obrazki biega naga po polu. Ja po prostu nie mam na to czasu, bo wolę przeczytać jakąś dobrą książkę, posty na blogach lub artykuły w internecie by ciągle poszerzać swoją wiedzę w tematach, które mnie najbardziej interesują. Jednak mam wrażenie, że ostatnio roi się od ekspertek, które mało wiedzą, a dużo ściemniają. I tak okazuje się, że otacza mnie guru tu, albo guru tam, a te rady, które wciska ludziom aż się proszą o pomstę do nieba. Wiem, że często też Wam coś proponuję, polecam i wychwalam, ale nawołuję byście sprawdzały mnie, sprawdzały inne blogerki i każdy artykuł z tych a`la specjalistycznych portali, na których pięć sekund po wejściu oślepia Cię reklama butów, szamponu czy jogurtu, który koniecznie musisz zjeść by włosy zaczęły Ci rosnąć jak szalone, a zmarszczona skóra naciągnęła się jak prześcieradło w wojsku. Jest mnóstwo mitów, które powtarzane są na portalach, w telewizji, a przede wszystkim w blogosferze. I ja dzisiaj właśnie o nich będę mówić. 





Makijaż jest przyczyną trądziku
                                                                              

Ileż razy to ja się nasłuchałam, że ten okropny trądzik, który ukrywam pod toną tapety (co i tak nie wyglądało dobrze) to właśnie jej przyczyna? Zwłaszcza mama utwierdzała mnie w tym latami i wzbudzała we mnie poczucie winy za każdym razem kiedy sięgałam po podkład. A przecież musiałam go używać, bo to nie chodziło już tylko o "lepszy" wygląd, ale ja wtedy traktowałam go jak swego rodzaju tarczę, która broniła mnie przed całym światem i dodawała pewności siebie, choć i tak była bliska zeru. Nie ma żadnych badań, które potwierdzałyby, że produkty używane do makijażu lub jakikolwiek inne kosmetyki powodują trądzik. A jeśli chodzi o podanie konkretnych składników to też ciągle w tej kwestii trwają spory. Trądzik jest stanem zapalnym, który występuje wewnątrz skóry. Na jego występowanie głównie wpływają hormony i żaden makijaż nie może go wywołać. Jedyne co jest pewne to, że niektóre składniki mogą ewentualnie pogorszyć jego stan. Ale o tym już innym razem :)


Musisz używać specjalistycznego kremu pod oczy
                                                                                  

 Ostatnio przeczytałam kilka "fajnych" artykułów na stronach, o których wspomniałam we wstępie. A tam głośny apel o to by koniecznie zaopatrzyć się w krem pod oczy i to jak najszybciej, bo w przeciwnym wypadku dostaniesz wielkich worów, skóra się zmarszczy i urosną Ci włosy na plecach. A już najbardziej rozbrajały mnie teksty w stylu: "istnieją pewne istotne wskazania" i "istnieją pewne istotne dowody", ale o jakich mowa to już nikt nie wspomni i na koniec: "nie warto oszczędzać kliku złotych". Jeszcze do tego doszło, że będą mi do kieszeni zaglądać. Tak naprawdę jest identycznie jak w wyżej wymienionym przykładzie- nie ma żadnych badań, które potwierdzałyby, że trzeba używać wybranych produktów do okolic oczu. Oczywiście wcale nie twierdzę, że tego typu kremy są złe, ale w większości wypadków ich składy nie wiele różnią się od tych, które nakładamy na twarz. Najważniejsze by miały retinol, kwas hialuronowy, peptydy, olejki, koenzym Q10 czy filtry przeciwsłoneczne. Często serum czy krem mogą się pochwalić lepszymi składami niż niejeden produkt przeznaczony do okolic oczu. Nie myślcie, że odwodzę Was od używania tego typu kosmetyków, bo sama od niedawna zaczęłam je stosować, ale najpierw sprawdzam czy oferują mi one coś więcej niż mój krem, który stosuję każdego dnia na całą twarz. A używanie mazideł pod oczy wcale nie uważam za obowiązkowe, bo nie każdą kobietę stać na sto różnych kosmetyków. Wystarczy, że kupi jeden porządny krem do twarzy i z fajnym składem, a efekt będzie ten sam. O tym oczywiście już nikt nie mówi.

Naturalne kosmetyki są lepsze
                                                                  

Hasło ostatnio głoszone wszem i wobec, czyli koniecznie zaopatrz się w naturalne kosmetyki, bo zepsujesz sobie skórę, a później będziesz trędowata. Wychwala się je na prawo i lewo, a nawet mam wrażenie, że te, które postanowiły używać produktów tylko i wyłącznie ze wspaniałymi składami, uważają się za lepsze, bo przecież Ty nakładasz świństwo na buzie i lepiej nawet nie patrzeć w Twoją stronę. Co tak naprawdę oznacza na kosmetyku słowo naturalny? Nic. Zupełnie nic. Możecie wziąć klej, wrzucić do środka trochę pokrzywy lub trawy i walnąć nalepkę, że jest to produkt naturalny. Nie ma nigdzie ściśle określonej zasady, według której producenci muszą się kierować by tak nazywać swój produkt. Mogą więc sobie to słowo interpretować na swój sposób. Nie wszystko co wyrosło z ziemi idealne nadaje się do nakładania na skórę. Ani kosmetyki w stu procentach syntetyczne, ani naturalne nie są najlepsze. Perfekcyjny produkt powinien zawierać mieszanki pożytecznych składników z obu tych kategorii. Jeśli zostaną one odpowiednio sformułowane i będą działać ze sobą w harmonii, wtedy dadzą Ci wszystko co naturalne i syntetyczne składniki, mają najlepszego do zaoferowania.



Możesz kontrolować tłustą cerę
                                                                                   

 Istnieje tylko takie przypuszczenie, ale nikt do końca nie wie czy jest to możliwe. Za tłustą cerę odpowiadają genetycznie uwarunkowane zmiany hormonalne, których pojedyncze wyeliminowanie jak na razie nie jest możliwe przez żaden kosmetyk. Także reklamy produktów matujących, krzyczące: pozbądź się tłustej skóry na zawsze, to tylko bujda stworzona na potrzebę dobrej sprzedaży. Możemy ten proces troszkę zahamować używając bibułek matujących, pudrów czy maseczek zawierających glinki. Istnieją ponoć badania, które mają dowodzić, że witamina PP (niacinamide) może działać regulująca na aktywność gruczołów łojowych, ale dlaczego i czy rzeczywiście jest to prawda to nikt nie jest nam w stanie powiedzieć. 



Produkt, który nakładasz przed pójściem spać na twarz musi nosić nazwę: krem na noc 
                                                                   

Różnica między kremami na noc, a tymi nakładanymi bladym świtem, przeważnie jest taka, że ten drugi zawiera filtry przeciwsłoneczne. Największym w kółko powtarzanym mitem jest: Twoja skóra śpi w nocy i to wtedy właśnie się regeneruje. Nonsens. I jak to podsumowuje moja ulubiona blogerka: Ty śpisz w nocy, a Twoja skóra nie śpi nigdy (no chyba, że po śmierci). Ona pracuje 24 godziny i przez ten cały czas też się regeneruje. Wiele osób używa kosmetyków z bogatszymi składami przed snem tylko dlatego, że wtedy produkt ten skupiony jest wyłącznie na skórze i nic nie przeszkadza mu poprawiać jej stanu. Nie ma Słońca, światła, kurzu czy spływających strużek potu, dzięki czemu kosmetyk ma większą szansę na dokładne wchłonięcie się i co za tym idzie lepsze działanie. Nie znaczy to jednak, że musi nosić nazwę: krem na noc. Ważne by odpowiadał potrzebom Twojej skóry i pozwalał jej czerpać wszystko to czego akurat Ci brakuje najbardziej. Jego nazwa nie ma znaczenia. Jeśli przez przypadek nałożysz krem na dzień podczas wieczornej rutyny, nie spłoniesz w świetle dnia.

                                                                  


Na koniec pragnę jedynie podkreślić, że są to jedynie moje spostrzeżenia, które ukierunkowane zostały przez przeczytane artykuły, w których wypowiadają się lekarze i dermatolodzy z całego świata. Nikt nie musi mnie popierać, ale myślę, że wystarczy odrobina logiki by faktycznie się z nimi zgodzić. Uważam, że jest to bardzo fajna i przydatna wiedza, dlatego też dzielę się nią z Wami :)

To w jakie mity Ty wierzyłaś przez lata? :)

PS:  Więcej mitów napisanych na podstawie Paula's Choice Skincare znajdziecie u Madame Oleosa o tutaj. Zapraszam! :)

UWAGA: POST MA NA CELU ZWRÓCENIE UWAGI NA TO IŻ NIE WSZYSTKO CO MÓWIĄ W TELEWIZJI LUB PISZĄ W INTERNECIE JEST PRAWDĄ, KTÓRĄ NALEŻY SIĘ KIEROWAĆ. DOBIERAJĄC PRODUKTY DO PIELĘGNACJI CZYTAJ ETYKIETY, NOTUJ SKŁADNIKI, KTÓRE TWOIM ZDANIEM MOGĄ CI SZKODZIĆ I STARAJ SIĘ ICH UNIKAĆ. A GDY CHCESZ WPROWADZIĆ DO NIEJ RADĘ KOGOŚ Z INTERNETU LUB TELEWIZJI NAJPIERW SPRAWDŹ W KILKU ŹRÓDŁACH CZY RZECZYWIŚCIE MA RACJĘ. W POŚCIE ABSOLUTNIE NIE NAKŁANIAM WAS DO UŻYWANIA JEDNEGO KREMU NA DZIEŃ I NA NOC ORAZ NIE KAŻĘ NIKOMU REZYGNOWAĆ Z SPECJALISTYCZNYCH PRODUKTÓW POD OCZY. PRZYKŁADY TE MAJĄ POKAZAĆ, ŻE PRZEWAŻNIE POWIELANE INFORMACJE TYCZĄ SIĘ OGÓŁU A POWINNY BYĆ PRZEZNACZONE DO OSÓB O WYZNACZONYM WIEKU, RODZAJU CERY CZY PROBLEMIE SKÓRY. 



Miłego dnia!



© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig