Unplugging Day czyli pożegnanie z blogiem.



Mam na imię Magdalena i jestem uzależniona od social mediów. Nie potrafię żyć bez telefonu, a bardziej precyzyjnie bez Internetu. Oczywiście wyznanie to wyolbrzymiam, ale nie macie wrażenia, że troszkę za dużo w naszym życiu jesteśmy "podłączeni"? Nieustannie zasypuje się nas przykrymi wiadomościami, reklamami z cudownymi preparatami, które koniecznie musimy mieć by przeżyć czy prywatnymi sprawami, w których co pięć minut przed oczami mam posty znajomej, która pokazuje co kupiła, co je, gdzie ćwiczy i jaką ma minę gdy robi ... obiad. Ostatnio przeczytałam o czymś takim jak Unplugging Day, czyli dzień, w którym staramy się przetrwać bez Internetu, telefonu i Facebooka. Myślicie, że da się? Czy pamiętacie dobę, w której ani razu, choćby na chwilę nie zajrzałyście na Fb czy Instagram? Ciężko taką znaleźć prawda? Wiecie, że ludzi będących non stop online nazywa się bezrobotnymi lub nieszczęśliwymi (nie wiem co gorsze)? 




 Mi od dawna marzy się taki dzień, a nawet dwa, a może i tydzień. Wielkimi krokami zbliża się moja wymarzona podróż, mój raj, moja ziemia obiecana. Stąpanie po niej, spijanie radości, którą daje familiarny wiatr i drzewa, które tylko tu wyglądają tak znajomo mimo iż minęło tyle lat- to nazywam szczęściem. Nie da się cieszyć tym wszystkim z telefonem w ręku, z Facebookiem ociekającym nienawiścią, zazdrością i hejtem. Z fałszem, obłudą i natłokiem wiadomości, które nic nie wnoszą do naszego życia oprócz smutku. Chcę się odłączyć, chcę zniknąć, chcę oglądać wschód Słońca w moim raju z głową czystą i wolną od całego zła. Tylko wtedy poranna kawa smakuje najlepiej i w końcu słyszę śpiew ptaków, które od kilku dni próbują dać mi znać, że już tu są. 


 Jeśli doba to za dużo, dzień to wyzwanie, może warto skrócić ten czas do kilku godzin? Będę się nudzić, będę chodzić bez celu, będę samotna. A może by tak poświęcić czas na: 

 Spa Day 



 Przecież wiem, że nie wzgardzisz. Bąbelki, gorąca, parująca woda, piękne, uwodzące zapachy i rozchodzące się po całym ciele ciepło, przynoszące ukojenie, rozluźnienie i pozwalające opaść kurzowi z całodniowej wrzawy. Każda z nas potrzebuje takiej chwili zapomnienia z ulubioną muzyką (nie puszczaj jej na telefonie), znajomymi dźwiękami odganiającymi troski i posyłającymi w inny, piękniejszy świat. Weź musujące kule, zrób górę piany, przywdziej ręcznik na głowę, nałóż grubą warstwę "błota" na twarz i leż, myśl, śpij, czytaj książki, bądź sobą! Przestań przejmować się problemami współczesnego świata, bo one były, są i będą, a postaraj się skupić na tej ciekawej parze, przybierającej kształty, którym w łatwy sposób możesz nadać osobowości. Podoba Ci się? Pamiętaj, że wystarczy tylko napuścić wody i przede wszystkim... odłączyć się. 


 Spacer

 No dobra z wiosną w tym roku jest troszkę ciężko i nie wyciągnę Cię z domu obietnicą rzucającego cień Słońca i wysypem nowych piegów na nosie, ale jeśli tylko ma się odpowiednie nakrycie wierzchnie, spacer zawsze będzie dobrą formą relaksu. Mam nadzieję, że niedługo mroki przebiją ciepłe promyki, wypełniając Twoje ciało tym uczuciem, które sprawia, że bardziej Ci się chce, a Ty masz wrażenie, że dziś to już możesz wszystko. Do tego czasu jednak zanim zdecydujesz się na spacer i miły dotyk wiatru przeczesującego Twoje włosy, najpierw ubierz się odpowiednio do pogody panującej za oknem. Weź tą ciepłą kurtkę, która pamięta wspaniałe historie, gdy ukochany przytulał Cię w zimną, pochmurną noc, albo ten dzień, gdy Twój synek przyniósł Ci pierwszy bukiet jesiennych liści. Wiem, że jest stara, ale najwygodniej Ci w niej, a nie o modę tutaj chodzi. Porzuć na chwilę wszystkie nawyki, zapomnij o prasowaniu i idź w świat. Pamiętaj jednak, że w przewodniku masz miejsce samotne, puste i oddalone od zgiełku ulic oraz ciągle obijających się o siebie ludzi, a najlepiej tam gdzie Twój telefon nie ma zasięgu. Nie idź ścieżką, wybierz kierunek po drodze tej najbardziej dzikiej, bez śladów stóp i opon. Nierówną i pooraną, taką jaką matka natura w ciężkich bólach urodziła. Niech zagra Ci muzyka szeleszczącej trawy u stóp, popychającego lekkie gałązki wiatru i rozlegającego się gdzieś daleko krzyku nawołującej się zwierzyny. Poczuj zapach mokrego mchu, budzącego się do życia lasu i poszukaj młodych listków nieśmiało rozprostowujących się na gałązkach. Zatrzymaj się, posłuchaj, weź oddech, żyj chwilą i zapamiętaj ją. 



 Spotkanie ze starą przyjaciółką 




 Do dziś nie wiem czy umiem się przyjaźnić. Zawsze mi się wydawało, że tak. Miałam kilka przyjaciółek i nie myślcie, że z każdą rozstałam się w gniewie, bo w większości przypadków rozłączył nas po prostu los i dorosłość niosąca za sobą konsekwencje w postaci braku czasu. Jednak ostatnie moje znajomości niosły same ambiwalentne uczucia, a zatem nie miały racji bytu, mimo iż wiele razy próbowałam je bezskutecznie reanimować. Nadchodzi jednak okazja odnowić stare przyjaźnie i znaleźć czas dla kogoś kto kiedyś był ważny i to przez duże W, bo przecież często myślę o jego losie układając do snu ciężką głowę. Ty pewnie też znasz taką osobę, ale jakoś nigdy nie masz czasu by do niej zajrzeć, by znaleźć numer, który pewnie już nie odpowiada i zapytać jak podoba jej się dorosłość. Już kilka razy w życiu przekonałam się, że można znaleźć chwilę na wszystko, wystarczy tylko bardzo chcieć i odpowiednio rozplanować dzień. Bierz zatem cztery litery w ruch i tym razem choć na moment pozwolę Ci użyć Intenernetu by znaleźć starego druha, ale wyjątek robię tylko dlatego, że konsekwencją owego działania ma być odłączenie od sieci za jakiś czas. Taki mały podstęp. Znajdź Kasie, znajdź Basie, Zenka lub Janka, a potem zaproś go na kawę i zapytaj tak po ludzku czy jest szczęśliwy. Nikogo nie udawaj, nie chwal się nowym telewizorem i nie graj scen ściemniając, że masz tyle co chciałabyś mieć. To spotkanie ma być dla Ciebie terapią, oderwaniem, spowiedzią, bo przecież Hela widziała już jak wyglądasz po całonocnej imprezie i sama też nie raz zdradzała Ci gdzie zaciągała się pierwszym papierosem. Pozwól sobie przypomnieć ten uśmiech, który widziałaś, gdy wspominałaś imię sympatii Twojej przyjaciółki i ten zmarszczony nosek jak prosiłaś o kolejną "niewykonalną" przysługę. Zrób to dla siebie, zrób to dla niej!

                                                   


 Oczywiście sposobów na spędzenie czasu poza siecią jest tysiące i wszystko zależy tylko od tego jak wiele go masz i co Twoja wyobraźnia Ci podpowiada. Najlepiej jednak trzymać się zasady by chwilę tą spożytkować tylko dla siebie lub ewentualnie z korzyścią również (podkreślam to słowo, żebyś pamiętała, że Ty tu jesteś najważniejsza) dla osób trzecich. Wiem, że sporo z Was nie siedzi tylko w blogosferze, na Facebooku lub Instagramie, ale statystyki pokazują również, że spędzamy mnóstwo godzin w sieci na przeglądanie nowinek i wiadomości, a większy pożytek przyniesie nam wyciszenie, odpoczynek i spotkania z bliskimi.

 Ja dziś żegnam się z Wami, bo i tak mam mało czasu na ogarnięcie wszystkiego i nie wiem kiedy wrócę. Na urlopie postaram się jak najdłużej być poza tym światem, ale chcę też odkryć trochę nowych blogów, nadrobić zaległości u Was i w końcu doprowadzić do porządku listę ulubieńców. Będę jak wrócę, a Wy trzymajcie za mnie kciuki by żaden samolot nie okazał się pułapką i nie martwcie się, w następnym miesiącu blog wróci na stare tory. Jeszcze nie zrobię połowie blogosfery przyjemności i nie odejdę :)

Odwiedzajcie mnie czasem! :)

PS: Mam mały problem z szablonem i nie wyświetla on komentarzy, ale nie martwcie się są na Disqusie i spokojnie możecie je dodawać. Po naprawie usterki powinny się pojawić. Jeśli chcecie odpowiedzieć to spróbujcie przez stronę Disqusa. Za wszelkie utrudnienia przepraszam :*


© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig