Wielkie Meh.../ Kiehl's Creamy Eye Treatment



 "Ładne oczy masz, komu je dasz?". Melodia ta do dziś ponosi roześmiany tłum na weselach, a w sali nie ma takiego, który by nie znał słów. Niestety ja nie dorastałam w czasach, gdzie przystojny chłopak z gitarą mógłby mi śpiewać tę piosenkę nad brzegiem spienionego morza o zachodzie Słońca. Ponoć oczy są zwierciadłem duszy, ale jakoś nigdy nie umiałam z nich czytać. Czy da się ujrzeć przeżyte cierpienia, nabyte doświadczenia, ogromny smutek i wewnętrzną walkę? Jeśli tak, to z przykrością muszę stwierdzić, że oczy też się starzeją. A szkoda, bo moje ciągle ktoś chwali i mam nadzieję, że żadne cierpienie nie odbierze im uroku :)  Nie znam złotego środka by temu zapobiec, ale może wystarczy żyć tak byśmy zawsze byli szczęśliwi? Wiem natomiast, że nie tylko ładne oczy grają wielką rolę, ale i o skórę pod nimi należy odpowiednio zadbać. To właśnie w tych okolicach widzimy pierwsze odciski upływającego czasu, a nowoczesne starzenie już nie akceptuje wgnieceń i kurzych łapek. Nie raz pisałam, że długo nie używałam specjalistycznych kremów pod oczy, byłam dla nich oziębła i krzywdząca. Jednak ostatnio moja pielęgnacja  ewoluowała, zyskała na jakości i zaczęła w końcu troszczyć się o skórę, na której zaraz będzie widać pierwsze oznaki starzenia. Eksperci mówią, że nigdy nie jest za wcześnie na wprowadzenie do swojej pielęgnacji kremów pod oczy, ale ja zrobiłam to dopiero po ukończeniu dwudziestego piątego roku życia. Szybko przekonałam się, że trudno będzie  mi znaleźć miłość od pierwszego wejrzenia, a po drodze czekają mnie same rozczarowania, ciche dni, separacje, a na koniec rozwód (nie z mojej winy oczywiście). 



Beauty Wishlist Kwiecień 2016




 Nie wszystko lubię planować, ale nie cierpię niespodzianek i wolę, gdy wszystko idzie jak w szwajcarskim zegarku.  Jednak rzadko moje plany udaje mi się spełnić w stu procentach. Po prostu za wiele rzeczy bym chciała zrobić, a za mało mam czasu i niestety tylko dwie ręce :) Ostatnio jednak co chwila znajduję kosmetyki, które muszę mieć (oczywiście), bo jestem pewna, że znacznie ułatwią mi życie, wykonywanie makijażu czy pozwolą lepiej zadbać o cerę. Moje zakupy nigdy nie dzielą się na pory roku, bo kupuję raczej to co akurat wpadnie mi w oko lub co w jakikolwiek sposób mogłoby mi pomóc. Dzisiejszą listę jednak mam zamiar zrealizować na przestrzeni 3-4 miesięcy i oby tym razem się udało. Koniecznie dajcie znać co Wam wpadło w oko i czy miałyście okazję testować jakiś konkretny produkt z mojej Wishlisty.




Już są odpowiedzi!

Dziś pojawiła się aktualizacja zakładki FAQ. Jeśli zadawałyście mi jakieś pytania, to już możecie przeczytać moje odpowiedzi. Przepraszam, że tym razem tak długo to trwało i obiecuję, że od teraz będę odpowiadać na bieżąco :) Miłej lektury :) 


Uzależniona od szamponu, czyli mój bezkonkurencyjny sposób na przetłuszczające się włosy/Eco Laboratorie Normalizujący szampon do włosów przetłuszczających się.



 Wiecznie tłusta i błyszcząca się cera była moją zmorą już w czasach pierwszych makijażów. Podkład, który ładnie zakrywał wszystko co nie powinno ujrzeć światła dziennego, po kilku godzinach noszenia spływał, wyglądał nieestetycznie, a moja pewność siebie malała wprost proporcjonalnie do świecenia. Im było go więcej, tym bardziej miałam ochotę niczym struś schować głowę w piasek by nikt nie ujrzał tej makijażowej katastrofy. Z czasem nauczyłam się odpowiednio pielęgnować moją tłustą cerę, a w dniu odkrycia podkładu, który idealnie trzymał się na mojej skórze długie godziny poczułam się jakbym odkryła Amerykę. Od tłustej i świecącej się cery gorsze mogą być tylko włosy noszące piętno tego samego problemu. Piszę gorsze, bo znalezienie rozwiązania na ich uspokojenie i dobry wygląd nie było już tak łatwe jak dobranie odpowiedniego podkładu. Używałam setek szamponów i jedne radziły sobie lepiej, a drugie trochę gorzej, ale każdemu do odkrycia Ameryki było daleko. Któregoś pięknego dnia budząc się o wchodzie Słońca, gdy pierwsze promyki tańczyły już wesoło nad moją głową zrozumiałam, że nic z tym nie mogę zrobić i znalezienie złotego środka jest niemożliwe. Czy miałam rację?


Tego jeszcze nie było! Rewolucja w moim makijażu, czyli pokaz kosmetyków JOKO (cienie, kredka, rozświetlacz, lakier do paznokci, błyszczyk).


Jeszcze kilka miesięcy temu mogłybyście nazwać mnie makijażową nudziarą. Mój wieczorowy look od tego codziennego różnił się tylko tym, że byłam bardziej wykonturowana, a odcień mojej cery nieco się zmienił za sprawą ciemniejszych podkładów, które zdecydowanie lepiej wyglądają o zmroku, gdy zapalają się pierwsze światła latarń. Nie było kreski, nie było cienia, a moja powieka z pewnością czuła się pominięta, bo przecież cała reszta została gdzieś tam muśnięta, posypana czy wymodelowana, podczas gdy ona zawsze jedynie mogła podziwiać. Mój brak umiejętności w tej dziedzinie tłumaczyłam wiecznie drżącymi dłońmi i ciągłym deficytem czasowym, choć tak naprawdę za skórą siedział leń, a jego nie wypada tłumaczyć. Zbierałam się sporo czasu by coś zmienić, ale jestem perfekcjonistką i chciałabym od razu wszystko umieć, a tak się nie da, więc byłam zniechęcona już na samym początku. Wiedziałam, że by wykonywać ładne makijaże potrzeba precyzji i ćwiczeń, bo przecież nie na darmo wciąż się powtarza, że trening czyni mistrza. Z pomocą przyszła mi marka JOKO, od której dostałam do testów paletki cieni. I mimo iż wcześniej co nie co próbowałam, to dopiero te świetnie prezentujące się produkty sprawiły, że ćwiczyłam częściej i bardziej. 


Mega Rozdanie! Wygraj kosmetyki Clinique, Soap & Glory, Origins, Dove, Benefit, Rimmel, Korres, Percy & Reed, Klorane!



Przygotowałam dla Was wspaniałą niespodziankę! Takiego rozdania jeszcze nie było! Do wygrania jest mega paczka kosmetyków, a wśród nich takie marki jak Clinique, S&G, Dove, Benefit, Korres, Percy & Reed i Klorane! Wystarczy spełnić proste zasady i gotowe! A oto jak prezentuje się cała gromadka:




Najbardziej irytujące miejsca na Ziemi czyli polskie drogerie.




Na świecie mamy całą masę uzależnień. Jedne psują zdrowie, inne konkretnie naruszają oszczędności (lub nie pozwalają na ich odłożenie), a zaliczające się do kategorii najgorszych to zdecydowanie te, które niszczą relacje międzyludzkie. Łasuch zawsze zatrzyma się przed kolorową i ociekającą lukrem wystawą cukierni, której ogromny wybór przyprawia o oczopląsy, a zakupoholiczki potrafią przecież nawet przespać noc w śpiworze, dzień przed otwarciem nowego sklepu znanego projektanta. Często towarzyszy im przy tym uczucie ekscytacji, przebieranie nogami, nerwowe przygryzanie warg i szybsze bicie organu, który podejrzewa się o skrywanie najpiękniejszych uczuć. My kosmetyholiczki uwielbiamy drogerie. Nieważne czy są to te internetowe czy stacjonarne- zawsze chętnie do nich zaglądamy. Choćby obejrzeć nowości, przyjrzeć się z bliska składom i powąchać piękne i pobudzające zmysły zapachy perfum umieszczone w fikuśnych flakonikach i posiadające całkiem wysokie ceny. Nie potrzebujemy promocji, wyprzedaży i innych zachęt by przekroczyć próg sklepów po brzegi wypełnionych kosmetykami.





Ale po co te algi i dlaczego serum?/ Bielenda Algi Morskie Regenerujące Kremowe Serum



 Słysząc słowo algi morskie, na myśl przychodzi mi piękna rafa koralowa z wymyślnymi kształtami, rozgwiazdami, płaszczkami i zachwycającym dywanem kolorów. Podczas, gdy one z pięknością raczej nie mają za wiele wspólnego (choć mogą się podobać), bo to nic innego jak zielone glony, tak ładnie nazywane plechami lub właśnie algami. Przypisuje im się cudowne, wręcz magiczne działanie. Słyszałam już o odmładzaniu, wyszczuplaniu upiększaniu i leczeniu. Obietnica ta brzmi co najmniej tak jakby tylko one nam do szczęścia były potrzebne, bo przecież spełniają wszystko to o co każda kobieta prosi każdego wieczora klęcząc u stóp łóżka i ze złożonymi rękami i wzrokiem skierowanym w niebo :) Nie wydaje Wam się, że brzmi to trochę jak z reklamy, która niewiele ma wspólnego z prawdą? 




© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig