Beauty Wishlist Kwiecień 2016




 Nie wszystko lubię planować, ale nie cierpię niespodzianek i wolę, gdy wszystko idzie jak w szwajcarskim zegarku.  Jednak rzadko moje plany udaje mi się spełnić w stu procentach. Po prostu za wiele rzeczy bym chciała zrobić, a za mało mam czasu i niestety tylko dwie ręce :) Ostatnio jednak co chwila znajduję kosmetyki, które muszę mieć (oczywiście), bo jestem pewna, że znacznie ułatwią mi życie, wykonywanie makijażu czy pozwolą lepiej zadbać o cerę. Moje zakupy nigdy nie dzielą się na pory roku, bo kupuję raczej to co akurat wpadnie mi w oko lub co w jakikolwiek sposób mogłoby mi pomóc. Dzisiejszą listę jednak mam zamiar zrealizować na przestrzeni 3-4 miesięcy i oby tym razem się udało. Koniecznie dajcie znać co Wam wpadło w oko i czy miałyście okazję testować jakiś konkretny produkt z mojej Wishlisty.





Make Up For Ever Full Cover Camouflage
                                                                                                                

Źródło
 Moje cienie pod oczami dręczą mnie bezustannie i psują cały makijaż, bo wyglądam jakbym ciągle była niewyspana. Non stop słyszę od znajomych, że pewnie znowu ciężka noc i co ja takiego robię zamiast spać. Co prawda jednego dnia wyglądają lepiej, a drugiego gorzej, ale nigdy nie udaje mi się zakryć ich tak jakbym chciała. Zawsze brzydkie i nieestetyczne podkuwki widać nawet pod mocniejszym podkładem czy korektorem i powoli tracę nadzieję, że uda mi się je ukryć. Zachwytom nad kamuflażem Make Up For Ever nie ma końca i ja też obecnie w nim pokładam największe nadzieje. Oby tym razem się udało. 

Aveda Botanical Kinetics Energizing Eye Cream
                                                                                                    

Źródło
 Pewnie już Wam to pisałam, że kiedyś kremy pod oczy traktowałam po macoszemu. Po prostu uważałam, że nie są mi potrzebne i może faktycznie tak było. Obecnie już wielkimi krokami zbliżam się do trzydziestki, więc nadszedł najwyższy czas by zadbać i o tą część twarzy. Powiedzieć jest łatwo, gorzej ze zrobieniem. Szybko zrozumiałam iż znalezienie odpowiedniego kremu nie będzie łatwe. Mam tłustą cerę, ale nie pod oczami. Tam potrzebuje jeszcze więcej nawilżenia (dopiero od kilku miesięcy tak jej się zmieniło), dlatego wymaga ode mnie czegoś lekkiego, ale przy okazji bardzo treściwego i likwidującego przesuszoną skórę, która często psuje makijaż. Miałam już kilka kremów, a wśród nich te drogie i tanie. Żaden mnie nie zadowolił i cały czas poszukuję tego jedynego. Słoiczkom mówię stanowcze nie i niestety każdy krem pod oczy umieszczony w tego typu opakowaniu z góry skreślam. Produkt marki Avede często znajduje się na liście top kremów po oczy. Ponoć jest mega nawilżający, a przy okazji lekki i delikatny. Na początku miałam ochotę na MAC Lightful C Vibrancy, który również zbiera świetne recenzje, ale ponoć z suchą skórą sobie nie poradzi. Spróbuję więc Avede :)

Pędzle Magdaleny Pieczonki lub Models Own/Nude by Nature/Maxineczka
                                                                                                          


Źródło
Źródło
Źródło
 
Źródło


 W pędzlach Magdy zakochałam się od pierwszego wejrzenia, a zeswatała nas ze sobą Iwonka :) Są piękne, a samą ich autorkę bardzo lubię i często oglądam jej pokazy na YT. Najbardziej chciałabym mieć ten najdroższy zestaw, ale myślę, że nadaje się najlepiej dla wizażystek, a mi jeszcze bardzo daleko do niej. Natomiast w serii widocznej na zdjęciu, nie do końca przekonuje mnie pacynka, której przeważnie nie używam. Prawdopodobnie będę musiała skompletować sobie swoją własną kolekcję, tak by znajdowało się w niej to co aktualnie potrzebuję. Pod uwagę biorę jeszcze pędzle Maxineczki, Nude by Nature oraz Models Own, choć oczywiście te od Magdy jak na razie wygrywają. Czas pokaże na które padnie :)


Sensai Silky Purifying Peeling 
                                                                                                      

Źródło
 Nigdy nie przepadałam za delikatnymi peelingami enzymatycznymi. W mojej łazience od zawsze gościły tylko mocne zdzieraki, dzięki którym czułam, że wytaczam ciężki działa w walce z martwym naskórkiem. Miałam wrażenie, że bez tego mocnego uczucia zdzierania nic się nie dzieje i to niemożliwe żeby lekki i delikatny peeling poprawił stan cery. I znowu tak jak w przypadku kremów pod oczy, dopiero jak zaczęłam używać tego typu produktów to przekonałam się, że znalezienie tego jedynego nie będzie łatwe. Sporo z Was polecało mi właśnie ten peeling marki Sensai i gdy zaczęłam szukać opinii na jego temat to nie brakowało pozytywnych epitetów. Nie pozostaje mi nic innego jak samej się przekonać :) 

Anastasia Beverly Hills Glow Kit
                                                                                                            

Źródło
 Chyba nigdy jeszcze nie miałam tyle razy w swoim koszyku jakiegoś kosmetyku. Pewna i zdecydowana wchodziłam na stronę sklepu by w końcu kupić to cudo, ale wciąż nie mogę się zdecydować, które odcienie chciałabym bardziej. Zarówno z jednej, jak i drugiej paletki wybrałabym po kilka ulubionych kolorów i zrobiła swoją, ale to troszkę za duży wydatek. Zwłaszcza, że niektóre odcienie musiałyby iść w kąt. Już prawie jestem przekonana, że Gleam podoba mi się bardziej, ale ten odcień Sunburst z That Glow nie daje mi spokoju :)

Beauty Blender 
                                                                                                          
 
Źródło

 Tej gąbeczki nie muszę nikomu przedstawiać, bo to królowa wśród aplikatorów. Też wszędzie ją chwalą, zarówno blogerki, wizażystki, jak i osoby, które makijażem i kosmetykami nie zajmują się na co dzień. Ja nigdy nie podzielałam zachwytów nad takim sposobem aplikacji. Od dawna posiadam gąbeczkę RT i jak dla mnie nie ma w niej nic nadzwyczajnego. Niestety ostatnio żaden pędzel nie chce współpracować z moją kapryśną cerą i przyznam, że to #katosu przekonała mnie do kupna BB. Chwaliła, mówiła o niej w samych superlatywach, a spora część blogerek twierdzi, że inne gąbeczki mogą się przy niej jedynie zawstydzić. Jestem ogromnie ciekawa czy faktycznie jest to taki fenomen :) 

Chanel les Beiges Founadtion lub Make Up For Ever HD
                                                                                                           
 
Źródło


Źródło
 Nad Make Up For Ever też zastanawiam się od dawna i już zdecydowałam, że bardzo go chcę, aż nagle siostra namieszała mi w głowie Chanelem Les Beiges. Spodobał mi się, ale byłam pewna, że jestem w stanie mu się oprzeć, póki nie zobaczyłam go u niej na twarzy. Wygląda pięknie i nie tworzy maski, jednocześnie ładnie wyrównując koloryt cery i trzymając się długie godziny. Na pewno wezmę od niej próbkę i jeśli będzie to miłość od pierwszego użycia, to Make Up For Ever HD znowu sobie poczeka. 

                                                                                        

 Bardzo mało tu pielęgnacji i sporo kolorówki, ale w Polsce już zaopatrzyłam się w wystarczającą ilość kremów do twarzy, toników czy innych mazideł. Pewnie zanim zrealizuję listę, jeszcze coś zdąży mi dojść lub odpaść, ale muszę w końcu zacząć dodawać notki z nowościami, wtedy będzie jasność jak idzie realizowanie Wishlisty. Wiem, że to jedne z Waszych ulubionych postów. Następnym razem spodziewajcie się recenzji kultowego kremu od Kiehl's. Będzie ciekawie :)


A co Wam ostatnio spędza sen z powiek i już czeka w kolejce do zakupu? :)

*zrealizowane 
© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig