5 nawyków, których musisz się pozbyć by osiągnąć cel!



  “Z przeciwności rodzi się cierpliwość, z cierpliwości- wytrwałość, z wytrwałości kształtuje się charakter, dzięki charakterowi pojawia się nadzieja, nadzieja daje siłę, a siła jest niezbędna do osiągania celów”. Każdy z nas ma, miał lub będzie miał jakiś cel w swoim życiu. Jedni chcą być szczupli, inni super sławni, bogaci, piękni lub po prostu szczęśliwi. Dotarcie do mety nie zawsze jest łatwe, a co więcej najczęściej, aby znaleźć się u celu musimy poświęcić sporo czasu, zdrowia, pieniędzy i co najgorsze nerwów. Nie każdy idzie jak burza, miażdżąc każdą przeszkodę, bez dnia wolnego, chwili wytchnienia i czasu na słabość. Pamiętam te momenty, gdy sama ległam na deskach i nie mogłam się podnieść, nie widziałam światełka w tunelu, iskierki nadziei i straciłam wiarę na lepsze jutro. Czasem nie zdajemy sobie sprawy jak pewne drobne nawyki z łatwością potrafią zakraść się do naszej codzienności i zamiast pomagać, niczym złośliwe chochliki szepczą wciąż do ucha pesymistyczne slogany. Aby z nimi wygrać należy wiedzieć jaką bronią powinniśmy się posługiwać i to o niej właśnie dziś będziemy rozmawiać. Też mam chwile słabości, zwątpienia i pretensje do samej siebie niczym odchudzająca się tydzień kobieta, która właśnie zjadła tabliczkę czekolady. Wiem jednak co zrobić by nie płakać nad rozlanym mlekiem i przede wszystkim jak zmniejszyć ryzyko kryzysu oraz od czego zacząć by znaleźć się na właściwej ścieżce, która prowadzi prosto do upragnionego celu. 



1. Strach przed porażką.

                                                                                                         
  
 To on najczęściej nie pozwala nam zacząć i jest skuteczną blokadą przed tym co byśmy chciały, ale myślimy, że nie możemy. Sporo razy wrzucałam tu teksty, które nie każdemu się podobały, były kontrowersyjne, mocne i rażące. Przyznam, że nie raz przed ich opublikowaniem drżała mi ręka, ale nie mam zamiaru dusić w sobie tego co powinno być powiedziane i ukrywać myśli, które są częścią mnie. Za kilka postów dostało mi się tak mocno, iż miałam wrażenie, że mój przekaz został opublikowany na marne, bo nie spotkał się ze zrozumieniem i aprobatą. Miałam też pomysły, które uważałam za genialne, ale niestety byłam jedyną, która tak myślała. Klęska pozwala nam się czegoś nauczyć, iść dalej i bez niej nikt jeszcze nie osiągnął sukcesu. Jeśli chcesz dojść do upragnionego celu musisz otworzyć swoje drzwi na porażkę i przygotować się jak najlepiej na jej przyjście.  Twoje pragnienie osiągnięcia celu powinno być silniejsze niż paraliżujący strach. Kiedy już powstaniesz niczym Feniks z popiołu, będziesz silniejsza, mocniejsza i mądrzejsza, a to na pewno cechy osoby osiągającej sukces :)

2. Perfekcjonizm.
                                                                                                

 To na pewno mój najbardziej złośliwy i upierdliwy chochlik. Wszystko bym chciała mieć jak w zegarku, dopięte na ostatni guzik i po prostu perfekcyjne. Z resztą pewnie też to zauważyłyście, bo czytałam już złośliwe komentarze na mój temat, że za wszelką cenę chcę być najlepsza. Przyznaję się więc bez bicia, że chcę (!) i nie wierzę ani trochę, że i Tobie nie przeszło to przez myśl :) Oczywiście wiem też, że jest to najbardziej bezsensowna cecha, bo nikt nie jest idealny i nigdy nie będzie. Wszyscy popełniamy błędy, wszyscy mamy swoje słabości i wszyscy chodzimy do toalety i robimy kupę. Te perfekcyjne mamy z reklam, ciągle uśmiechnięte i czyste jak łza dzieci, śniadania w łóżku ze świeżo wyciskanym sokiem i widokiem na lazurowe morze to tylko ułamek życia, jego mała cząstka, za którą kryje się masa przepłakanych nocy, chwil zwątpienia i zaległych rachunków za prąd. Taki obraz jest wręcz nienormalny. Mam takie dni, w których przed zaśnięciem myślę sobie, że nie zawsze muszę być najlepsza i dziś pozwolę komuś innemu choć na chwilę przejąć pałeczkę. Nawet nie wiecie jak mi się wtedy dobrze śpi :) 



3. Porównywanie się.
                                                                                                            

 “Porównywanie się jest złodziejem radości”. Nie mogę się nie zgodzić z tym powiedzeniem. Śmiem nawet twierdzić, że jest to nasza cecha narodowa, a u blogerek to pewnie ryzyko zawodowe. Najgorsze jest fakt, że najczęściej porównujemy się z najlepszymi, mimo iż sami jesteśmy na początku drogi i to podcina nam skrzydła. Od pierwszych dni blogowania non stop porównywałam się do innych, mimo iż wiedziałam, że mają większe doświadczenie, piszą dłużej i posiadają o wiele obszerniejszą wiedzę. Z resztą wcale się nie dziwię takim zachowaniom, bo już siedząc w piaskownicy i lepiąc babki z piasku w moich porwanych rajstopkach pewnie nie raz słyszałam, że ja to jestem taka, a koleżanki córka  inna itp. Poza tym non stop porównują mnie do moich sióstr, zwłaszcza młodszej, która jest bardzo podobna do mnie wizualnie. Później z tego rodzi się jakiś rodzaj rywalizacji i udowodniania reszcie świata, że się myli lub wręcz odwrotnie próbujemy dosięgnąć do roli jaką nam przypisano. Porównywanie się jest złe, okropne i na pewno odziera nas z motywacji oraz chęci działania. Patrząc nieustannie na innych, w końcu przestajemy zauważać co się dzieje wokół nas. Pozytywne komentarze, pochwały, a nawet rzesza fanek przestają mieć znaczenie, bo wciąż ktoś, gdzieś był lepszy. Nawet Ci lepsi mają gorsze dni, własne problemy i zmartwienia, ale niekoniecznie chcą się dzielić tym z nami, stąd też ciągle mamy w głowie ich idealny obraz. Sukces zawsze okraszony jest ciężką pracą, poświęceniem i nieprzespanymi nocami, a to co widzimy to tylko wierzchołek góry lodowej. Każdy jest generatorem swojego szczęścia. Nie możemy kontrolować tego co nam się przytrafi, ale z pewnością mamy możliwości przyjęcia wszystkich niepowodzeń z uniesioną głową, wiarą i pozytywnym myśleniem, które nie da nam się zatrzymać :)

4. Co powiedzą inni?
                                                                                                           
 
 Ludzie gadali, gadają i będą gadać. Nie wiem czy jest takie stare, mądre powiedzenie, ale jeśli nie to powinno nim być :) Bo jesteś za gruba, za chuda (pewnie masz anoreksje), krzywa, garbata i trędowata. Puszczasz się, lecisz na kasę, karierę zdobyłaś przez łóżko, a Twoje dziecko pewnie nie jest Twoje. Plotkom nie ma końca i każdy usłyszał jakąś na swój temat. Bycie blogerką urodową nie zawsze przyjmowane jest przez innych z zaciekawieniem czy ekscytacją. Większość osób na tą wieść skrzywia się, marszczy brwi i kręci głową z pogardy. Są dziewczyny, które ukrywają ten fakt, bo boją się oceny otoczenia i ich reakcji. Też przechodziłam przez ten etap, a teraz zdjęcia pstrykam nawet przy obcych i jakoś nie obchodzą mnie ich zdziwione miny. O moim blogu wie cała rodzina, większość znajomych i ludzie z miasta, w którym mieszkam. Nie przejmuję się tym co powiedzą inni. Robię to co lubię i nikt nie jest w stanie mi w tym przeszkodzić. Mój blog napawa mnie dumą, bo włożyłam w niego wiele czasu i pracy. Nigdy nie pozwólcie sobie wmówić, że to co robicie nie ma sensu. Druga strona to blogosfera, w której mimo iż tak naprawdę nikt nic nie wie, to jednak możesz się sporo ciekawych rzeczy dowiedzieć na swój temat. Plotka pogania plotkę i spekulacjom nie ma końca. Mam czasem wrażenie, że nie każdy wie dokładnie co to słowo oznacza. Może i zawiera ziarnko prawdy, ale my nie jesteśmy w stanie ocenić, który element jest nią, a co zostało dodane. Nie od dziś wiadomo, że plotka podnosi poczucie własnej wartości i rozsiewają ją tylko ci, którzy mają wątpliwości co do swojej osoby oraz brak im pewności siebie. Pamiętajcie, że: “Plotki są tworzone przez chorych z zawiści. Rozprzestrzeniane przez głupców i przyjmowane za fakt przez idiotów”. Myśl ta powinna dodać siły, gdy znów ktoś będzie próbował podciąć Wam skrzydła :) 




5. Wymówki.
                                                                                                             

 Bycie mamą to najlepsza wymówka jaką znam. Często mówimy, że przecież nie mamy czasu, bo dziecko, pieluszki i obiadki. I chociaż znaczny deficyt czasowy w tym przypadku jest zrozumiały, to jednak jestem przekonana, że większość z nas troszkę nadużywa tego statusu. Jest najbardziej prawdziwy, wiarygodny i nawet same sobie jesteśmy w stanie wmówić, że faktycznie mamy prawo dziś odpuścić, tak by nie czuć wyrzutów sumienia. Nawet jeśli nie posiadacie dziecka to pewnie też znajdą się wśród Was te, które są mistrzyniami wymyślania coraz to nowszych wymówek. W większości przypadków sukces osiąga się dzięki ciężkiej pracy, poświęceniom i chociaż kilku nieprzespanym nocom. Nie przyjdzie on do nas, gdy będziemy leżały na kanapie i oglądały ulubiony program. Musimy czasem odpuścić wyjście ze znajomymi na miasto, leżenie w jacuzzi czy spanie kilka godzin dłużej. Warto się zmobilizować, bo satysfakcja z osiągniętego celu daje więcej niż wieczór przed telewizorem. Kiedy my odpoczywamy konkurencja nie śpi i będzie o krok przed nami. Sama się przekonałam, że czasami najciężej jest zacząć, a chwilę później zapominamy już, że jeszcze przed chwilą nam się nie chciało. Lenistwo to najgorszy wróg, bo generujemy je same i w tym przypadku nie możemy po prostu nie przejmować się innymi. Walka z samym sobą jest często cięższa niż ta wypowiedziana całemu światu. Nie powtarzajmy, że zaczniemy od jutra, niech to będzie dziś!

                                                                                                       

Każda z nas jest w stanie osiągnąć swój cel, a jeśli posiadacie któryś z wyżej wymienionych nawyków starajcie się z nim walczyć i nie pozwólcie by stanął Wam na drodze do szczęścia, bo "Nig­dy za życia nie będzie umierał ten, kto wal­czyć i dążyć do ce­lu potrafi."


Jaki cel Ty sobie wyznaczyłaś? :)

 
© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig