Co nowego w kolorówce?/ MAC, Too Faced, Seventeen, Stila, Vita Liberata, Alverde, Arcancil Paris



Po nowościach w pielęgnacji  przyszła pora na kolorówkę. Obiecałam, że nie będzie jej wiele, więc tym razem nie jest wymagany kubek z gorącym napojem i długa chwila przerwy. Po nieprzyjemnej przygodzie z podróbkami marki MAC przez, które byłam przekonana, że ich kosmetyki mają kiepską jakość, postanowiłam spróbować raz jeszcze, tym razem zamawiając na stronie producenta. Zakochałam się w każdym kupionym produkcie i na razie poznajemy się od nowa. Dziś to ona będzie przeważać i o dziwo w nowościach nie znajdziecie żadnego podkładu (wciąż się nie mogę zdecydować) :)




 Pomadki Stila Stay All Day Liquid Lipstick to moja miłość od pierwszego użycia! Nigdy nie wierzyłam w opowieści, w których produkt do ust trzyma się długie godziny, a my możemy jeść, pić czy dawać buziaki. Stila sprawiła, że zmieniłam zdanie. Posiadam dwa kolory Bellissima i Baci, które uwielbiam, choć ten drugi jest troszkę odbiegający od odcieni, które lubię. Wyglądają pięknie, niczym te od Anastasia Beverly Hills, zastygając w kilka sekund i tworząc zachwycający matowy efekt. Zdecydowanie odkrycie roku! 



 Paletka Too Faced Love Sweet Love to prezent od Malkontentki. Oh żebyście widziały mój wyraz twarzy, gdy ją zobaczyłam! Jest przepiękna i aż żal mi jej używać. Paletka wyposażona jest w 6 cieni, 2 róże i dwa błyszczyki, a gdybyście nie były pewne jaki makijaż nią wykonać to producent zadbał by w środku znalazły się również dwie propozycje makijażu na dzień i na wieczorne wyjścia. Jakby tego było mało okładka uwieńcza przydatne lusterko. Będę się nią zachwycać chyba do końca życia :) Malkontentko jesteś wielka! :)


 Jeśli mnie czytacie to wiecie, że nie przepadam za tą marką, ale wcale nie dlatego, że posiada kiepskie produkty, a po prostu nie podoba mi się polityka polskiego dystrybutora. Miałam również nieprzyjemną sytuację, w której firma ta miała ogromny udział i nigdy bym nic od nich nie kupiła. Na szczęście mieszkam za granicą i nie jestem skazana na polskie strony. Nie mogę zaprzeczyć, że puder Vita Liberata Trystal Minerals jest świetny i spokojnie można nadać mu miano jednego z lepszych na rynku. Szkoda, że sama nazwa budzi we mnie niesmak :/


 Te dwa przepiękne rozświetlacze to kolejne podarki. Jeden z nich, czyli Alverde Rose Tinted Higlighter jest płynny, natomiast Arcancil Paris to typowy suchy proszek. Oba są piękne chociaż dają zupełne inne wykończenia. Arcancil możemy również aplikować na ciało. Jest przepiękny, świeci się bardzo mocno i należy z nim uważać by nie osiągnąć efektu kuli dyskotekowej. Uwielbiam! :)



 Brooke Candy to nowa seria marki MAC inspirowana stylem szokującej, amerykańskiej raperki. Na zdjęciu widzicie brązer w odcieniu Golden. Jeszcze nie miałam okazji go używać i nie jestem pewna jak się spisze, ale powiem tylko tyle, że nie jestem do niego do końca przekonana :)


 Dwie pomadki MAC z zupełnie innej bajki. Jedna to kontynuacja wyżej wspomnianej kolekcji MAC Brooke Candy w mocnym odcieniu Doo-Wop, a druga to typowy nudziak z serii Satin w kolorze Myth. Przyznam, że spodziewałam się czegoś więcej po tak chwalonych i sławnych pomadkach i chociaż bardzo je lubię, to jednak mam lekki niedosyt :)


 Kiedy tylko zobaczyłam ten rozświetlacz pierwszy raz wiedziałam, że musi być mój! Ten efekt, ten błysk i ta perfekcyjna tafla! Nie idzie się w nim nie zakochać. Używałam go już raz i wiem, że mój rozłożysty pędzel nie nadaje się do jego nakładania, bo daje zbyt subtelny efekt, a nie po to go kupiłam. Jego dokładna nazwa to MAC Mineralize Skinfinish w odcieniu Lightscapade. Jeszcze będę o nim pisać :)


 Maskara Seventeen Falsifeye HD to ogromne zaskoczenie. Jest tania, a jestem prawie przekonana, że spokojnie może konkurować z moim ulubionym tuszem So Coture. Jeszcze nie chcę jej wychwalać pod niebiosa i polecać, bo dopiero zaczęłam testy, ale na pewno dam znać jeśli okaże się hitem :)


 Na koniec konturówka do ust w odcieniu Whirl, która również należy do serii Brooke Candy i "pisak" do brwi Eye Brows Crayon pour Les Sourcils w mocnym i ciemnym kolorze brązowym Spiked. Nie używałam jeszcze żadnego z tych produktów, więc ciężko mi powiedzieć jak się spiszą, a co więcej nawet nie znalazłam ich recenzji na polskich stronach. Mam nadzieję, że niedługo rozwieję tą niepewność i wydam pozytywny werdykt :) 

                                                                            

I jak Wam się podoba? :)

 
© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig