Makijaż na jesień 2016, czyli trendy z wybiegów rewolucjonizują moją toaletkę.






Lato w tym roku wciąż mocno się trzyma i nawet nadejście typowo jesiennych miesięcy nie jest w stanie odstraszyć dni pełnych Słońca. Tylko rześkie poranki i chłodne wieczory przypominają o nieuchronnym przemijaniu, szeleszczących pod stopami liściach, ogniu strzelającym w kominku i wieczorach spędzonych pod kocem z ulubioną książką w dłoniach. Nadejście nowego sezonu aż kusi do ruszenia na zakupy, chociaż dłuższą chwilę się zastanawiając to zawsze jest na nie dobry czas :) Staram się nie ulegać modzie i panującym trendom, ale ostatnie tygodnie pozmieniały nieco w mojej głowie, stylu i preferencjach kolorystycznych, więc postanowiłam zmienić kilka zbyt oczywistych oraz nudnych przyzwyczajeń. Zapragnęłam czegoś nowego, bardziej wyrazistego i mocnego. Po raz pierwszy zapowiedź nowych trendów uznałam jako zachętę i postanowiłam wprowadzić kilka z nich do swojego makijażu, który dopiero od kilku miesięcy nabrał wyrazu, stał się bardziej pewny siebie i przede wszystkim wykonywany jest poprawnie. Dziś podzielę się z Wami 5 jesiennymi nowościami w makijażu, które zwróciły moją uwagę i już niebawem okraszą moją toaletkową szufladę kosmetykami potrzebnymi do ich wykonania. 


1|Gotyckie usta

Źrodło

Dotychczas czerwieni mówiłam nie. Czułam się w niej źle, przerysowanie i zbyt krzykliwie. Od kilku tygodni na moich ustach króluje fuksja, róże i szarości. Me osobiste preferencje nie uległy zmianie i nadal w takich kolorach czuję się nieco dziwnie, ale z każdym następnym nałożeniem patrzę na nie przychylniejszym okiem. Nie zawsze muszę wyglądać super dziewczęco i w końcu chcę od czasu do czasu sięgnąć po coś bardziej kobiecego. Ostatnio na wybiegach zapowiadających nowy, jesienny sezon królowały mocne, wyraziste i odważne kolory na ustach. Ciemne czerwienie, fiolety lub zadziorne bordo. Najbardziej w oko wpadły mi odcienie ciemnego wina i to właśnie po takie będę sięgać tej jesieni. Wybór tego typu pomadek jest ogromny, ale ja już znalazłam dwie, które na pewno na stałe zamieszkają na mojej toaletce. Pierwsza to NYX Liquid Suede Cream Lipstick w odcieniu Cherry Skies. Bardzo głęboka, ciemna, wampirza czerwień. Wydaje się idealna na wieczór Haloween w towarzystwie czarnego, zamszowego chokera. Pragnę się zmierzyć z tym odcieniem i oswoić moje oczy z jego mocą i śmiałością. Kolejny wybór padł na produkt z nieco wyższej półki, czyli  NARS Audacious Lipstick w kolorze zwanym Bette. Ta pomadka to typowo winny odcień, nieco krwisty i połyskujący. Wygląda pięknie i nikt na pewno nie przejdzie obok niej obojętnie. Myślę, że czerwieni mimo wszystko nie pokocham, ale chętnie spróbuję tych odcieni i dorzucę dużo szaleństwa do mojego codziennego looku.






2|Goło i z roświetleniem

Źródło

 

Nie tylko azjatycka pielęgnacja ostatnio mocno wkradła się do mieszkań kobiet na całym świecie, ale również trendy w makijażu i tak zwany make up no make up. Obecnie w ciągu tygodnia więcej chodzę saute, oprócz tego odpuściłam trochę ciężkim, kryjącym podkładom i staram się dawać mojej skórze jak najwięcej oddechu. Myślę jednak, że nigdy nie przestanę kochać mocnego, widocznego i kryjącego makijażu. Dlatego trend, o którym wspomniałam wyżej raczej nie stanie się moją codziennością i nie odprawi ulubionych podkładów do kosza. Jest w nim jednak coś co sobie podkradłam, przygarnęłam i po swojemu pokochałam. Mam na myśli błysk, rozświetlacze i glow! Od kiedy zrezygnowałam z typowego konturowania oraz bronzerów i modeluję moją twarz jedynie “światłem” podobam się sobie jeszcze bardziej. A co więcej zaczęłam dostawać komplementy, że wyglądam świeżo, rześko i aż bije ode mnie radość. Skończyłam z tępym matem, na który od lat skazywane są posiadaczki tłustej cery. Moja kolekcja rozświetlaczy wciąż się powiększa, a ja chcę mieć ich jeszcze więcej. Do ulubionych na pewno należą: MAC Lightscapade, Crushed Pearl z paletki Glow Kit od Anastasia Beverly Hills, NYX Liquid Higlighter, Laura Mercier Candlelight. Jak na razie ten trend zostaje ze mną i myślę, że w zestawie z kruczoczarnymi rzęsami i wampirzymi ustami, będzie komponował się pięknie. 


3|Graficzna kreska

Źródło

 

 Kocie oko czy idealna, dokładna czarna kreska to wciąż temat, który u mnie nieco kuleje. Ciągle się uczę, ale już jest lepiej i nawet od czasu do czasu uda mi się wyczarować coś całkiem wyjściowego. Na jesień zaplanowałam w końcu nabrać wprawy i zacząć rysować perfekcyjne, czarne linie. Jednak ponoć wcale nie muszę się aż tak starać. Bardzo podoba mi się iż w nadchodzącym sezonie modne będą różne wariacje dobrze nam znanych kresek. Zamiast stadardowo cienkich, obecnych ciągle w tych samych miejscach, teraz możemy rysować grubo, inaczej i nieszablonowo. Pozwalają nam wyjeżdżać, rozmazywać, a nawet malować dotychczas omijane kąciki oka. Granicą jest jedynie nasza wyobraźnia. Zdaję sobie sprawę, że taki makijaż będzie zwracał uwagę i nie odnajdzie się w każdej sytuacji, ale i tak mam zamiar spróbować. Już dawno chciałam odważyć się na coś podobnego, ale jednak ten styl jakiś czas trzyma się szablonu i tylko najlepsi wizażyści pozwalają sobie na nieco wariacji w tym temacie. Mi do takiego miana jeszcze daleko i nie staram się wyznaczać nowych trendów, dlatego od czasu do czasu czekam na przyzwolenie i zgadzam się na to co dyktują nam mistrzowie pędzla. Oczywiście wszystko z rozsądkiem i w zgodzie z samą sobą lub po małych przeróbkach. Trend z graficzną kreską czy jej rozmyciem niezwykle mi się spodobał i na pewno podkradnę go tej jesieni. Obecnie moim ulubionym eyelinerem jest miniaturka od Kat Von D Tatoo Liner i na pewno jej pełna wersja znajdzie się u mnie jeszcze w tym miesiącu. Zanim jednak pokochałam Kat bardzo lubiłam się z Super Liner Super Star od L'oreal.





L'oreal|Kat Von D

4|Brokatowe łzy

Źrodło

Cieszy mnie, że ukochany błysk nie straci swojej mocy nawet jesienią. Kości policzkowe czyi łuk kupidyna, zarażą teraz nim smutne powieki. Wiem, że sporo z Was od dawna testuje foliowe cienie, brokatowe pyłki i metaliczne wykończenie. Ja jednak jeszcze nie miałam odwagi na taki krok i właśnie nadszedł czas by to zmienić. Może nie będę szaleć z kolorowymi kreskami, ale z pewnością chcę nieco rozpieścić moje powieki. Przyprószyć je trochę blaskiem i pozwolić dać o sobie znać. Już jakiś czas temu zaopatrzyłam się w specjalny primer marki NYX, który ma za zadanie ułatwić aplikację tego typu produktów. Obecnie używam go jako bazy pod zwykłe cienie i w tej roli też bardzo dobrze się spisuje. Od dawna ćwiczę wykonywanie makijażu oka i chociaż zachwycają mnie prace naszych sławnych na YT wizażystek, zdecydowanie bardziej podoba mi się tylko jeden, delikatnie połyskujący cień lub klasyczne smokey. Nawet na wieczorne wyjścia preferuję minimalizm w tym temacie i akurat tego nie mam zamiaru zmieniać. Na mojej błyszczącej liście do zrealizowania znalazł się produkt od NYX i ich Face & Body Glitter w odcieniach: Copper, Rose i Glitter. Nie mogłabym też zapomnieć o pigmentach z MACa, których wybór jest tak ogromny iż nie jestem teraz w stanie zdecydować, jakie odcienie chciałabym posiadać. Jedno jest pewne: tej jesieni mam zamiar błyszczeć. Może nie tylko w makijażu :)

Żródło

5|Smokey wariacje

 
Źródło


Makijaż oka zwany smokey eye znany jest pewnie każdej z Was, bez względu na poziom umiejętności w tej dziedzinie. Widziałam już mnóstwo jego wariacji, jednak jak już wcześniej wspomniałam eksplozja kolorów nie do końca do mnie przemawia. Jesienią ten trend w makijażu na pewno zdominują ciemne odcienie, chociaż pierwsze skrzypce raczej będzie grała czerń, szarości i rdza. I to na tych pierwszych dwóch kolorach pragnę się skupić. Mam zamiar wypracować sobie swoje wariacje smokey zarówno na wieczorne wyjście, jak i codzienny wypad do pracy. Skupię się na mocniejszym blendowaniu i postaram się przetestować rożne techniki, tak by znaleźć jedną, idealną dla siebie. Moje dosyć krótkie doświadczenia jak na razie pozwoliły mi jedynie pokochać kredki od Rodial, które są niezwykle miękkie i bardzo łatwo się z nimi pracuje. Nie chcę jednak pozostawać tylko przy nich i na mojej jesiennej liście zapisałam jeszcze kilka według mnie ciekawych propozycji. Wiem, że paletka Naked Smokey Eyeshadow Palette od Urban Decay jest bardzo często nazywana najsłabszym produktem marki, ale jednak jakaś część mnie bardzo chce sprawdzić na własnej skórze jak się spisze. Dodatkowo zachwyciła mnie propozycja L’oreal i Smoking Nudes By Kristina Bazan Palette, chociaż ma sporo jasnych odcieni i Barry M Smokin’Hot Shadow & Blush Palette. Na pewno zdecyduję się na którąś z tych propozycji, a później już tylko będę ćwiczyć, ćwiczyć i ćwiczyć.




Źródło
Barry M|Źródło

                                                                                   
 
Wiem, że nie każdy podąża za trendami i sama też rzadko zwracałam na nie uwagę. W kwestii pielęgnacji słucham jedynie mojej cery, bo ona najlepiej wie co lubi, a czego się boi. Jednak w temacie makijażu mogę sobie pozwolić na nieco wariacji i przewrotności, dlatego w tym roku chętnie podglądam co prezentują wizażyści. Nie każda propozycja skradła moje serce i raczej nie wyobrażam sobie siebie w pomalowanych na czarno lub fioletowo ustach lub posklejanych rzęsach, ale jestem gotowa na eksperymenty.

A jak jest z Wami? Lubicie śledzić sezonowe trendy czy raczej macie już wypracowany swój własny styl, którego nie chcecie zmieniać?





© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig