Nauka zdrowego odżywiania i życia według zasady slow life oraz kurs olewania w kilka tygodni, czyli o popularnych książkach słów kilka.


Mam wrażenie, że obecnie czytanie znowu stało się modne. I nie przeszkadza mi nawet to, że często stoją za tym współprace czy popularne ostatnio zdjęcia z filiżanką kawy, bukietem tulipanów i koniecznie w towarzystwie skandynawskiego koca z grubej wełny. Liczy się fakt, że inicjatywa wydawnictw popycha nas do sięgania po książki częściej i chętniej, a to zawsze fajna sprawa. Dużo ciekawiej posłuchać o nowo przeczytanej powieści czy pouczającym poradniku niż drogich butach sąsiadki, na które pewnie ją nie stać. Oczywiście potwierdzam, że w kółko powielające się tytuły na Instagramowych zdjęciach mogą w końcu zacząć irytować, zwłaszcza gdy przedstawiane są ciągle w tym samym kontekście. Jednak pewnie nikt nie zaprzeczy iż potrafią też zasiać ziarno ciekawości i zachęcić do przeczytania polecanych pozycji. Co ciekawe odkryłam również, że często fotografowane książki lubiane są przez większość czytelników, a nie tylko grono tych obdarowanych. Specjalnie dla Was praktycznie jednym tchem przeczytałam kilka popularnych pozycji i dziś podzielę się swoją opinią na ich temat. Jeden poradnik mnie bardzo pozytywnie zaskoczył, drugi sporo nauczył, a trzeci nieco rozczarował. Domyślacie się już kto będzie na podium?

Magia Olewania




Zanim wybrałam ten poradnik byłam pewna, że to pozycja w sam raz dla mnie. Nie od dziś wiadomo, że lubiłam być królową dramatu, przejmowałam się wszystkimi i każdym oraz zastanawiałam się godzinami czy poprawnie odpowiedziałam na pytanie sąsiadki o to jak mija mi dzień.

Autorka w bardzo zabawny sposób opowiada nam czym powinniśmy się przejmować, a jakie sprawy należy zwyczajnie olać i szybko zapomnieć o ich istnieniu. Zasadę Zero Żalu, o której pisze każdy z nas powinien na stałe wprowadzić w swoje życie, a na pewno czułby się szczęśliwszy. Ja nie potrzebowałam do tego książki, bo niestety doświadczenia życiowe i długie lata w blogosferze nauczyły mnie jak podchodzić do wszystkiego z dystansem i co więcej przestałam przejmować się rzeczami na które nie mam żadnego wpływu. Być może właśnie dlatego wcale nie czułam się zainteresowana i nie czekałam z niecierpliwością na kolejną chwilę z książką. Wręcz wydała mi się strasznie nudna. Niestety często też nie miałam wyboru i cofałam się nawet kilka razy do tego samego rozdziału, bo zwyczajnie wyłączyłam się podczas jego czytania. Co więcej przykłady, które autorka umieściła w poradniku mało się mają do mojego życia i ciężko mi było wczuć się w to co chciała przekazać lub choć trochę utożsamić się z jej problemami. Humor i próby bycia zabawną też nie do końca mnie przekonywały. Nawet przez myśl mi nie przeszło by się uśmiechnąć. 




W końcu rozumiem iż pozycję tą należy traktować z przymrużeniem oka i jestem pewna też, że faktycznie może pomóc innym ustalić priorytety w kwestii przejmowania się codziennością i wyborami jakie przed nami stawia, ale ja czuję ogromnie się rozczarowana…

Food Pharmacy


Długo zastanawiałam się czy rzeczywiście pragnę przeczytać opowieść o jelitach i bakteriach, zwłaszcza iż książki o zdrowym odżywianiu nie są mi obce. Kolejna pozycja mogła okropnie mnie znudzić lub pomóc dowiedzieć się czegoś zupełnie nowego.

Ogromnie się ucieszyłam, że Mia i Lina opowiadają o swoich odkryciach w bardzo ciekawy i prosty sposób. Co prawda niektóre ich porównania mogą wydać się niezwykle banalne, ale to one sprawiły, że w końcu coś udało mi się zapamiętać i co więcej dzielić się tą wiedzą z innymi. Wcześniej niby czytałam, niby rozumiałam i niby coś mi z tego zostało, ale po zamknięciu książki miałam w głowie tylko ogólny jej zarys bez wyraźnych wykresów co do czego i w jakim celu. Tym razem zapamiętałam prawie każdy rozdział i w końcu czułam się porządnie wyedukowana. Chociaż muszę przyznać iż osoby, które siedzą głęboką w temacie zdrowego odżywiania raczej nie znajdą w książce niczego odkrywczego i innowacyjnego. Mi jednak najbardziej podobało się to, że już brnąc przez pierwsze rozdziały miałam ochotę natychmiast dziś i na zawsze zrezygnować z hamburgerów czy frytek oraz dosłownie oczyścić dom z wszystkiego co ma cukier w składzie. Dziewczyny potrafią być bardzo przekonujące, otwierają oczy i sprawiają, że całkiem inaczej patrzy się na to co kładziemy na talerzu. Oprócz fajnie przekazanej wiedzy dostajemy też przepisy, które łatwo odtworzyć samemu w domu. Nie każdy z nich mi smakował, ale zielony koktajl to zdecydowanie mój hit (chociaż ilość składników według mnie jest mocno przesadzona). 




Sama nie wiem jak powinnam Wam podsumować Food Pharmacy. Książka na pewno jest ciekawa, pięknie wydana i da się z niej sporo nauczyć, ale miłośnicy zdrowego odżywiania mogą czuć się zawiedzeni. Sama też nie zgadzam się ze wszystkim o czym piszą autorki, chociaż tylko im udało się mnie znowu przekonać do zmiany nawyków żywieniowych. Myślę, że to poprzednie zdanie powinno służyć jako najlepsze podsumowanie i nie będę już dodawać żadnych ale :)

Slow Life


Jeśli uważnie mnie śledzicie to pewnie pamiętacie jak jeszcze niedawno wspominałam iż to całe slow life to nie dla mnie i ja to nigdy taka nie będę. Te dwa słowa kojarzyły mi się z kolejną chwilową modą, która i tak zaraz przeminie. Coś jak egzystowanie w zgodzie z naturą, weganizm i chatka w lesie bez bieżącej wody. Dopiero książka Joanny Glogaza otworzyła mi oczy i sprawiła, że całkowicie zmieniłam swoje podejście do życia.

Zdecydowanie należałam do osób, które nigdy na nic nie mają czasu oraz robią wszystko i nic. Bezapelacyjnie gromadziłam za dużo przedmiotów i zbyt wielką uwagę przywiązywałam do mało znaczących detali. Autorka książki pomogła mi w przemianie, o której od dawna myślałam i otworzyła oczy na naprawdę ważne sprawy. Pozwoliła poczuć się lepiej we własnej skórze, dzięki czemu nie dręczą mnie już wyrzuty sumienia i poczucie beznadziejnego chaosu. Na moim telefonie nie znajdziecie już Facebooka, a ja nie pamiętam kiedy ostatni raz przeglądałam posty znajomych i rodziny. Kiedyś nie mogłam bez tego żyć, a dziś cieszę się godzinami, które straciłam na przyswajanie nieistotnych informacji. W końcu więcej czasu spędzam z bliskimi lub na doskonaleniu siebie, zamiast czytać wywody toksycznych osób, które twierdzą iż wszystko jest złe prócz nich samych. Łatwiej przecież jest się żalić niż popracować i zmienić swoje życie na lepsze. Każdy z tych przypadków jeszcze dziś powinien sięgnąć po książkę Slow Life. Nauczyć się cieszyć chwilą oraz być tu i teraz. I chociaż rady te brzmią nieco infantylnie lub przypominają te rodem z bzdetnych pism dla kobiet, mają w sobie sporo racji. Oprócz skupieniu się na priorytetach blogerka radzi też by znaleźć sobie jakąś pasję i co najważniejsze nauczyć się porządnie odpoczywać. Tylko wtedy zdobędziemy zapasy sił by podbić świat.





Jedyne co mam do zarzucenia tej pozycji to wrażenie iż autorka czasami się powtarza i opowiada o tych samych przykładach w inny sposób. Porusza ważne sprawy, ale zdecydowanie wolałabym dostać krótszą książkę niż sztucznie podtrzymywany temat, który już został wyczerpany.

Na koniec dodam jedynie krótki opis, bo sama lepiej nie ujęłabym całokształtu tej pozycji:

“W codziennym zabieganiu wydaje nam się, że wszystko jest tymczasowe, a kiedyś zaczniemy żyć naprawdę. Ale to właśnie zwykłe dni decydują o tym, jak przeżywamy swoje życie.
Wyobraź sobie, że masz czas na odpoczynek, na spacer, pogłaskanie kota, popołudniową wycieczkę. Że możesz sobie pozwolić na przerwę i wolny dzień.
Nie odkładaj życia na potem. Planuj odpoczynek. Wyznaczaj priorytety. Próbuj nowych rzeczy. Znajdź czas na codzienne rytuały.
Życie we własnym tempie jest sztuką. Zacznij stawiać pierwsze kroki.”

Musicie uważać, bo ta książka naprawdę zmienia życie!


---------------------------------------------------------------

Ogromnie się cieszę, że w końcu znalazłam czas by podzielić się z Wami moimi odczuciami względem popularnych ostatnio pozycji książkowych. Nie są to recenzje, a jedynie krótkie opisy z uwzględnieniem mojej opinii. Jestem niezmiernie ciekawa czy macie już na swoim koncie którąś z nich i jak wpłynęły na Wasze życie oraz co o nich sądzicie. A może wcale nie macie ochoty po nie sięgać? :) 




© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig