Foreo Luna 2 w pytaniach i odpowiedziach. Ponowne rozczarowanie czy tym razem zachwyt?


Oczyszczanie to jeden z najważniejszych kroków w mojej pielęgnacji i gdybym tylko zaczęła wykonywać je niepoprawnie cera od razu dałaby mi o tym znać. Już dwa lata temu wspominałam Wam o myjce do twarzy zwanej Foreo (o tutaj), w której pokładałam duże nadzieje i oczekiwałam, że usprawni tę czynność oraz odmieni mój wieczorny oraz poranny rytuał na zawsze. Wtedy nie miałam żadnych zarzutów co do działania urządzenia, jednak znalazłam w nim kilka wydawałoby się niuansów, które jednak zniechęciły mnie do sięgania po Foreo i wręcz uznałam, że niepotrzebnie wydałam na nie swoje pieniądze. Od tamtej pory przestałam się nią interesować i ominęła mnie wieść, że została wydana druga wersja myjki z pewnymi ulepszeniami, na które wpłynęły opinie oraz uwagi klientów. Marka więc chcąc załagodzić moje rozczarowanie postanowiła sprezentować mi najnowszą, standardową wersję Luny wraz z jej młodszą siostrą czyli Foreo Luna Play. Byłam ogromnie ciekawa jaką tym razem wystawię jej opinię, a co najważniejsze czy uzależni mnie od siebie i w końcu będę sięgać po nią każdego dnia z wielką przyjemnością. Minęły prawie dwa miesiące od kiedy zaczęłam testy obu urządzeń i w końcu czuję się gotowa szczerze o nich porozmawiać. Myślę, że post w formie pytań i odpowiedzi najlepiej sprawdza się przy recenzji tego typu gadżetów, bo mam wrażenie iż są wtedy opisane bardziej dokładnie, a co za tym idzie lepiej pomagają dokonać decyzji o zakupie. 


Czym jest Foreo Luna?


Na to pytanie pewnie większość z Was zna odpowiedź, ale dla formalności wspomnę, że nazywa się ją “spersonalizowaną szczoteczką do twarzy z funkcją anti-aging”. Jest 100% wodoodporna, generuje 8 000 transdermalnych sonicznych pulsacji na minutę i stworzono ją z ultra-higienicznego silikonu, który jest nieporowaty oraz zapobiega gromadzeniu się bakterii. Od innych podobnych produktów różni się tym, że nie potrzebuje wymiany szczoteczek i by działała bez zarzutu wymaga jedynie ładowania co jakiś czas. 

Czym różni się Foreo Luna 2 od Foreo Luna pierwszej generacji?


Tym razem urządzenie to wyposażono w dłuższe, wypustki, które lepiej docierają do trudno dostępnych miejsc. Ostatnio chyba najbardziej narzekałam na wygląd myjki, bo miałam wrażenie, że nie wszędzie da radę dojść, a ja muszę kończyć mycie twarzy z poczuciem pewności, że jest ona porządnie oraz dokładnie oczyszczona. Zadanie to zdecydowanie ułatwiała mi też większa powierzchnia szczoteczki ( aż o 50%) i już przy pierwszym użyciu zauważyłam jak dużą różnicę robi ta zmiana. Co więcej zamiast 8 różnych prędkości otrzymujemy ich aż 12 i warto wypróbować je wszystkie tak by znaleźć odpowiednią dla swojej wrażliwości cery. I chociaż obie szczoteczki posiadają wyżej wspomniane 8 000 sonicznych pulsacji na minutę, Luna 2 działa z podwójną mocą, a mimo to nadal jest jedną z najdelikatniejszych szczoteczek na rynku. Po obróceniu urządzeń zauważycie też, że strona, którą wyposażono w tryb anti-aging również została powiększona o kilka “pierścieni”. Na koniec ostatnia i chyba dla mnie najmniej istotna różnica czyli waga. Oczywiste jest, że większa Luna jest odrobinę cięższa, ale nadal wygodnie leży w dłoni nie sprawiając żadnych problemów przy jej stosowaniu. 

Czy i tym razem miałam problemy z myciem Foreo Luna 2?

Nie. Obecnie stosuję szczoteczkę już dwa miesiące, a ona nadal wygląda bardzo dobrze i tym razem nie zauważyłam by nosiła ślady makijażu. Jestem pewna, że producent niczego nie zmienił jeśli chodzi o tworzywo z którego została stworzona, a jedyne racjonalne wytłumaczenia dla tego zjawiska to fakt iż wcześniej musiałam popełnić jakiś błąd. Nie wiem dokładnie o co chodzi, bo przecież przed użyciem Foreo wykonywałam demakijaż, a mimo to szybko zauważyłam na nirj pozostałości podkładu. Być może sekret ten leży w metodzie mycia urządzenia, bo tym razem po każdym jego wykorzystaniu zostało ono dokładnie umyte olejkiem, którego używam do czyszczenia pędzli. Nie jestem pewna czy gdybym odpuściła sobie tą metodę to obecnie Foreo wyglądałoby dużo gorzej, ale na razie wolę nie ryzykować :) 

Czy Foreo Luna 2 faktycznie działa i przynosi upragnione rezultaty?


Tak. Jak już wspominałam nie miałam zastrzeżeń do działania urządzenia ostatnim razem i na szczęście w tej sprawie nic się nie zmieniło. Foreo dalej super oczyszcza cerę, poprawia ogólny jej stan oraz pomaga w niwelowaniu zaskórników (nie liczcie, że pomoże Wam się ich pozbyć). Po każdym jego zastosowaniu skóra jest super miękka, gładka i nie nosi na sobie śladów podrażnienia. Często też czytam, że sporo z Was nie lubi szczotek do oczyszczania twarzy, bo nie do końca wierzycie w ich higieniczność oraz macie wrażenie, że pogarszają stan cer trądzikowych poprzez roznoszenie bakterii z dopiero co powstałych wyprysków. Na szczęście przy tym urządzeniu nie ma tego problemu i spokojnie mogą je stosować posiadaczki nawet bardzo wrażliwej skóry. Co więcej dzięki niemu mogłam zapomnieć o peelingowaniu skóry, chociaż przy bardziej wysuszających kosmetykach i tak zauważalne były suche skórki, z którymi Foreo sobie nie poradziło. Poza tym z czystym sumieniem mogę potwierdzić, że myjka ta faktycznie super działa na cerę i przyczynia się do poprawy jej stanu. 

Czy Foreo Luna 2 również ma wbudowany timer?

Tak i za to ją kocham. Naprawdę życzyłabym sobie żeby każde tego typu urządzenie miało wbudowaną podobną funkcję. Mówię o delikatnej wibracji co 15 sekund, która daje nam znać, że czas przejść do mycia kolejnej partii twarzy. Nie raz zastanawiałam się czy czasami nie myję mojej buzi za krótko, a może przetłuszcza się bardziej przez to, że tyle musi przejść podczas wieczornego demakijażu? Foreo w mig rozwiązuje ten problem, a ja nigdy więcej nie musiałam martwić się o to czy czas jego używania jest odpowiedni. Zdecydowanie jedna z najlepszych zalet tego urządzenia. 

Czy funkcja anti-aging faktycznie daje rezultaty? 


Nie wiem. Przyznam szczerze, że korzystałam z niej tylko kilka razy. Tak jak ostatnio uważam, że funkcja ta dla mnie jest zbędna, bo zabiera za dużo czasu i do najprzyjemniejszych nie należy. Producent twierdzi, że dzięki niej wygładzimy i ujędrnimy cerę, ale być może ja nie doceniam tych zalet, bo jeszcze z podobnymi problemami jako tako się nie borykam. Jestem ciekawa czy inne "młode" osoby korzystają z tej strony szczoteczki i czy faktycznie sprawia im to przyjemność. Według mnie jest ona zbyt sztywna, a dodatkowo pręgi tylko pogarszają sprawę i zamiast odprężenia czy relaksu dostaję mocne oraz nieprzyjemne wibracje, które sprawiają, że czuję się niekomfortowo. To nie dla mnie...

Czy Foreo Luna 2 jest lepsza od innych urządzeń do oczyszczania twarzy?

I tym razem muszę powiedzieć nie wiem. Możliwe, że do wydania werdyktu potrzeba bardziej dogłębnej analizy skóry lub większej wrażliwości cery, ale moja akurat pod tym względem nie jest wymagająca i obecnie żadne urządzenie, które miałam okazję stosować nie wyrządziło mi krzywdy. Myślę jednak, że te z Was, które boją się roznoszenia zarazków z świeżych wyprysków lub mają bardzo wrażliwą skórę faktycznie bardziej doceniłyby działanie Foreo, bo jest ono higieniczne i ma niezwykle delikatne włoski. Dodatkowo dostępne jest aż w 4 wersjach więc każdy bez problemu znajdzie odpowiednią dla siebie myjkę. 

Czy jestem bardziej zadowolona z działania Foreo Luna 2?

Tak. Tym razem większa powierzchnia i dłuższe włoski zdecydowanie przyniosły lepsze rezultaty, choć wciąż mam jeszcze uwagi co do tego urządzenia i ma ono jedną (poza ceną) wadę, która nie pozwala mi dać mu miana ideału. Mam na myśli miękkość szczoteczki, a bardziej precyzyjniej jej brak. Nadal powierzchnia bez włosków jest dla mnie zbyt sztywna i twarda przez co nie mogę myjki ocenić tak wysoko jakbym chciała. Mimo wszystko przyznam, że sięgałam po nią chętniej i gdybym od razu kupiła drugą jej wersję to na pewno nie czułabym się tak rozczarowana.

Czy Foreo Luna 2 trzeba często ładować?

Nie. Producent obiecuje nam aż 450 zastosowań po jednym ładowaniu, a ja chyba powiedziałabym, że jest ich więcej. Uwierzcie, że czasami mam wrażenie, że ona nigdy nie przestaje działać i zanim się wyczerpie idzie zapomnieć gdzie leży jej ładowarka. W tej kwestii naprawdę nie można mieć żadnych zastrzeżeń i jestem pewna iż nikt nigdy nie narzekał, że traci ona moc w najmniej odpowiednim momencie :)

Jak Foreo Luna 2 wpłynęła na stan trądzikowej cery?

Jeśli tak jak ja jesteście posiadaczkami trądzikowej cery to pewnie zastanawiacie się czy Foreo nie pogorszyło jej stanu i czy wpłynęło jakoś na powstałe już wypryski. Wyżej wspominałam Wam, że jest to bardzo higieniczne urządzenie i stosowałam je czasami na twarz z kilkoma mniejszymi oraz większymi zmianami skórnymi, a mimo to nie zauważyłam by rozniosły się gdzieś dalej lub wyglądały dużo gorzej. Oczywiście nie mogę sobie dać ręki uciąć, że i u Was będzie podobnie, bo trądzik trądzikowi nie równy. Jeśli jednak nie jest on bardzo rozległy i trudny do leczenia to jestem prawie pewna, że Foreo nie powinno zrobić krzywdy Waszej skórze. Co więcej mimo bolesnych wyprysków podczas jego stosowania nie czułam dyskomfortu. Nie mogę jednak na sto procent potwierdzić, że produkt ten zapobiega powstawaniu niedoskonałości, ale na pewno pomaga w tym poprzez porządne oczyszczanie cery i porów. 

Czy Foreo Luna 2 Cię od siebie uzależniła i czy nie wyobrażasz sobie bez niej swojej pielęgnacji?


Przyznam szczerze, że nie do końca, ale zaraz Wam opowiem dlaczego. Za takim werdyktem stoi dodatkowy prezent od marki, czyli Foreo Luna Play. Ta to dopiero rozkochała mnie w sobie! Jest malutka (wielkości płatka kosmetycznego), poręczna, cała pokryta wypustkami i co więcej łatwo ją przechować. Oczyszcza tak samo (usuwa 99,5% brudu, sebum oraz pozostałości makijażu), działa identycznie oraz czyści się bardzo łatwo, a co więcej mam wrażenie, że dociera jeszcze lepiej to trudno dostępnych zakamarków twarzy. Przez to, że wypustki zamieszkują prawie całą jej powierzchnię wydaje się dużo bardziej miękka i milsza. Posiada jednak dwie istotne różnice. Jedna to fakt iż nie da się ponownie naładować i można ją użyć tylko (aż) około sto razy, a druga to brak timera… Buuuuu. Przyznam jednak, że świetnie się ona nada na urlop, bo nie zajmie dużo miejsca w walizce, chociaż obecnie ciężko jest mi ją odłożyć do stosowania na później. 


                                                                          

Post zawiera pytania, które sama zadałabym przed zakupem Foreo Luna 2 i mam nadzieję, że dzięki temu dowiedzieliście się więcej na jej temat. Jeśli jednak jeszcze coś Was nurtuje to dajcie znać, a ja chętnie pomogę i doradzę. Dzięki tej propozycji współpracy dziś wiem, że z całej rodziny Foreo ostatecznie wybrałbym Foreo Luna Go, która jest równie malutka co uwielbiany przeze mnie Play, ale można ją naładować ponownie tak jak większą wersję (posiada też funkcję anti-aging, chociaż dla mnie to mało istotne). Jak widzicie urządzenie to nie jest ideałem i ja nie boję się o tym mówić. Muszę jednak tak jak w poprzednim poście zgodzić się z pozytywnymi recenzjami co do jego działania, bo faktycznie robi różnicę naszej skórze, zwłaszcza gdy myjemy ją tylko za pomocą rąk. Cieszę się, że producent wziął pod uwagę uwagi klientów i wprowadził zmiany, które faktycznie czynią urządzenie dużo lepszym. Czy jednak Foreo Luna 2 warte jest 829 zł? Myślę, że tak jak pisałam wcześniej wysoka cena nie dla wszystkich będzie wadą i w pewnym stopniu wpływa też na atrakcyjność i unikalność tego urządzenia. A Wy jaki macie do niego stosunek? :)






© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig