Jesienne kwaszenie z COSRX AHA 7 Whitehead Power Liquid Serum zwalczającym zaskórniki/ Antidotum dla cer problematycznych?



Teraz już bez obaw mogę napisać: lato oficjalnie zostało zakończone. Sezon na dnie spędzone pod kocem, grube swetry, seriale na Netflixie oraz dyniowe latte uznaję za otwarty. Jesienią nie tylko nasza garderoba wymaga zmian i polecam też przemyśleć dotychczas stosowaną pielęgnację, bo pewnie również przyda jej się aktualizacja. U mnie zawsze o tej porze roku na pierwszy plan wysuwają się kwasy. Staram się tego typu produkty stosować cały rok, ale latem aplikuję jedynie ich minimalną ilość. Moim ulubionym jest salicylowy oraz migdałowy, jednak ostatnio bardzo chciałam sprawdzić działanie wody jabłkowej w połączeniu z kwasem glikolowym więc sięgnęłam po produkt marki COSRX AHA Whitehead Power Liquid. Zachwycił mnie jego krótki i konkretny skład, a także mnóstwo pozytywnych recenzji. Porywając się kolejny raz na azjatyckie kosmetyki sporo ryzykowałam, bo bardzo często mnie one rozczarowują pozostawiając po sobie jedynie zmaltretowaną cerę pełną wyprysków. Dziś dowiecie się czy ta gra w ciemno mi się opłaciła i szczerze przyznam, że nie mogę się już doczekać by opowiedzieć Wam jak wyglądało moje spotkanie z preparatem od COSRX, bo dopiero po prawie roku czasu jestem gotowa na jego ocenę i dokładną recenzję. Zapraszam!


Minimalizm w opakowaniach chwalę już jakiś czas i do tej pory nic się w tym temacie nie zmieniło. Tym razem moje oko cieszy matowa buteleczka z transparentnymi ściankami, które pozwalają kontrolować zużycie produktu. Do umieszczonego u jej szczytu aplikatora najlepiej przykładać płatek kosmetyczny by nie rozpryskiwał kosmetyku po całej łazience. Później lekko nim dotykam każdej partii twarzy by dokładnie ją pokryć leciutką warstwą serum. Preparat cechuje wodnista konsystencja o bardzo delikatnym, kwaskowatym zapachu, który jest dosyć neutralny i nikogo nie powinien przyprawiać o ból głowy. Na skórze pozostawia lekko lepką warstwę zmuszając nas do odczekania dobrych kilkunastu minut by się całkowicie wchłonął, ale produkt aplikuję na noc więc nie przeszkadza mi to ani troszeczkę. 


Nie wspomniałam Wam jeszcze, że Power Liquid mieszka w kartonowym opakowaniu i to właśnie na nim producent informuje nas, że najlepiej aplikować go 1 lub 2 razy w tygodniu. Kilka sekund po tym jak preparat pokryje całą moją twarz czuję mało subtelne pieczenie, które potrafi być naprawdę dotkliwe. Zdarza się też czasami, że cera jest zaczerwieniona, ale trwa to zaledwie chwilę i na pewno jest do wytrzymania. Początkowo stosowałam się do zaleceń umieszczonych w opisie serum, a później już aplikowałam produkt co dwa lub trzy dni. Efekty jego działania da się zauważyć już po pierwszym użyciu. Rano budzę się z dużo gładszą skórą, która wygląda promiennie i zdrowo. Mniejsze wypryski znikają praktycznie całkowicie, a większe przestają boleć oraz łatwo dają się zatuszować. Poza tym pochwalić go należy za porządne oczyszczanie porów i redukcję zaskórników. Myślę, że głównie dzięki zawartości panthenolu, niacynamidu oraz soli sodowej kwasu hialuronowego podczas stosowania preparatu nie zauważyłam by przesuszył moją cerę i zafundował jej masę suchych skórek. Cieszę się również, że chociaż w nieznacznym stopniu rozjaśnia przebarwienia, które czasami mam wrażenie iż są nie do ruszenia. Jakby było Wam mało super właściwości to dodam jeszcze, że ten kosmetyk też potrafi regulować wydzielanie sebum choć oczywiście nie w jakiś spektakularny, magiczny sposób. 


Lubię pisać podsumowania produktów, które faktycznie robią to co do nich należy. Tym razem spotkanie z azjatyckimi kosmetykami uważam za udane, a nawet zastanawiam się nad zakupem kolejnej buteleczki COSRX AHA 7 Whitehead Power Liquid. Myślę, że zachwyci on posiadaczki cer tłustych oraz trądzikowych, które marzą o tym by choć trochę skorygować problemy z cerą i poprawić jej wygląd. Nie mogę tylko wypowiedzieć się w temacie redukcji zmarszczek, a poza tym serum to zrobiło wszystko to co producent obiecał nam na opakowaniu. Jest to jeden z lepszych produktów zawierających kwasy jakie miałam. Mogłabym tak godzinami wymieniać zalety tego preparatu więc podsumuję krótko: polecam bardzo mocno! 
© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig