Najlepsze kosmetyki roku 2017| Pielęgnacja




Normalnie tak jak co grudzień napisałabym, że koniec roku nastraja do podsumowań i rachunków sumienia, ale jeszcze do niedawna ani trochę nie czułam, że wielkimi krokami zbliżają się święta oraz Sylwester. Nawet normalne w grudniu mrozy zdają mi się zbyt wczesne tak jakbyśmy dopiero mieli październik. Na szczęście ogarnęłam się na tyle, że nie zapomniałam przygotować dla Was wypełnionej super kosmetykami listy ulubieńców roku 2017. Większość pewnie dobrze znacie, bo praktycznie każdy produkt o którym dziś wspomnę jest już opisany na blogu. Muszę też przyznać, że przez ostatnie jedenaście miesięcy nauczyłam się naprawdę sporo o tym jak pielęgnować moją skórę oraz które substancje najlepiej na nią działają. Kilka razy zmieniałam preferencje, przestałam obsesyjnie czytać składy i w końcu wiem jak szybko doprowadzić pokrytą wypryskami cerę do porządku. Myślę, że w przyszłym roku skupię się bardziej na kosmetykach aptecznych lub tych, w których zastosowano najnowsze technologie, bo to one ostatnio najbardziej  mnie ciekawią. Jako, że w poście będę pokazywać naprawdę sporo produktów bez zbędnego przedłużania i pisania o sobie zacznę wymieniać według mnie najlepsze kosmetyki do pielęgnacji twarzy w roku 2017.



Najlepsze kosmetyki roku 2017


1. TONIK

Pixi Glow Tonic | Tonik złuszczający do twarzy (120 zł)

Ten produkt nie doczekał się recenzji na moim blogu, ale wspominałam o nim w ostatnim poście. Potrzebowałam kilku podejść by docenić jego działanie i choć na początku nie za bardzo się lubiliśmy dziś bez cienia wątpliwości piszę, że to najlepszy tonik jaki miałam. Producent głównie obiecuje nam złuszczanie chociaż w składzie znajdziemy tylko 5% kwasu glikolowego. Co prawda nie jest to mój ulubiony tego typu składnik, ale prócz niego mamy też aloes, żeń-szeń czy oczar. Nie byłabym sobą gdybym nie podkreśliła, że nie zawiera alkoholu, a dodatkowo jest delikatny i skuteczny. Moją cerę wygładza, odświeża, rozświetla oraz sprawia, że jest super mięciutka oraz wygląda jędrnie i zdrowo. Jedyne co w tym toniku nie jest fajne to cena. Właśnie dlatego nie zawsze gości w mojej łazience, a ja wciąż szukam dla niego zastępstwa.

2. KREM NAWILŻAJĄCY NA NOC

Caudalie Vinosource| Krem Sorbet nawilżający (ok. 43 zł)

Produkt otrzymałam w ramach współpracy i dziękuję Bogu, że tak się stało, bo pewnie sama nigdy nie zwróciłabym na niego uwagi. Opis na opakowaniu sugeruje, że nada się on najlepiej do cery suchej, a takie kremy omijam szerokim łukiem, bo przeważnie są dla mnie za ciężkie. Ten jednak bardzo szybko się wchłania, pozostawia moją twarz super gładką, miękką i pomaga mi się pozbyć suchych skórek. Co więcej nie zauważyłam by zapychał pory lub powodował zaskórniki. Jest naprawdę bardzo lekki, a robi to co do niego należy: faktycznie przynosi ulgę, koi, nawilża i regeneruje. U mnie super się sprawdza aplikowany na noc zaraz po kwasach, które mają tendencję do przesuszania skóry. Jego obszerniejszą recenzję oraz skład znajdziecie tutaj:


ELIKSIR MŁODOŚCI, NAWILŻAJĄCY SORBET I KOJĄCA WODA WINOGRONOWA. CAUDALIE BEAUTY ELIXIR, GRAPE WATER I MOISTURIZING SORBET.

3. OLEJEK DO DEMAKIJAŻU

Klairs |Gentle Black Deep Cleansing Oil (ok. 94 zł)

W tym roku odkryłam również, że moja cera kocha zarówno regularne złuszczanie jak i mycie twarzy olejami. Niestety sporo z nich mnie zapycha, bo chyba 80% tego typu produktów dostępnych na rynku zawiera olej ze słodkich migdałów, który gdy widnieje na pierwszych miejscach w składzie prawie zawsze powoduje u mnie wysyp. Na szczęście (znowu dzięki współpracy) udało mi się trafić na kosmetyk, które świetnie usuwa makijaż, jest delikatny, łatwo się zmywa, a dodatkowo moja cera go kocha. Mowa o Klairs Gentle Black Deep Cleansing Oil. Zdecydowanie mój numer jeden i nawet przez chwilę nie miałam wątpliwości, że to jemu należy się podium. Kolejny raz jedyne na co można narzekać to cena, bo wiem iż na rynku znajdziemy sporo olejków do demakijażu, które mają sto procent naturalne składy, a kosztują kilkanaście złotych. Jednak moja wymagająca cera przeważnie się takimi nie potrafi zadowolić, ale działanie produktu od Klairs wynagradza wszystko zwłaszcza, że jest naprawdę bardzo wydajny.


KLAIRS GENTLE BLACK DEEP CLEANSING OIL I FOAMERS KOSTKA WĘGIEL BAMBUSOWY, CZYLI Z WIZYTĄ W NAJLEPSZYM KOREAŃSKIM MARKECIE.

4. KOSMETYK Z KWASEM

Cosrx |AHA 7 Whitehead Power Liquid (ok.91 zł)

Kolejny azjatycki kosmetyk, który w tym roku podbił moje serce to serum złuszczające marki COSRX. Jest naprawdę cudownym kompanem skóry trądzikowej. Pomaga goić się wypryskom, reguluje wydzielanie sebum, odblokowuje pory i poradzi sobie nawet z zaskórnikami. Wystarczy jedno użycie by gołym okiem zauważyć rezultaty jego działania. Obecnie nie wyobrażam sobie mojej pielęgnacji bez tego produktu. Oczywiście wolałabym żeby kosztował trochę mniej, ale nie żałuję ani jednego funta wydanego na to serum. Traktuję je raczej jak kurację i dlatego nie ląduje na mojej twarzy każdego dnia, ale aplikowany co kilka nocy przynosi wystarczająco dobre rezultaty. 


JESIENNE KWASZENIE Z COSRX AHA 7 WHITEHEAD POWER LIQUID SERUM ZWALCZAJĄCYM ZASKÓRNIKI/ ANTIDOTUM DLA CER PROBLEMATYCZNYCH?

5. MGIEŁKA DO TWARZY

Caudalie |Grape Water ( ok.38 zł)

Ja po prostu kocham ten produkt! Co prawda uwielbiam też hydrolaty, ale już Wam kiedyś pisałam, że w tej wodzie jest coś uzależniającego. Rozpyla naprawdę cudowną mgiełkę, która delikatnie otula twarz i naprawdę robi jej dobrze. Koi, nawilża oraz odświeża. Dodatkowo jest niezmiernie delikatna i nada się do każdego typu cery. Po prostu musicie spróbować!



Najlepsze kosmetyki roku 2017 2



1. MASECZKA DO TWARZY 

Sephora |Masque Boue Purifiant Matifiant (ok.55 zł)

Najlepiej oczyszczająca maseczka jaką znam! Śliczne opakowanie, cudowny zapach i naprawdę porządne działanie. Odświeża, zwęża pory, matuje, pomaga w zwalczaniu niedoskonałości oraz pochłania nadmiar sebum. Co prawda może podrażniać wrażliwe cery, ale u mnie nie powodowała wielkiego dyskomfortu czy zaczerwienienia. Kolejny produkt, który pokochają głównie posiadaczki cer tłustych/mieszanych, a stosowany regularnie robi różnicę i przynosi upragnione rezultaty. Zdecydowanie mój hit!


2. KREM NA DZIEŃ

AA Hydro Sorbet |Multinawilżenie i zmatowienie (ok.16,99 zł)

Znalezienie idealnego krem pod makijaż to jedno z największych wyzwań w układaniu mojej pielęgnacji. Ten od AA wydaje się spełniać wszystkie oczekiwania. Jest lekki, szybko wchłania się do matu, nie zapycha oraz nie wysusza skóry i co najważniejsze faktycznie moja cera przy regularnym jego stosowaniu jakby mniej się przetłuszcza. Od czasu do czasu zdradzałam go z innymi produktami, ale zawsze wracałam z podkulonym ogonem właśnie do Hydro Sorbetu. Co prawda na początku trochę martwił mnie skład produktu, bo zawiera potencjalnie komedogenne substancje i jest mega długi, ale wiecie już, że ostatnio trochę inaczej patrzę na listę INCI i dlatego mimo to postanowiłam umieścić go na podium.

3. ŻEL DO MYCIA TWARZY

Bandi EcoSkin Care |Kojący żel myjący (ok.38 zł)

Kocham naturalne żele oraz pianki do mycia twarzy, ale w tym roku miejsce pierwsze zdecydowanie należy się wyżej wspomnianemu produktowi od Bandi. Świetnie oczyszcza, odświeża i sprawia, że moja skóra staje się super miękka oraz gładka. A wszystko to bez uczucia dyskomfortu czy ściągnięcia. Nie często zdarza mi się znaleźć bardzo delikatny i zarazem skuteczny kosmetyk do mycia twarzy, ale na szczęście dziś już mogę z dumą powiedzieć, że w końcu się udało. Wielbiciele gęstej, puszystej piany mogą być zawiedzeni, ale ta żelowa, leciutka konsystencja tylko na pozór wydaje się nie robić nic. Myślę, że produkt przypadnie do gustu każdej cerze i dlatego właśnie polecam go jak najszybciej wypróbować :)


NOWI ULUBIEŃCY W PIELĘGNACJI: PŁYN MICELARNY, ŁAGODNY ŻEL DO MYCIA TWARZY I SUPER SERUM Z KWASEM HIALURONOWYM.

4. KREM POD OCZY

Avene PhysioLift |Krem do pielęgnacji skóry wokół oczu (ok.85 zł)


Naprawdę ciężko było mi wybrać krem pod oczy, który w tym roku bardzo polubiłam. Tego od Avene niestety nie doceniłam, bo nie wiedziałam, że potrzeba sporo czasu by zauważyć efekty jego działania. W swoim składzie ma bardzo nietypową substancję czyli Retinal. Jest to słabiej przebadana i poznana forma witaminy A dostępna tylko w produktach marki Pierre Fabre. Mimo to podczas jego stosowania nie czułam mrowienia czy podrażnienia, ani żadnych innych skutków ubocznych. Mam jednak wrażenie, że krem ten faktycznie po wielu tygodniach ujędrnił moją skórę pod oczami i wydaje mi się ona teraz bardziej “gęsta”, a przez to cienie są mniej widoczne. Bardzo żałuję, że kosmetyk ten leżał tyle czasu zapomniany w szufladzie, bo zdecydowanie zasługuje na uwagę. 

5. PRODUKT REDUKUJĄCY TRĄDZIK

La Roche Posay Effaclar Duo Krem na niedoskonałości (ok.55 zł)

Gdybym musiała wybrać jeden i tylko jeden kosmetyk, który zostałby ze mną do końca życia na pewno bez wahania wskazałabym ten krem. Najszybciej potrafi uporać się z wypryskami, a co więcej choć na chwilę sprawia iż zapominam, że jestem posiadaczką skóry trądzikowej. Wystarczy jedna noc by zauważyć jego działanie. W łazience mam już chyba jego trzecią tubkę i nie zapowiada się by była ostatnią. Praktycznie za każdym razem gdy przesadzę z nowościami w pielęgnacji lub nałożę podkład Revlon Colorstay o jeden raz za dużo to właśnie Effaclar Duo ratuje moją pokrytą wypryskami cerę i sprawia, że bez wstydu mogę pokazać się ludziom. Kolejny produkt bez którego nie wyobrażam sobie życia.


MUST HAVE SKÓRY TRĄDZIKOWEJ CZYLI 3 PRODUKTY BEZ KTÓRYCH NIE UMIEM JUŻ ŻYĆ/ LA ROCHE POSAY EFFACLAR DUO, SKINOREN KREM I NACOMI OLEJEK Z CZARNUSZKI

Najlepsze kosmetyki roku 2017 3



1.GADŻET DO MYCIA TWARZY

Gąbka Konjac (ok.50 zł)
 
W tym roku miałam okazję na nowo poznać myjkę do twarzy marki Foreo czyli Foreo Luna 2. Jeśli czytaliście post to wiecie, że ta wersja znacznie bardziej przypadła mi do gustu. Co więcej posiadam też szczotkę oczyszczającą marki Braun i chociaż oba urządzenia bardzo lubię obecnie najchętniej wracam właśnie do gąbki Konjac. Jest ona naprawdę super mięciutka, delikatna, ale robi to co do niej należy. Porządnie oczyszcza, odblokowuje pory, pomaga pozbyć się zaskórników, a przy tym nie podrażnia oraz nie wysusza cery. Jedyną jej wadą jest to, że bardzo muszę uważać by nie została pod prysznicem, bo zdecydowanie nie powinna przebywać w wilgotnych warunkach i od jednego do drugiego mycia zaleca się by wyschła aż do całkowitego stwardnienia. Należy też wymieniać ją co jakiś czas, bo zwyczajnie się zużywa, ale dla efektów jakie dzięki niej uzyskuję mogłabym zrobić wiele, zwłaszcza, że stosowanie Konjaca sprawia mi naprawdę ogromną frajdę. Poza tym zdarzyło mi się raz, że gąbeczka spleśniała mimo iż producent zapewnia nas, że jest to niemożliwe. Oczywiście za całe zło obwiniam okropny klimat, w którym żyję, bo tu wszystko psuje się w oka mgnieniu. Mimo wszystko uważam, że ciągle wychwalane najnowsze technologie w urządzeniach do mycia twarzy wciąż zostają daleko w tyle za myjką Konjac.

Foreo Luna 2 w pytaniach i odpowiedziach. Ponowne rozczarowanie czy tym razem zachwyt?

Dzięlę włos na czworo czyli Braun Silk Epil 9 SkinSpa w pytaniach i odpowiedziach.  

2. MASECZKA DO TWARZY W PŁACHCIE

Klairs Rich Moist Soothing Sheet Mask (ok.8 zł)

W roku 2017 na pewno zużyłam największą w moim życiu ilość maseczek w płachcie choć wciąż uważam, że było ich zdecydowanie za mało. Jednak gdybym miała wskazać moją ulubioną bez problemu wybrałabym właśnie Rich Moist Soothing Sheet Mask od Klairs. Już na drugim miejscu w składzie ma kwas hialuronowy, a poza tym naprawdę mnóstwo ciekawych ekstraktów roślinnych. Zaraz po jej ściągnięciu widać ogromną różnicę w stanie cery. Jest ona nawilżona, gładka, super miękka oraz ukojona. Uwielbiam sięgać po ten produkt przed każdym większym wyjściem, bo świetnie przygotowuje skórę na przyjęcie makijażu i zdecydowanie dzięki niemu wygląda on piękniej oraz trzyma się dłużej. Dodatkowo uważam, że jak na tak super działanie kosmetyk ten kosztuje naprawdę niewiele i nigdy się nie zastanawiam czy warto go kupić raz jeszcze.

3. PRODUKT Z KWASEM HIALURONOWYM

Mincer Pharma Ampułka Hydroliftingująca (ok.29,99 zł)

Ok, obiecuję, że już nie będę się rozpisywać na temat tego produktu. Umieściłam go jednak tutaj w razie gdyby ktoś po raz pierwszy trafił na mój blog właśnie dzięki temu zestawieniu. O ampułce wspominałam na blogu już setki razy, a i od dawna widnieje z boku strony jako mój hit dlatego w tym miejscu odsyłam Was do obszerniejszej recenzji tego kosmetyku, który kocham prawie tak mocno jak wyżej wspomniany krem La Roche Posay.


MÓJ SPOSÓB NA WALKĘ Z ODWODNIONĄ SKÓRĄ, CZYLI HIALURONOWY MIKROCHIRURG OD MINCER PHARMA/ MINCER PHARMA NEOHYALURON SERUM HYDROLIFTINGUJĄCE

4. OLEJEK

Nacomi Olejek z Czarnuszki (ok.15,99 zł)

Gdy moja skóra jest bardzo odwodniona i już żaden krem nie jest w stanie sobie z nią poradzić wyciągam tajną broń czyli właśnie olejek z czarnuszki. Najlepiej spisuje się u mnie zmieszany z kwasem hialuronowym i aplikowany na noc. Dzięki takiemu połączeniu nie pozostawia po sobie tłustej warstwy, a po chwili nie ma już po nim śladu. Zdecydowanie zwalcza on suche skórki, koi, łagodzi stany zapalne, pomaga goić się wypryskom i co najważniejsze nie zapycha porów. Jedyne co mi przeszkadza w olejku od Nacomi to mało wygodna butelka, ale sprytnie wyposażyłam ją w pipetę, która zdecydowanie ułatwia odmierzenie zaledwie kilku kropel kosmetyku. Moim zdaniem to taki kolejny must have cery trądzikowej.

5.PŁYN MICELARNY

Dermedic Normacne Preventi (ok.20 zł)

Rzadko zdarza mi się trafiać na płyny micelarne stricte dedykowane skórze trądzikowej dlatego ten od Dermedic już na starcie pozytywnie mnie zaskoczył. Później zakochałam się w jego zapachu, a na końcu w działaniu. On po prostu robi to co do niego należy: bardzo dobrze usuwa makijaż, koi, odświeża, a dodatkowo nie wysusza oraz nie podrażnia. Chyba nie znalazłam lepszego tego typu produktu jak do tej pory zwłaszcza dla osób z trądzikową cerą. Producent obiecuje nam jeszcze działanie przeciwzapalne oraz ograniczenie nadmiernego przetłuszczania się cery. Ciężko mi to jednoznacznie stwierdzić, bo nie był to jedyny kosmetyk, który aplikowałam na skórę wieczorem. Często zaraz po nim na mojej twarzy lądowały kremy czy kuracje, które obiecały podobne działanie i równie dobrze to one mogły stać za poprawieniem stanu cery. Mimo wszystko płyn też wciąż jest na moim podium, a ja nie mogę się doczekać kolejnego naszego spotkania :)

                                                                                    

Dla bardziej wytrwałych postanowiłam jeszcze napisać krótkie podsumowanie. Jak widzicie moja skóra w tym roku w większości pokochała kosmetyki typowo apteczne oraz te azjatyckie. Na pewno przy nich pozostanę choć kuszą mnie teraz nowoczesne technologie, a zwłaszcza te stosowane w produktach The Abnormal Beauty Company (producent The Ordinary). Wybaczcie jeśli czujecie się dziś zmolestowani wyrazami: zdecydowanie, gładka, miękka, mój numer jeden, hit itp, ale przy pisaniu tego typy posta po prostu nie dało się inaczej. Dajcie znać, które kosmetyki z mojej listy znacie, a jakie dopiero macie zamiar nabyć? :)








© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig