Nowości Rossmanna| Listopad 2017| Innowacyjna szczotka, dziwny pędzel do podkładu, maseczka na tkaninie i wiele innych.


W tym miesiącu trochę spóźnione, ale w końcu są listopadowe nowości Rossmanna. Tym razem w pudełku mogliśmy znaleźć również akcesoria do makijażu oraz pielęgnacji włosów. Nie obeszło się też bez jakiejś zdrowej przekąski i w moim przypadku był to mix owoców suszonych od Zdrowe Pola. Ich produkt akurat znajduje się w próbnym opakowaniu i poproszono nas o nie ocenianie jakości jego wykonania. Nie mogłam jednak przejść obojętnie obok tego od dezodorantu Emoji gdzie główną rolę grają bardzo często stosowane przez nas emotikony. Nawet wielbiciele azjatyckich kosmetyków znajdą coś dla siebie, bo nasza polska marka Selfie Project wprowadza do swojej oferty maseczki na tkaninie dla różnych problemów skórnych. Pokazane przeze mnie produkty nie są jeszcze dostępne w Rossmannie, ale na pewno zaznaczę kiedy możecie się ich spodziewać. Jako, że w tym miesiącu pudełko nie było wielkich rozmiarów pokażę Wam dziś całą jego zawartość i jestem ogromnie ciekawa na co będziecie czekać z niecierpliwością. Zaczynamy!

Eveline Cosmetics |Summer Gold samoopalająca mgiełka do twarzy i ciała (dostępna od lutego)


O tej porze roku raczej nie sięgam po kosmetyki samoopalające, no chyba że szykuję się na jakieś większe wyjście. Marka Eveline ostatnio bardzo pozytywnie mnie zaskakuje i mimo wszystko jestem ogromnie ciekawa czy ta mgiełka spełnia obietnice producenta. Zdziwił mnie trochę fakt, że nadaje się do ciała oraz twarzy, ale nie ma najgorszego składu więc raczej nie będę miała problemu by spryskać nią buzię. Co więcej w tym produkcie zastosowano kwas hialuronowy (siódme miejsce), który kocham i pantenol czyli prowitaminę B5 działającą łagodząco oraz regenerująco. Najbardziej jednak ciekawi mnie obiecana opalenizna po godzinie od aplikacji, która niby utrzymać się ma do 7 dni?! Przyimek “do” w tym przypadku ma ogromne znaczenie, bo przecież mogą to być dwie doby (co oznacza niewiele), a przy tym nie da się wykluczyć też sześciu czy siedmiu (co oznacza sporo). Czy ja się czepiam? :)

Selfie Project |Nawilżająca maska na tkaninie #LuckySeal (dostępna od lutego)



Jak widać sporo marek załapało już, że pomysły Azjatów na dbanie o cerę oraz różne dziwne gadżety do jej pielęgnacji wciąż cieszą się ogromną popularnością. Ja bardzo lubię ich maski w płachcie za super działanie i natychmiastowe efekty chociaż ciężko jest mi znaleźć taką, która idealnie przylegałaby do mojej twarzy. Marka Selfie Project przygotowała dla Was aż 5 regenerujących produktów na tkaninie z naturalnej bawełny. Wśród nich znajdziecie: maskę wygładzającą #WildTiger (kwas migdałowy i proteiny owsiane), łagodzącą #CoolKoala (wyciąg z ogórka oraz pomelo), oczyszczającą #BravePanda (węgiel bioaktywny i bambus) oraz nawilżającą #LuckySeal (olej migdałowy i algi morskie). Mi akurat trafiła się ta z najmniej lubianymi składnikami, ale jeszcze jej nie skreślam, bo zastosowana jednorazowo może nie wyrządzi mi żadnej krzywdy. Szczerze przyznam, że chętnie przetestowałabym każdą z nich, a która jest najbliższa Waszej cerze?

Schauma |Nature Moments Szampon nawilżająco-regenerujący do włosów suchych i bardzo suchych (dostępny od stycznia)


Wieki nie miałam szamponów marki Schauma, a szkoda, bo ten bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Pachnie ślicznie, bo chyba pierwszy raz kokos w kosmetykach jest kokosem, a nie słodką pinacoladą i aż mam ochotę za to złożyć hołd producentowi oraz poprosić by pokazał innym jak się to robi. Co więcej kosmetyk ma całkiem dobry skład, chociaż nazwa serii Nature może zmylić, bo nie jest on do końca naturalny. Nie zawiera jednak silikonów oraz sztucznych barwników. Dla zainteresowanych na piątym miejscu listy INCI znajdziecie hydrolizowaną keratynę, a nieco dalej olej jojoba, wodę kokosową oraz ekstrakt z kwiatu lotosu. Po pierwszych użyciach jestem zachwycona jego działaniem, bo widocznie wygładza moje włosy oraz sprawia, że stają się “mięsiste” oraz nie wyglądają jak siano. Ma szansę stać się moim ulubieńcem. 

For Your Beauty |Thermo protect szczotka do modelowania włosów (dostępna od lutego)


To szczotka to hit listopadowego pudełka. Dla mnie jest całkowitą nowością i jeśli tylko faktycznie będzie działać tak jak obiecuje producent to wyniesie na całkiem inny poziom suszenie oraz modelowanie włosów za pomocą tego typu akcesoriów. Żółty pasek na samym szczycie szczotki to nie tylko ozdoba, która ma przyciągać wzrok oraz kusić do zakupu. Ponoć potrafi zmieniać kolor by zaalarmować nas, że temperatura suszenia jest za wysoka czyli przekracza 60 stopni. Dodatkowo producent obiecuje nam: nanotechnologię, ceramiczną powłokę, nasycenie jonami ujemnymi oraz wyjmowany szpikulec do rozdzielania pasm. Cieszę się z tego produktu jak małe dziecko z nowej zabawki, bo nie posiadam w swoich zbiorach podobnej szczotki. I mam tu na myśli kształt i zastosowanie, a nie użytą do jej stworzenia “technologię”. Co myślicie? Hit czy raczej mało przydatny gadżet?


For Your Beauty |Klipsy do włosów fryzjerskie 3 sztuki (dostępne od lutego)


Klipsy jak to klipsy i nie wiem czy znajdę w tych coś wyjątkowego. Rzadko którym udaje się utrzymać w ryzach moje grube włosy więc jestem ciekawa jak te od For Your Beauty się spiszą pod tym względem. Jedno jest pewne: nie będę sięgać po nie za często. Tego typu akcesoriów używam tylko przy kręceniu czy prostowaniu włosów czyli gdy gdzieś wychodzę, a to nie zdarza się co tydzień (niestety). Nie napiszę jednak, że mi się nie przydadzą i mam nadzieję, że będę miała okazję sięgać po ten produkt jak najczęściej. 


Ewa Schmitt |Pędzel do płynnych podkładów (dostępny od lutego)


Ten produkt to prawdziwy dziwak. Nie dość, że mieszka w plastikowym domku to jeszcze ma kształt, który przypomina mi typowe pędzle malarskie. Co prawda jest bardzo mięciutki i mocno zbity, ale tym razem Ewa Schmitt trochę mnie rozczarowała. Mam już za sobą pierwsze testy, ale nie były one udane. Od razu mogłabym nie zgodzić się z prawie wszystkimi obietnicami producenta. Po pierwsze nie zaliczam braku smug, bo pędzel narobił ich tyle, że później musiałam naprawiać wszytko gąbeczką BB. Po drugie miałam wrażenie, że odbiera krycie podkładom  przez co musiałam nabierać ich znacznie więcej niż zawsze. Po trzecie struktura włókien powinna być gładka oraz nieporowata byśmy mogli łatwo doczyścić produkt. I tu mogłabym się przyczepić, bo ciężko mi było domyć włosie oraz rączkę, która przypomina welur przez co bardzo szybko "łapie" podkład i nie da się go wytrzeć mokrą ściereczką czy wypłukać pod bieżącą wodą. Brudny oraz niechlujnie wyglądający pędzel u mnie nie przejdzie, a porządne czyszczenie go po każdym użyciu nie wchodzi w grę. Chciałabym jeszcze przetestować go z rożnymi kosmetykami, ale wątpię, że mnie do siebie przekona. Zwłaszcza, że od kiedy odkryłam BB nie cierpię pędzli do aplikacji płynnych produktów. Prawie zawsze tworzą u mnie smugi i podkreślają suche skórki oraz znacznie wydłużają czas aplikacji makijażu. Dam jeszcze temu produktowi szansę, ale na dzień dzisiejszy uważam, że jest mocno przekombinowany i mało użyteczny. 



Emoji |Cookie Kiss Deo Spray 


Całkowita nowość, która dostępna będzie tylko w drogeriach Rossmann. “Emoji znaczy “emotion & icon”. Wszyscy znamy emotikony, używamy je codziennie, pisząc sms-y lub e-maile. Wspierają nas w wyrażaniu nastroju oraz uczuć. Ale ich historia zaczęła się już w 1999 r. i nadal powstają nowe “emotki”. Tak naprawdę stały się formą komunikacji szczególnie dla młodego pokolenia nastolatków.” Producent obiecuje nam również 24 godzinną ochronę bez soli aluminium, olejów mineralnych, silikonu jak również składników pochodzenia zwierzęcego. Dezodorant jest też w 100% wegański i dostępny będzie w 4 różnych wariantach. Emoji #fruitylollipop pachnie jak truskawki i arbuz, emoji #alohahawaii jak ananas i kokos, emoji #candylove jak cukierek owocowy, a #cookiekiss jak czekolada z karmelem. Mam właśnie wrażenie, że produkt ten powstał dla młodszego pokolenia, choć nie oznacza to, że starsze kobiety lub starsi mężczyźni nie mogą po niego sięgać. Dla mnie jednak dezodorant pachnie za słodko i zbyt jedzeniowo, a co więcej woń ta utrzymuje się na ciele dosyć długo. Pierwsze testy jednak uważam za udane, bo pół miasta przeszłam z pełnymi torbami prezentów i do domu wróciłam mokra jak szczur, a on uchronił mnie przed nieprzyjemnym zapachem potu oraz dyskomfortem. Mogłabym więc przeżyć te słodkie wonie oraz młodzieżowy design za cenę dobrej ochrony i brak soli aluminium. Kupiłabym go więc ponownie :)

Zdrowe Pola |Mix owoców (dostępny od stycznia)



Jeśli marka Zdrowe Pola jest Wam już dobrze znana to pewnie ucieszycie się na wiadomość, że do swojego asortymentu wprowadza właśnie dwa nowe produkty jakimi są mixy owocowe 100% naturalne i bez dodatku cukru. Mi trafił się 100% Polski czyli mieszanka jabłka, czarnej porzeczki, aronii i maliny. Wszystkie wymienione przeze mnie owoce pochodzą z polskich upraw. Produkt możecie użyć do czego tylko chcecie czyli jako dodatek do jogurtów, deserów czy owsianki. Ja po prostu traktuję go jako przekąskę. Jabłka pokrojone zostały w kostkę, a maliny i resztę owoców suszone były w całości. Co prawda całość ma nieco kwaskowaty smak więc pewnie nie każdemu będzie smakować solo, ale zawsze można ten produkt wykorzystać do innych zdrowych potraw. W drugim mixie czyli tym egzotycznym znajdziecie banana, kokosa, papaję oraz jagody goji. Uwielbiam tego typu przekąski i u mnie w domu nigdy się nie marnują. Super, że mieszanka nie zawiera cukru oraz jest naturalna i przyjazna zdrowiu. Ja jestem na wielkie tak.

Jak widzicie w listopadowym pudełku więcej miałam akcesoriów niż kosmetyków, ale taka odmiana bardzo mi się podoba. Najbardziej cieszę się ze szczotki zmieniającej kolor chociaż mam obawy, że opcja ta może okazać się mało pomocna. Jeszcze raz zachęcam abyście dali znać co Wam wpadło w oko i na który produkt będziecie czekać z niecierpliwością :)




© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig