Co kupić wybierając się do UK? Najlepsze oraz najpopularniejsze kosmetyki i akcesoria dostępne w Anglii. Lista produktów i sklepów.


Ponoć po drugiej stronie trawa jest zawsze bardziej zielona i mieszkając już długi czas za granicą mam wrażenie, że to powiedzenie dotyczy szczególnie nas Polaków. Zdaję sobie sprawę, że chociaż z roku na rok zainteresowanie naszymi rodzimymi produktami rośnie to jednak wciąż nie dorównujemy narodowej dumie chociażby wręcz zarozumiałym w tym temacie Anglikom. Mieszkając w Polsce nie doceniałam kosmetyków produkowanych w naszym kraju i ciągle pragnęłam tych pochodzących z Azji, Anglii czy Stanów Zjednoczonych. Dziś mieszkając w UK wiele bym dała by takie marki jak Resibo czy Clochee dostępne były od ręki w drogerii mieszczącej się w moim mieście. Z drugiej strony zaś dostaję od Was wiele pytań co polecam tutaj kupić gdy wybieracie się na urlop lub składacie wizytę rodzinie. Jako, że blog jest typowo kosmetyczny by nie odbiegać od tematu w dzisiejszym poście opowiem tylko o tych produktach, które będą ściśle do niego przylegały. Nie wszystkie kosmetyki zostały przeze mnie przetestowane, ale umieszczam je na tej liście, bo zbierają mnóstwo pozytywnych recenzji i są tu w UK bardzo popularne. Post będę oczywiście aktualizować więc gdy tylko dam radę wystawić opinię o którymś z niżej wspomnianych produktów to na pewno odeślę Was do jego recenzji. Zapraszam!

Drogeria BOOTS



Źródło zdjęcia: www.boots.com


1. Marka Soap & Glory




Jedne z pierwszych przetestowanych przeze mnie kosmetyków gdy tylko wylądowałam w Anglii to właśnie te od S&G. Pokochałam je od razu i choć zdaję sobie sprawę, że nie mają super naturalnych składów, to jednak ciężko mi odpuścić ich zakup, bo pachną cudownie, pobudzają zmysły oraz zapadają na długo w pamięci, a co więcej działają też całkiem fajnie. Polecam zwłaszcza na promocjach, które Boots organizuje dosyć często i wtedy można je dostać sporo taniej. 

Od siebie polecam:
  • Heel Genius Amazing Foot Cream| Krem do stóp (£6) → recenzja (klik)
  • Hand Food Hand Cream| Krem do rąk (£6) 
  • Sugar Crush Body Wash| Żel do mycia ciała (£6.50)
  • Junk The Gunk Charcoal Scapl Exfoliatnig Shampoo| Szampon złuszczający z węglem (£5)
Najlepiej oceniani:
  • Clean on Me Creamy Clarifying Shower Gel| Żel pod prysznic (£6.50)
  • The Righteous Butter| Masło do ciała (£10)
  • Flake Away Body Polish| Peeling do ciała (£8)
  • Sugar Crush Body Scrub| Scrub do ciała (£8)
  • Face Soap & Clarity 3 in 1 Daily Vitamin C Facial Wash| Żel do mycia twarzy z witaminą C (£5)
  • No Clogs Allowes Super Self-Heating Deep Pore Detox Mask| Maseczka oczyszczająca pory (£11.50)
  • Peaches and Clean Deep Cleansing Milk| Głęboko oczyszczające mleczko (£5)
  • Puffy Eye Attack Under Eye Brightening Hydrogel Patches| Hydrożelowe płatki pod oczy (£3.50)

2. Face Halo Makeup Remover Pad (£7 za 1 szt)



O tym wielokrotnego użytku "płatku" do oczyszczania twarzy wspominałam Wam już na Instagramie. Przy jego pomocy możecie usunąć makeup  stosując tylko wodę. Stworzony został z mikrofibry, która super absorbuje makijaż i sprawia, że zostaje on zatrzymany pomiędzy małymi "włoskami" dzięki czemu nie pocieramy już twarzy właśnie ściągniętymi zanieczyszczeniami. Ponoć to właśnie struktura produktu pozwala dotrzeć do najgłębszych zakamarków porów, a nie tylko dotykać powierzchni skóry jak chociażby szmatki i dlatego nie potrzebuje żadnego kosmetyku myjącego by dokładnie oczyścić skórę. Co więcej ten patent naprawdę działa! Face Halo faktycznie porządnie myje buzię w bardzo delikatny oraz przyjemny sposób, a już najlepiej spisuje się do usuwania maseczek! Po użyciu wystarczy go porządnie umyć i zamiast lądować w koszu zanieczyszczając środowisko znów będzie gotowy do walki z makijażem. Polecam!

3. Marka No7 


Źródło zdjęcia: www.boots.com

Przyznam, że jest to trochę przeze mnie niedoceniona marka, bo chociaż bardzo często obdarowują mnie kuponami zniżkowymi na produkty No7 to jednak rzadko spoglądam w stronę tych kosmetyków odkładając ich testowanie na później. Wiem jednak, że kobiety tutaj kochają tą markę i słyszałam już o niej sporo dobrego więc wciąż nie znika z mojej listy, ale jednak nie czuję jeszcze, że muszę nabyć coś z ich asortymentu. Tutaj tak samo jak w przypadku Soap & Glory często Boots oferuje zniżki na te produkty, a już najlepiej nabyć ich całe zestawy dostępne co roku w okresie świątecznym. Od siebie mogę tylko polecić:

  • Total Renewal Micro Dermabrasion Face Exfoliator| Peeling głęboko złuszczający  (£11)
Najlepiej oceniane produkty:
  • The Full 360 Mascara| Tusz do rzęs (£10)
  • Restore & Renew Face & Neck Multi Action Serum| Serum do twarzy i dekoltu (£28)
  • Protect & Perfect Intense Advenced Serum| Ochronne Serum (£26)
  • Protect & Perfect Intense Advanced Day Cream| Ochronny krem do twarzy (£25)
  • Protect & Perfect Intense Advanced Eye Cream| Krem pod oczy (£18)
  • Stay Perfect Foundation| Podkład do twarzy (£15)
  • Instant Results Nourishing Hydration Mask | Nawilżająca maseczka do twarzy (£15)
  • Light Loose Powder| Puder sypki (£11)
  • Lift & Luminate Triple Action Serum Boost Sheet Masks| Maseczka w płachcie (£26)
Makijaż 

  • Match Made Concealer| Korektor (££8)
  • Intelligent Colour Foundation| Podkad (£16.50)
  • Stay Perfect Eye Shadow| Cień do powiek (£7)
  • Stay Perfect Compact Foundation| Podkład w pudrze (£15)
  • Stay Perfect Shade And Define| Cień w kredce (£8)
  • Essentially Natural Foundation| Podkład (£10)
  • Hydra Luminous Moisturising Foundation| Podkład nawilżający (£15)
  • Instant Radiance Highlighter| Rozświetlacz w sztyfcie (£10)
  • Mineral Perfection Powder Foundation| Podkład mineralny (£14) 
  • Beautiful Skin BB Cream| Krem BB (£14)


4. Liz Earle Cleanse & Polish Hot Cloth Cleanser (£15.50)


Źródło zdjęcia: www.johnlewis.com
Jeden z najbardziej znanych balsamów myjących w UK. Ponoć sprzedaje się co 17 sekund i rzadko obrywa negatywnymi recenzjami. Przeznaczony do każdego typu cery, zaprojektowany tak by usunąć makijaż, zanieczyszczenia i martwy naskórek. W jego składzie znajdziecie masło kakaowe, rozmaryn, rumianek oraz eukaliptus. Stosowałam go bardzo dawno temu, ale z tego co pamiętam miałam zamiar jeszcze kiedyś do niego wrócić i wciąż się trzymam tego postanowienia. Więcej informacji o tym balsamie umieściłam w poście, który napisałam bardzo dawno temu i do niego Was odsyłam:  LIZ EARLE CLEANSE POLISH HOT CLOTH CLEANSER/ ŻEL DO MYCIA TWARZY, INNY NIŻ WSZYSTKIE. 



5. Marka Botanics
Źródło zdjęcia: www.boots.com

Dosyć młoda marka, którą od niedawna można znaleźć na półkach Bootsa. Bazuje głównie na ekstraktach roślinnych, a nawet jak sami podają ich najnowsze oleje zawierają certyfikowane organiczne składniki. Pamiętam, że mnie początkowo zniechęcił alkohol w składzie mgiełek do twarzy, bo chociaż mają bardzo krótką listę INCI to jednak ten nieszczęsny składnik znajduje się już na drugim miejscu co mnie akurat potrafi skutecznie odstraszyć od zakupu. Poza tym kosmetyki Botanics zbierają naprawdę dobre opinie i kosztują niewiele stąd też sporo osób poleca je przetestować. A oto lista tych zbierających najwięcej pochwał:

  • 100% Organic Facial Oil| Olejek do twarzy (£11.49)
  • Organic Rosewater Toning Spritz| Tonik (£7.99) - alkohol w składzie
  • All Bright Cleansing Toner| Tonik (£5.49)- alkohol w składzie
  • All Bright Purifying Face Scrub| Scrub do twarzy (£5.49)
  • All Bright Radiance Balm| Balsam do twarzy (£7.99)
  • All Bright Micellar Cleansing Solution 3 in 1| Woda micelarna (£5.49)
  • All Bright Hydrating Night Cream | Krem nawilżający na noc (£6.99)
  • 100% Organic Restoring Overnight Facial Oil| Olejek (£11.49)

6. Marka Your Good Skin



Ta marka również chwali się przystępnymi cenami (od £4 do £17) i kosmetykami zawierającymi sprawdzone, aktywne składniki w odpowiednich dla dobrego produktu stężeniach. Ponoć stworzone zostały tak byśmy szybko mogli ułożyć sobie z nich prostą rutynę pielęgnacyjną bez obawy o przesadę z ilością niepotrzebnych substancji. Dodatkowo ich działanie zostało udowodnione przez badania kliniczne, które obiecują poprawę stanu skóry w 28 dni i pozbycie się takich problemów jak nadmierne wydzielanie sebum, nierówny koloryt oraz struktura skóry. Niestety kolejny raz sporo produktów tej marki musiałam skreślić ze względu na alkohol w składzie i jest to praktycznie cała seria do cery tłustej oraz trądzikowej. Według mnie najlepsze ich kosmetyki to:

  • Skin Comforting Gel Cleasner| Żel do mycia twarzy (£5.99) -recenzja już wkrótce
  • Blemish Clearing Anti-Blemish Base Lotion| Lekki krem przeciw wypryskom  (£9.99)
  • Balancing Skin Concentrate| Serum nawilżające (£16.99)
  • Skin Instant Dryness Rescue Moisturiser| Bogaty balsam nawilżający (£9.99)
  • Nourishing Hot Cloth Cleanser| Balsam do demkijażu (£8.99)- ponoć jest to świetny tańszy odpowiednik wyżej wspomnianego balsamu myjącego od Liz Earle

7. Marka Florence by Mills


Źródło zdjęcia: www.boots.com

Następna dosyć młoda, dopiero co raczkująca marka Bootsa, której twarzą jest celebrytka i aktorka, piętnastoletnia Millie Bobby Brown nam dobrze znana jako bohaterka serialu Netflixa "Stranger Things". W ciągu dwóch lat stworzyła linię 15 produktów do makijażu i pielęgnacji, by zapełnić lukę na rynku, w którym brakowało kosmetyków dostępnych dla nastolatków w jej wieku. Czegoś dobrze działającego, ale też nieszkodliwego dla skóry, a przy tym posiadającego dozę humoru, koloru i mogącego reprezentować młodych ludzi. Wszystkie produkty ubrała w jej ulubiony, fioletowy kolor oraz co więcej dopilnowała by były odpowiednie dla każdego typu cery, przetestowane dermatologicznie, pełne witamin i ekstraktów roślinnych, wolne od parabenów, substancji zapachowych oraz siarczanów. Nie chciała też by testowano je na zwierzętach są więc odpowiednie dla wegan i posiadają certyfikat PETA zapewniający, że kosmetyki zostały wyprodukowane bez wykorzystania jakichkolwiek materiałów pochodzenia zwierzęcego. Ja nastolatką nie jestem od dawna, ale przyznam, że Florenace by Mills zaciekawiły mnie właśnie tym powiewem świeżości, nowości i niespotykanego dotąd podejścia do kosmetyków. Marka ta jest już na mojej liście do przetestowania, a oto co sama sobie wybrałam:

  • Mind Glowing Peel Off Mask| Maseczka do twarzy (£20)
  • Zero Chill Face Mist| Mgiełka do twarzy (£10)
  • Clean Magic Face Wash| Żel do mycia twarzy (£12)
  • One Swipe Glow Wipe Treatments Pads| Złusczające płatki do twarzy (£16)
  • Swimming Under The Eyes Gel Pads| Żelowe płatki pod oczy (£34)
Oprócz tego najlepiej oceniani są:
  • Get That Grime Face Scrub| Peeling do twazy (£14)
  • Look Alive Eye Balm| Krem pod oczy (£16)
  • Cheek Me Later Cream Blush| Róż do policzków (£14)

8. Marka Carbon Theory 



Źródło zdjęcia: www.carbontheory.com

Przyznam, że przyglądałam się tej marce kilka razy mijając jej półkę w Bootsie, bo mój wzrok przyciągnęły minimalistyczne opakowania oraz okazało się, że mamy wspólnego wroga i razem walczymy z trądzikiem. Ich hit, który bardzo szybko zyskał popularność to wegańskie czarne mydło w kostce. Widziałam rezultaty jego działania na zdjęciach w Internecie i efekty są naprawdę spektakularne! Krótki skład oraz niska cena to kolejne co przemawia na korzyść tego produktu. Marka nie stoi jednak w miejscu i z tego co widziałam wypuszcza też nowe kosmetyki, które uzupełnić mają codzienną pielęgnację. Zawierają w swoim składzie witaminę E, olejek z drzewa herbacianego oraz cynk. Na pewno jeszcze wrócę do Was z recenzją tych produktów. Obecnie marka oferuje nam:

  • Charcoal and Tea Tree Oil Breakout Control Facial Cleansing Bar| Mydło (£6)
  • Overnight Serum| Serum na noc (£14)
  • Vitamin E & Tea Tree Oil Breakout Control Facial Moisturiser| Krem nawilżający przeciw niedoskonałościom (£13)
  • Tea Tree Oil & Citric Acid Breakout Control Facial Purifying Tonic| Tonik przeciw niedoskonałościom (£14)
  • Tea Tree Oil Breakout Control Facial Exfoliating Scrub| Złuszczający peeling (£11)
  • Body Bar| Mydło do ciała (£7.50)
  • Charcoal & Tea Tree Oil Mineral Mud Breakout Control Facial Wet Mask| Maseczka do twarzy (£11)

9. Marka Superfacialist i Olejek Una Brennan Superfacialist Vitamin C Skin Renew Face Cleansing Oil (£12) 



Źródło zdjęcia: www.superfacialist.co.uk

Niestety nie dodałam tutaj recenzji olejku od Una Brennan i dziś mocno tego żałuję, bo jest to naprawdę bardzo dobry kosmetyk do demakijażu. Przeznaczony do każdego typu cery, świetnie nadaje się do wieczornego, podwójnego oczyszczania. Posiada on przyjemny, cytrusowy zapach i wystarczy odrobina by pokryć nim całą twarz.  Ja rozprowadzałam go na suchej buzi, a później w kontakcie z wodą zmieniał się w fajne mleczko, które świetnie radziło sobie z usunięciem makijażu oraz wszelkich zanieczyszczeń. Nie zostawiał mgły na oczach i nie pogorszył stanu cery. Oczywiście nie wymagałam od niego niczego więcej, bo to tylko produkt myjący, a nie kuracja lecząca problemy skórne. Najlepiej jest kupić olejek w Tkmaxx, bo tam często kosztuje tylko kilka funtów. Z tego co pamiętam ja nabywałam go też gdy jeszcze był dostępny za £10 tak więc jak widać jego popularność zachęciła producentów do podwyższenia ceny czego akurat nie mogę uznać za plus. Tak na szybko jest to po prostu bardzo dobry produkt myjący, który starcza na wieki i nie kosztuje dużo, a podczas stosowania spokojnie można pomyśleć iż ma się do czynienia z kosmetykiem luksusowym, dorównującym dużo droższym tego typu produktom. Z asortymentu marki mogę jeszcze polecić ich Rose Hydrate Cleanser (£9). Jest to naprawdę fajny produkt, ale zdecydowanie bardziej spodobałby się posiadaczkom suchej skóry. Dla mnie jednak miał zbyt bogatą konsystencję. W Bootsie polecają przetestować:

  • Salicylic Acid Purifying Cleansing Wash| Żel do mycia twarzy z kwasem salicylowym i niacynamidem (£9) 
  • Rose Miracle Makeover Facial Oil| Olejek do twarzy (£16)- z całą masą olejków
  • Salicylic Acid Anti Blemish Clay Mask| Maseczka z kwasem salicylowym (£10)

10. E.L.F


Źródło zdjęcia: www.amazon,com


Dopiero od niedawna możemy E.L.F dostać stacjonarnie w Bootsie. Wcześniej widziałam ich produkty tylko w Superdrug, ale wyłącznie te do makijażu, które też lubię jednak bardziej skupiam się na pielęgnacji. Sama siebie marka opisuje jako wolną od testów na zwierzętach, odpowiednią dla wegan, skomponowaną dla nowoczesnych kobiet, odpowiednią dla każdego typu cery. Ich produkty są również pozbawione parabenów, siarczanów oraz ftalanów. Od siebie mogę polecić:

  • Hydrating Water Essence (kocham!)| Esencja nawilżająca (£12.50)

A oto lista najlepiej sprzedających się produktów marki:

  • Acne Fightening Gel Clear| Żel punktowy na wypryski (£3)
  • Hydrating Bubble Face Mask| Nawilżająca maseczka do twarzy (£14.99)
  • Gentle Peel Exfoliant| Delikanty peeling złuszczający (£10.99)
  • Daily Hydration Moisturiser| Krem nawilżający (£8.99)
  • Nourishing Night Cream | Krem na noc (£13.99)
  • Illuminating Eye Cream| Krem pod oczy (£11.49)
  • Beauty Shield Skin Shielding Primer| Ochronna Baza (£14.49)
  • Exfoliatnig Face Scrub| Peeling złuszczający (£5.99)
  • Prep & Hydrate Balm| Nawilżająca baza (£8.99)
  • Hydrating Serum| Serum nawilżające (£13.99)
Makijaż
  • Makeup Mist & Set Clear Spray| Mgiełka (£5)
  • Mineral Infused Face Primer| Baza mineralna (£7.50)
  • Perfect Finish HD Powder| Puder (£7.50)
  • Poreless Putty Primer Universal Sheer| Baza pod podkład (£8)
  • Contouring Blush & Bronzing Powder| Róż i bronzer do konturowania (£5)
  • Eyebrow Kit| Puder i wosk do brwi (£4.50)
  • Smooth & Set Undereye Powder| Puder pod oczy (£5)
  • Plumping Gloss| Błyszczyk do ust (£6)
  • Matte Lip Color| Matowy ołówek do ust (£4.50)

Drogeria Superdrug


Źródło zdjęcia: www.superdrug.com


1. Marka Simple


Źródło zdjęcia: www.simpleskincare.com

Jedna z najpopularniejszych, drogeryjnych marek tu w UK znana głównie z tego iż chwali się niskimi cenami oraz kosmetykami nie zawierającymi drażniących substancji, stworzonymi w zgodzie ze środowiskiem i przyjaznymi dla skóry. Testowałam kilka produktów od Simple, ale było to na początku pobytu w Anglii więc dokładnie nie pamiętam moich wrażeń, ale na pewno każdy zużyłam do końca i nie przypominam sobie by w jakikolwiek sposób mi zaszkodziły. Oto najpopularniejsze oraz najlepiej oceniane kosmetyki marki:

  • Cleansing Wipes (£2.95 za dwa opakowania)
  • Kind to Skin Soothing Facial Toner| Tonik do twarzy (£3.49)
  • Kind to Skin Hydrating Light Moisturiser| Lekki krem nawilżajacy (£4.29)
  • Kind to Skin Replenish Rich Moisturiser| Bogaty krem nawilżający (£4.29)
  • X Little Mix Micellar Water| Płyn micelarny (£6.59)
  • Kind to Skin Refershing Facial Gel Wash| Żel do mycia twarzy (£3.79)
  • Water Boost Skin Quench Sleeping Cream| Nawilżający krem na noc (£6.99)
  • X Little Mix Micellar Cleansing Wpies| Chosteczki do demakijażu (£4.19)
  • X Little Mix Rich Moisture Sheet Mask| Nawilżająca maseczka w płachcie (£2.99)
  • Kind To Skin Hydrating Cleansing Oil (6.99)
  • Water Boost Hydrating Gel Face Cream| Krem do twarzy (£6.99)
  • Water Boost Micellar Cleansing Water| Płyn micelanry (£6.99)
  • Water Boost 5 Minute Reset Hydrogel Mask| Hydrożelowa maseczka w płachcie (£3.49)
  • Water Boost Sheet Mask| Maseczka w płachcie (£3.49)
  • Water Boost Hydrating Booster| Serum nawilżające (£6.99)
  • Kind To Eyes Eye Make-Up Remover| Płyn do demakijażu oczu (£3.79)
  • Kind To Skin Reviving Hydrogel Eye Mask| Maseczka hydrożelowa pod oczy (£3.49)

2. Marka Naturally Radiant
Źródło zdjęcia: www.superdurg.com

Marka okrzyknięta w UK jako hitowa ze względu na jakość produktów i niskie ceny. Ponoć ich celem jest dostarczenie niedrogich, odpowiednich dla wegan alternatyw wysokopółkowych kosmetyków, ale bez pójścia na kompromis z rezultatami. Oczywiście pierwsze co się rzuca w oczy to niezbyt ładne, bardzo proste opakowania, choć trzeba im przyznać, że umieszczone w tych swoich kartonikach troszkę mogą się kojarzyć z luksusem. Przed zakupami zerknijcie jednak na składy, bo do kilku  produktów wkradł się alkohol i umieszczony jest niemal na podium więc raczej odradzam stosowanie tych kosmetyków codziennie. A oto lista najlepiej sprzedających się produktów marki:

  • 2 in 1 Moisturiser & Serum| Krem nawilżający i serum w jednym (£6.99)
  • Radiant Glycolic Acid Pads| Złuszczające płatki z kwasem glikolowym (£6.99)
  • Cream Normal/Dry Skin| Krem do cery normalnej lub suchej (£6.99)
  • Renewing Night Cream| Krem na noc (£6.99)
  • Glycolic Overnight Peel| Złuszczający peeling na noc (£6.99)
  • Hot Cloth Face Cleasner| Balsam do demakijażu (£6.99)
  • Radiant Glycolic Tonic 5%| Tonik z kwasem glikolowym (£9.99)


LUSH




Niegdyś LUSH był dostępny w Polsce, ale niestety został wycofany ku niezadowoleniu tłumów. Wcale się nie dziwię, bo od kupowania ich produktów idzie się uzależnić. Początkowo nawet nie chciałam przekroczyć progu sklepu z kosmetykami tej marki, bo jeszcze daleko przed nim czuć było tak intensywne zapachy, że aż kręciło mi się w głowie. Przemogłam się jednak i spróbowałam, a potem przepadłam! Tak szczerze to najchętniej przetestowałabym każdą jedną rzecz z ich asortymentu. W LUSHU wszystko jest wyjątkowe. Obsługa klienta, opakowania, wymyślne kształty, kolory, formuły i fantastyczna jakość. Niedawno dodałam post z różnymi produktami marki, w którym piszę o:
  • Mask Of Magnaminty| Maseczka (£16)
  • Herbalism Fresh Cleanser| Pasta do mycia twarzy (£9)
  • Imperialism Moisturiser| Krem nawilżający (£18)
  • Tea Tree Water| Tonik (£6)
  • Cup O'Coffee Face and Body Mask| Maseczka do twarzy i ciała
  • Angels On Bare Skin Fresh Cleanser| Pasta do mycia twarzy (£22.50)
Tu znajdziecie pełną recenzję tych produktów → (klik).
  • Each Peach Massage Bar| Kostka do masażu (£6)
  • Bubblegum Lip Scrub| Peeling do ust (£6.50)
  • Big Shampoo| Szampon do włosów (£15)
Najczęściej polecane:
  • Rosy Cheeks Face Mask| Maseczka do twarzy (£9)
  • Cupcake Face Mask| Maseczka do twarzy (£9)
  • Dream Cream Hand and Body Lotion| Balsam do rąk i ciała (£4.50)
  • Rose Jam Shower Gel| Żel pod prysznic (£7)
  • Dark Angels Cleanser| Pasta do mycia twarzy (£22.50)
Kule do kąpieli:
  • Intergalactic Bath Bomb (£4.95)
  • Sex Bomb Bath Bomb (£3.95)
  • The Experimenter Bath Bomb 
  • Dragon's Egg Bath Bomb (£3.95
  • Sakura Bath Bomb (£3.95)
  • Twilight Bath Bomb (£3.95)
  • Avobath Bath Bomb (£3.95)
  • Butterball Bath Bomb (£2.95)

Oczywiście bestsellerów jest o wiele więcej, ale podałam Wam kilka tych najbardziej popularnych byście choć trochę mieli rozeznanie na co spojrzeć gdy już znajdziecie się w pełnym dobroci sklepie LUSH



Primark




Źródło zdjęcia: www.primark.com


Czytałam oraz słyszałam masę pochwał dotyczącą kolorówki z Primarka, ale sama nigdy na nic się nie skusiłam. Ich produkty to często kopie znanych marek i chociaż ubrane są w przyciągające oko opakowania wyglądają bardzo tanio, są też przeważnie mocno "wymacane", brudne i osobiście wątpię w ich super jakość. Ostatnio też dosyć głośno było o pierwszych produktach do pielęgnacji twarzy wypuszczonych przez Primark, między innymi wegańskie i pozbawione testów na zwierzętach kosmetyki Ps...Vegan, których ceny wahają się od £1 do £3. Cała seria posiada 5 produktów, które są przynajmniej w 90% naturalne. Jakby tego było mało w pakiecie dostajemy też akcesoria. Ich chusteczki do demakijażu są biodegradowalne, a drewniana szczotka do ciała oraz ta przeznaczona do szorowania paznokci ponoć stworzone zostały z drewna posiadającego certyfikat FSC oraz pozyskanego z lasów, w których pilnuje się by drzewa zostały wycinane w zrównoważony i niezagrażający środowisku sposób. Brzmi ciekawie prawda? Niestety produkty beauty z Primarka mają to do siebie, że nie są dostępne wszędzie, przeważnie najlepsze zostają wykupione lub można je nabyć tylko przez jakiś czas. Mnie jednak przeważnie interesują akcesoria urodowe z tego sklepu, bo są tanie i spełniają swoją rolę. Absolutny must have dla mnie to szmatki z mikrofibry, które kosztują £2.50 za trzy sztuki. Zdecydowanie najlepsze jakie miałam! Delikatne, świetnie zmywają makijaż, te na zdjęciu poniżej mają już ponad pół roku i prane były setki razy, a wciąż wyglądają jak nowe oraz nie noszą na sobie śladu makijażu. Warto też spojrzeć w stronę akrylowych pojemników do przechowywania, bo moim zdaniem dostępne są w naprawdę przystępnych cenach:


Cena: £2| Źródło zdjęcia: Primark.com
Cena:£1.50| Źródło zdjęcia: Primark.com
Cena:£1.00| Źródło zdjęcia: Primark.com



Polecana i najpopularniejsza kolorówka:


  • Fake It False Lash Effect Mascara| Tusz do rzęs (£2.50)
  • Liquid Lipstic| Pomadki (£4.0 za cztery sztuki)
  • Tulip Tip Eyeliner (£2.50)
  • Liquid Glow Liquid Illuminator| Rozświetlacz w płynie (£3.50)
  • My Perfect Colour Foundation| Podkład (£5)
  • Master Eyeshadow Palette| Paletka cieni (£9)
  • Highlight and Contour Kit| Zestaw do konturowania (£8)
  • Nudes Matte Lipstick| Pomadka matująca (£1.50)
  • Nudes Body Shimmer Dust| Rozświetlacz do ciała (£4)
  • Instagirl Priming Oil| Olejkowa baza (£5)
____________________________________________

Obecnie to by było na tyle, ale tak jak obiecałam posta będę aktualizować i dodawać nowe, godne uwagi produkty, które warto kupić w UK oraz postaram się też sporą ich część zrecenzować. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że dostępność zagranicznych kosmetyków w Polsce znacznie wzrosła i nie jesteśmy obecnie tak do tyłu jak kiedyś. Możliwe nawet, że niektóre z wyżej wymienionych marek już można kupić w naszym kraju, ale pewnie tylko online oraz za wyższą cenę. Dajcie znać co wybraliście dla siebie. Pozdrawiam! 




Najlepsze kosmetyki do cery tłustej i trądzikowej w 2019 czyli moi ulubieńcy!



Ten post miał się nie pojawić wcale i właśnie dlatego publikuję go tak późno. W poprzednim roku ostatnie o czym myślałam to nabywanie nowych kosmetyków i testy więc zaniedbałam też trochę rutynę pielęgnacyjną oraz problemy skórne z którymi się borykam. Powiedzmy szczerze kolejny wyprysk na twarzy był dla mnie najmniejszym problemem. Nie śledziłam też wcale nowości więc gdy tylko wróciłam do blogosfery i zobaczyłam wiodące właśnie prym marki czy połączenia substancji, o których wcześniej mało wiedziałam, miałam wrażenie jakbym dopiero co wyszła spod kamienia. Na Waszą prośbę jednak zamieszczam dziś listę tych produktów, które udało mi się przetestować i polubić na tyle, że na pewno zapadną na długo w mojej pamięci. Wystarczy przejrzeć ostatnio dodane posty by już wiedzieć jaka marka całkowicie zdominowała moją półkę z kosmetykami więc myślę iż nie będzie aż tyle zaskoczeń, ale za to opowiem o wszystkim szybko, krótko i na temat. Zapraszam! 

Żel do mycia twarzy


CeraVe Foaming Cleanser for Oily Skin| 10 GBP lub 35 zł




Zdecydowanie mój ulubieniec, który pobił nawet Drunk Elephant Beste No.9 Jelly Cleanser. Bardzo delikatny, nie podrażniał, nie wysuszał, świetnie oczyszczał i pozbywał się resztek makijażu. Nada się do każdego typu cery (dla skóry suchej mają też specjalnie dedykowany produkt) i jeśli szukacie czegoś za niewygórowaną cenę o bardzo dobrym działaniu to bez skrupułów polecam Wam właśnie ten żel. I choć CeraVe ubiera swoje kosmetyki w mało seksowne opakowania, które nie za dobrze wypadną na #shelfie to jednak nie na tym polega ich fenom i jestem w stanie wybaczyć akurat tej marce jak dla mnie dosyć istotny, ale nie najważniejszy szczegół. Po więcej zapraszam do recenzji:

NAJLEPSZA MARKA 2019? CERAVE FOAMING CLEANSER DO CERY TŁUSTEJ.

Tonik


The Ordinary Glycolic Acid 7 Toning Solution| 6.80 GBP lub 38 zł




Nie jestem fanką kwasu glikolowego, ale ten tonik naprawdę zaskoczył mnie swoim działaniem. Świetnie złuszcza martwy naskórek, przyspiesza gojenie się wyprysków, wygładza i oczyszcza. Co istotne w krótkim czasie też da się gołym okiem  wytropić efekty jego działania. Kosztuje niewiele, starcza na bardzo długo oraz zapakowany jest w wygodną, fajną butelkę. Trochę bardziej obszerny opis:

THE ORDINARY VS CERA TŁUSTA I TRĄDZIKOWA. CZY ZNALAZŁAM COŚ DLA SIEBIE? THE ORDINARY PEELING Z 7% KWASEM GLIKOLOWYM, THE ORDINARY OLEJEK Z WITAMINĄ C I F, THE ORDINARY SERUM POD OCZY Z KOFEINĄ I ZIELONĄ HERBATĄ, THE ORDINARY PEELING KWASOWY AHA 30% + BHA 2%, THE ORDINARY OLEJEK Z NASION OGÓRECZNIKA I THE ORDINARY PEELING Z KWASEM MLEKOWYM I HIALURONOWYM 10%.

Mgiełka do twarzy


NIOD Superoxide Dismutase  Saccharide Mist| 34 GBP

Oryginalnie występuje w turkusowym zabarwieniu. Na zdjęciu widoczny jest inny produkt w opakowaniu mgiełki :)

Oj kocham tą mgiełkę! Gdyby tylko było mnie stać kupowałabym ją bez przerwy i kąpała się w niej dzień oraz noc. Uwielbiam hydrolaty oraz mgiełki do twarzy, ale ta jest naprawdę wyjątkowa. Jedna by wszystkimi rządzić! Pełna substancji o których wcześniej nie słyszałam, potrafi walczyć ze stresem oksydacyjnym, świetnie nawilża, koi oraz te antyoksydanty. Jak widzicie zachwytom nad tym produktem nie ma końca i ani przez sekundę nie musiałam się zastanawiać co właśnie w tej kategorii stanie na podium. Więcej tutaj:


Serum z SPF


NIOD Survival 30| 24 GBP lub 125 zł


Kolejny raz NIOD i dla tych, którzy czytają mnie regularnie pewnie żadna nowość iż Survival znalazł się na podium w kategorii filtrów do twarzy. Znalezienie tego idealnego zajęło mi naprawdę sporo czasu, ale w końcu się udało i na razie ani mi się śni zdradzać go z kimkolwiek. Posiada wszystko co mogłabym sobie wymarzyć (no może prócz ceny), a nawet obecnie nie wyobrażam sobie bez niego życia. Ogólnie polecam wszystkie Survivale od NIOD, bo każdy z nich się u mnie spisał naprawdę super, a już na pewno muszę wrócić w końcu do tego, który stosuje się na noc czyli Survival 0. Jeśli wciąż nie wiecie o czym mowa to wpadnijcie na wyżej polecany post czyli:

NIOD - "MARKA DLA WYŻEJ WYKSZTAŁCONYCH". DLACZEGO MUSISZ JĄ POZNAĆ?

Krem pod oczy


NIOD Fracionated Eye Contour Concentrate| 43 GBP lub 225 zł



Gdyby nie cena tego produktu to pewnie uznałabym go za hit, ale to, że musiałam za niego trochę zapłacić chyba automatycznie podniosło moje oczekiwania. Co prawda nie oceniam tego serum źle, bo działa naprawdę dobrze. Super nawilża, lekko napina, koi i naprawdę dba o delikatną skórę pod oczami, ale wciąż chciałabym czegoś więcej. Czego? Ciężko powiedzieć, dlatego umieszczam ten produkt na podium mimo tej ceny oraz jednak braku oczekiwanego zachwytu. 


NIOD - "MARKA DLA WYŻEJ WYKSZTAŁCONYCH". DLACZEGO MUSISZ JĄ POZNAĆ?

Serum 


NIOD Survival 0| 20 GBP lub 101 zł


Tym razem nie będzie ulubieńca w postaci kremu do twarzy, bo zwyczajnie ich nie stosowałam. Bez mrugnięcia okiem zastąpiłam tego typu produkty serami, bo dla mojej cery są lepsze, lżejsze i działają też znacznie fajniej. O Survivalu 0 już Wam wspominałam wyżej. Uwielbiam ten produkt nie tylko za to, że super nawilża, dodaje blasku, jest mega lekki i wydajny, ale dodatkowo jeszcze chroni przed  światłem niebieskim emitowanym chociażby przez ekrany naszych telefonów. 


NIOD - "MARKA DLA WYŻEJ WYKSZTAŁCONYCH". DLACZEGO MUSISZ JĄ POZNAĆ?

Produkt do demakijażu


NIOD Low Viscosity Cleaning Ester | 3oGBP lub 159 zł


Źródło zdjęcia: www.niod.com

Kolejny produkt NIOD i znowu miłość! Niby olejek, ale jednak nie, niby woda, ale nie ma jej wcale w składzie. Zdecydowanie bije na głowę wszystkie produkty oczyszczające jakie znam i od kiedy zaczęłam go stosować nie znalazł się jeszcze taki, który mógłby się równać z jego działaniem. Spokojnie nada się nawet do oczyszczania gdy nie macie pod ręką wody i na pewno nie zostawi Was z niedomytą, zanieczyszczoną cerą. Mogłabym o nim pisać długie poematy, ale zamiast tego wpadnijcie poczytać post o całej gromadce produktów NIOD gdzie znajdziecie więcej informacji.


NIOD - "MARKA DLA WYŻEJ WYKSZTAŁCONYCH". DLACZEGO MUSISZ JĄ POZNAĆ?

Produkty z kwasami


The Ordinary Lactic Acid 10% + HA i The Ordinary Salicylic Acid 2% 




Złuszczanie to w moim przypadku jedyna droga do czystej, gładkiej i pozbawionej wyprysków cery. Najbardziej lubi się ona z kwasem mlekowym i salicylowym, a ostatnio nawet dostarczam jej czegoś nowego czyli kwasów PHA, ale dziś nie o tym. Stosowałam już kilka tego typu produktów i praktycznie zawsze byłam zadowolona z rezultatów, ale jako ulubieńców wybrałam The Ordinary, bo rzeczywiście działają i kosztują niewiele. Jeśli Wasz trądzik nie jest tym z rodzaju upartych, ciężkich do pokonania przeciwników polecam wypróbować któryś z wyżej wspomnianych kwasów, a na pewno zauważycie różnicę w wyglądzie cery. Oczywiście nie wystarczy jedna buteleczka złuszczającego produktu zaraz po myciu by cieszyć się zdrową cerą, bo problemy skórne są bardziej złożone i siedzą w tym także zmiany hormonalne, dieta stres, odpowiednia pielęgnacja itp. Jeśli dalej nie wiecie jakie produkty kupić i co po kolei aplikować to tym razem odsyłam do przykładowych planów pielęgnacji polecanych właśnie przez DECIEM


JAK STOSOWAĆ KOSMETYKI THE ORDINARY? KTÓRYCH PRODUKTÓW NIE MOŻNA ZE SOBĄ ŁĄCZYĆ? PRZYKŁADOWY PLAN PIELĘGNACJI DLA KAŻDEGO TYPU CERY.


Maseczka do twarzy


LUSH Mask of Magnaminty| 16 GBP



Przez ostatni rok naprawdę niewiele maseczek potrafiło działać na moją cerę tak dobrze, że pragnęłam stosować je regularnie. Zużyłam całkiem sporo tych w płachcie, ale dziś nawet nie jestem Wam w stanie powiedzieć, która zrobiła na mnie wrażenie i jak się nazywała chociażby jedna. W tego typu produktach szukam porządnego oczyszczenia, ale bez wysuszenia plus nawilżenia poza strefą T, ale tak by nie zapchać porów. Tylko maseczki od LUSH dały mi widoczne rezultaty na tyle zadowalające bym zapragnęła przetestować więcej i więcej (dlatego też zbieram puste opakowania). Jeszcze niedawno zamieściłam tu post o ich produktach i znalazłam wśród nich kilka innych godnych uwagi więc chętnych zapraszam do bliższego zapoznania się z jego treścią: 


KULTOWE PRODUKTY LUSH DO TWARZY. JAK SPISAŁY SIĘ PRZY MOJEJ TŁUSTEJ I TRĄDZIKOWEJ CERZE?


Olejek


Pyunkang Yul Oil| 18 GBP lub 73 zł




Tutaj trudno mi było wybrać ulubieńca, bo darzę też sympatią olejek od The Ordinary 100% Cold Pressed Borage Seed Oil, ale ostatecznie chyba jednak wygrywa Pyunkang Yul. Po tego typu produkty nie sięgam codziennie, bo chociaż doceniam ich działanie przy moim typie skóry, nadal nie lubię się z tłustymi konsystencjami.  Jednak kiedy wysuszona skóra z pragnienia woła o coś nawilżającego sięgam właśnie po olejek plus kwas hialuronowy i wystarczy naprawdę kilka dni by znowu wróciła do normy. A oto pełna recenzja produktu:


NAJLEPSZY OLEJEK DO CERY TŁUSTEJ I TRĄDZIKOWEJ? PYUNKANG YUL OIL- OLEJEK DO PIELĘGNACJI SKÓRY TWARZY.


Peeling


The Ordinary AHA 30% + BHA 2% Peeling Solution| 6.30 GBP lub 31 zł




W poprzednim roku na dobre zrezygnowałam z peelingów mechanicznych, bo chociaż je kocham całym sercem chciałam sprawdzić czy złuszczanie za pomocą kwasów przyniesie mi lepsze rezultaty. Jak się okazało właśnie tak było i jak na razie nie mam zamiaru wracać do ścierających drobinek (korund!), cukru, soli, pestek owoców czy co gorsza polietylenu. Nie musiałam też długo czekać by znaleźć ulubieńca, który nie tylko bije na głowę wszystkie inne dotychczas stosowane przeze mnie peelingi, ale również zastępuję mi wizytę u kosmetyczki (no prawie). Wygląda spektakularnie, fajnie działa, umieszczony jest w wygodnym opakowaniu i kosztuje niewiele. Czego chcieć więcej? 



THE ORDINARY VS CERA TŁUSTA I TRĄDZIKOWA. CZY ZNALAZŁAM COŚ DLA SIEBIE? THE ORDINARY PEELING Z 7% KWASEM GLIKOLOWYM, THE ORDINARY OLEJEK Z WITAMINĄ C I F, THE ORDINARY SERUM POD OCZY Z KOFEINĄ I ZIELONĄ HERBATĄ, THE ORDINARY PEELING KWASOWY AHA 30% + BHA 2%, THE ORDINARY OLEJEK Z NASION OGÓRECZNIKA I THE ORDINARY PEELING Z KWASEM MLEKOWYM I HIALURONOWYM 10%.

__________________________________________________________

Wpadacie tutaj regularnie? Jeśli tak to pewnie lista ulubieńców nie była dla Was zaskoczeniem i tak naprawdę wystarczyło, że czytaliście posty od mojego powrotu na bloga, a na pewno dobrze znaliście już wyżej wspomniane produkty.  W 2020 skupiam się bardziej na testowaniu poszczególnych marek, które oferują tanie, ale dobre kosmetyki z aktywnymi substancjami, zwalczające najgorsze problemy skórne oraz pomagające utrzymać zdrową, ładną cerę przy obecnym trybie życia. Mam też zamiar w końcu pozbyć się na dobre przebarwień i efekty mojej walki z nimi opublikować tu na blogu. Aż jestem ciekawa, której z marek uda się skraść moje serce w podsumowaniu za rok. To się okaże!











Pielęgnacja skóry tłustej i trądzikowej w ciąży. Co czym zastępuję, a czego nie stosuję wcale? Przykładowy plan pielęgnacji i lista kosmetyków The Ordinary, które są bezpieczne w stosowaniu podczas ciąży.


Jako fanka pielęgnacji, zakochana w kosmetykach oraz testach nowych produktów i zawzięcie walcząca z trądzikiem, zaraz po radości płynącej z ujrzenia dwóch kresek na teście ciążowym, zaczęłam intensywnie myśleć czego będę musiała się pozbyć z mojej łazienki i czym zastąpię dotychczas stosowane produkty. To normalne, że spodziewając się dziecka zaczynacie poważnie myśleć o tym jak jecie oraz co na siebie aplikujecie. Nagle sprawdzacie składy dezodorantów, żeli pod prysznic, kremów i zastanawiacie się czy wciąż możecie po nie sięgać bez obawy o zdrowie oraz rozwój dziecka. Wszak udowodnione jest, że małe ilości substancji zawartych w kosmetykach przenikają do naszego krwiobiegu. Oczywiście należy pamiętać o tym, że w większości przypadków nie ma dowodów na to iż "zakazane" składniki rzeczywiście negatywnie wpływają na płód z bardzo prostej przyczyny: znajdźcie mi ciężarną, która zgodzi się na sobie testować kosmetyki wiedząc iż może to zaszkodzić jej dziecku. Dziś jednak przygotowałam dla Was post o pielęgnacji skóry tłustej i trądzikowej w ciąży oraz opowiadam jakich składników unikam, co stosuję w zamian, a jako dodatek dołączę listę kosmetyków marki The Ordinary podzieloną na te, które uważa się za bezpieczne oraz te których lepiej nie kupować przez 9 miesięcy ciąży. Zapraszam! 


- Filtry chemiczne


Stosowanie ochrony SPF w ciąży jest nawet bardziej wymagane niż wtedy gdy nie spodziewamy się dziecka, ponieważ komórki wytwarzające melaninę pracują wówczas szybciej i gdy je wystawimy na Słońce zaczną one wytwarzać dużo więcej tego barwnika, który zamiast równomiernie się rozłożyć, zbierze się w jednym miejscu tworząc plamy. Często jednak lekarze i specjaliści odradzają przyszłym mamom stosowania filtrów chemicznych, bo uważa się, że to właśnie one mają zdolność przenikania do krwiobiegu. Nakłaniają je więc do zaprzestania stosowania kosmetyków, które w składzie mają: Ethexyl Methoxycinnamate, Homosalate, Benzophenone-3-4, Methylbenzylidene Camphor, Octyl Dimethyl PABA. Czytałam jednak, że American College of Obstetricians and Gynecologist nie potwierdza tych informacji jakoby którekolwiek filtry były szkodliwe w ciąży i nie znalazł żadnych badań potwierdzających tę tezę. Decyzja należy do Was, a sama od siebie polecam jednak produkty z filtrami mineralnymi czyli Titanium Dioxide lub Zinc Oxide, które są znacznie łagodniejsze i też super działają. 

- Kwas salicylowy (BHA)


Mój ukochany składnik bez którego nie potrafię żyć! Naprawdę pomaga mi w walce z trądzikiem i czuję się bezpiecznie gdy wiem, że w każdej chwili mogę po niego sięgnąć. Niestety ciężarnym nie poleca się stosowania tej substancji gdyż może powodować wady wrodzone u dziecka, chociaż największe ryzyko powikłań występuje tylko gdy stosujemy go w naprawdę dużym stężeniu czyli więcej niż 2%. Nie ma jednak co płakać, że zostaniemy w tym czasie bezbronne w walce z trądzikiem, bo są też inne kwasy, które chętnie pomogą nam go okiełznać. Co do kwasu glikolowego to znalazłam różne opinie, bo jedni twierdzą iż jest bezpieczny, a inni raczej nie polecają sięgać po niego w ciąży. Ale nawet to da się przeskoczyć, bo osobiście i tak poleciłabym azelainowy lub mlekowy, a u mnie ze względu na zwiększoną wrażliwość skóry najlepiej spisały się kwasy PHA.  

- Retinol (witamina A) i jego pochodne


Jestem prawie pewna, że o zakazie stosowania tego składnika w ciąży wie prawie każda przyszła mama. Żegnamy się więc na 9 miesięcy ze wszystkim co w swoim składzie zawiera substancje zaczynające się na "retin". Jeszcze przed ciążą stosowałam go przez jakiś czas i byłam zadowolona, ale ostatecznie cieszę się, że musiałam zrezygnować z retinolu, bo uważam iż nie jest mi jeszcze potrzebny, a jeśli nawet bym się skusiła to tylko na jego małe stężenie. Na razie kwasy oraz odpowiednia pielęgnacja potrafią trzymać w ryzach mój trądzik, a witamina C oraz filtry pomagają walczyć ze starzeniem się skóry i chociaż wiem iż to nie to samo obecnie nie czuję, że potrzeba mi czegoś więcej. Ostatnio więc zamiast kupować kosmetyki z witaminą A sięgam po te mogące się pochwalić zwartością najnowszego odkrycia czyli Bakuchiolu nazywanego botanicznym retinolem. Nie każdy jednak zgadza się co do tego, że można nim go zastąpić, ale zakłada się, że działa bardzo podobnie a co najlepsze nie podrażnia (w ten sam sposób) oraz nie ma działania fotouczulającego. Opinie są różne, a z własnego doświadczenia nie mogę niczego potwierdzić. Na razie krem z Bakuchiolem stosuję od dwóch tygodni więc ciężko ocenić jakiekolwiek efekty jego działania. Na pewno nie odważyłabym się namawiać osoby stosującej retinol by zastąpiła go kosmetykiem z Bakuchiolem gdyby nie była w ciąży. Jednak za tym pierwszym stoją chociażby lata badań i potwierdzone działanie, a jego naturalny odpowiednik jeszcze nie ma na swoim tak koncie silnych i niezaprzeczalnych dowodów oraz masy wielbicieli by mógł wygryźć raz na zawsze stary, dobry retinol. 

PS: Należy jednak pamiętać, że skoro Bakuchiol jest stosunkowo nową substancją i słabiej przebadaną to mimo, że zapewnia się nas iż można go stosować w ciąży, tego typu stwierdzenie należy uznać za powiedziane trochę na wyrost. My ciężarne dopiero zaczęłyśmy aplikować ten składnik więc skąd pewność, że nie zrobi krzywdy dziecku? Zdaję sobie sprawę, że już trochę dramatyzuje, ale po prostu chciałabym żebyście miały to na uwadze. 

- Benzoyl Peroxide (Nadtlenek Benzoilu)


Kolejny składnik przepisywany przy leczeniu trądziku czy zaskórników. O ironio w ciąży często ta dolegliwość nasila się poprzez zmiany hormonalne, wysuszenie skóry, wzmożone wydzielanie sebum, a właśnie wtedy musimy zrezygnować z większości substancji pomagających nam walczyć z niełatwymi do pokonania wrogami pięknej cery. Sama jednak nie stosuję Nadtlenku Benzoilu i nie uważam by był mi potrzebny. Mój trądzik na szczęście nie jest aż tak uparty bym musiała go leczyć więc daję sobie z nim radę wysyłając mu na przeciw kwasy plus dobrze dobraną pielęgnację. Mam tu na myśli dbanie o odpowiednie pH skóry, nawilżanie, oczyszczanie czy  nawet zdrowe odżywianie. Co prawda znalazłam kilka mocniejszych produktów, w tym też antybiotyków, które są przepisywane przez lekarzy ciężarnym gdy borykają się z  naprawdę silnym trądzikiem, ale o ich bezpieczeństwie pisze się różnie więc zamiast szukać informacji na ten temat w Internecie lepiej zapytajcie o radę swojego dermatologa lub innego specjalistę. 

- Hydrochinon


Jedna z najbardziej skutecznych substancji gdy mowa o pozbyciu się przebarwień.  Swoich nabawiłam się w poprzedniej ciąży i chociaż bardzo się nie lubimy jeszcze nie stosowałam kosmetyków zawierających Hydrochinon. Zamiast tego sięgam po kwas azelainowy, kosmetyki z witaminą C lub olejek tamanu. Na tą drugą polecam jednak uważać, ponieważ często potrafi podrażniać, a skoro skóra w ciąży jest jeszcze bardziej podatna na tego typu skutki uboczne może wywołać nieprzyjemne dolegliwości. Niektóre źródła zakazują stosowania również działającej rozjaśniająco arbutyny, podczas gdy inne piszą iż ponoć przeprowadzono już badania wykluczające te informacje i uznające wyżej wspominaną substancję za całkowicie bezpieczną nawet w ciąży. Sama jednak nie idę aż tak daleko i skupiam się na tych trzech ulubionych składnikach ufając iż pomogą mi w walce z przebarwieniami ( efekty niebawem). 

- Kwasy AHA (glikolowy, mlekowy, jabłkowy, winowy, cytrynowy, migdałowy)


Oczywiście w tym przypadku chodzi mi bardziej o wysokie stężenie tego typu składników. Co prawda nie udowodniono, że ma  ono negatywny wpływ na rozwój płodu, ale w tym przypadku chodzi o zapobieganie podrażnieniu cery, bo tak jak wspomniałam wyżej skóra ciężarnej jest bardziej narażana na tego typu skutki uboczne. Na własnym przykładzie mogę powiedzieć, że chociażby "krwawy peeling" (AHA 30% + BHA 2% Peeling Solution) wcześniej stosowałam bez jakiegoś większego uczucia szczypania, a obecnie nawet tonik z kwasem glikolowym od The Ordinary powoduje u mnie okropny dyskomfort i musiałam zrezygnować z sięgania po niego. Dotarłam też do źródeł w których podaje się, że jedynymi bezpiecznymi substancjami z grupy AHA są kwas mlekowy i glikolowy, a całej reszty nie poleca się stosować kobietom w ciąży. Dlaczego? Bo nie zostały odpowiednio przebadane pod tym kątem. Osobiście jednak uważam, że jest to po prostu chuchanie na zimne i jedyne czego bym się bała to ich wysokiego stężenia, ale ostateczna decyzja oczywiście należy do Was.

__________________________________

Tak właśnie wygląda lista najgorszych wrogów przyszłej mamy czających się w produktach przeznaczonych do pielęgnacji cery. Oczywiście od razu uprzedzam iż nie jestem kosmetologiem, dermatologiem czy lekarzem i  nie mogę nikogo zapewnić, że to co uznaję jako alternatywę sprawdzi się również w Waszym przypadku lub na pewno nie zaszkodzi rozwijającemu się dziecku (nie wiem czy ktokolwiek ma taką moc). Poza tym nie każdy boryka się z tym samym rodzajem trądziku czy przebarwień więc i pielęgnacja powinna być inna (choć często nie tylko ona stoi za zmianami skórnymi). Post jest napisany w oparciu o moje doświadczenia i starałam się umieścić w nim jak najbardziej rzetelne informacje, a jak już wyżej wspomniałam znalezienie konkretnych, potwierdzonych i pewnych badań w tym temacie nie jest takie łatwe. Mam jednak nadzieję, że choć trochę rozwiałam Wasze wątpliwości i teraz już będziecie wiedziały co zmienić w swojej rutynie pielęgnacyjnej tak by nie spędzała snu z powiek w obawie o dopiero co rozwijające się maleństwo. Oczywiście i tak wszelkie pytania zalecam skonsultować z lekarzem czy dermatologiem, bo większość z nich jest bardziej wiarygodnym źródłem niż Internet, chociaż słyszałam, że potrafią w odmiennym stanie zakazać stosowania większości produktów. Poniżej zamieszczam rutynę pielęgnacyjną ułożoną dla mnie przez zespół DECIEM w oparciu o produkty, które posiadam pod moim dachem oraz jako, że sporo z Was chętnie sięga po kosmetyki marki The Ordinary i część z nich macie już w domu postaram się wymienić, które z nich są bezpieczne dla kobiet w ciąży. 

______________________________

Kosmetyki The Ordinary  uznawane za bezpieczne do stosowania w ciąży w porządku alfabetycznym:


  • 100 % Cold Pressed Marula Oil
  • 100%  Organic Cold-Pressed Borage Seed Oil
  • 100% L-Ascorbic Acid Powder
  • 100% Organic Cold-Pressed Moroccan Argan Oil
  • 100% Organic Cold-Pressed Rose Hip Seed Oil
  • 100% Organic Virgin Chia Seed Oil
  • 100% Organic Virgin Sea-Buckthorn Fruit Oil
  • 100% Plan Derived Hemi Squalane
  • 100% Plant Derived Squalane
  • "B" Oil
  • "Buffet"
  • "Buffet"+ Copper Peptides 1%
  • Acsorbyl Tetraisopalmitate Solution 20% in Vitamin F
  • Alpha Lipolic 5%
  • Amino Acid 5% + B5
  • Argireline Solution 10%
  • Ascorbyl Gluciside Solution 12%
  • Azelaic Acid Suspension 10%
  • Caffeine Solution 5% + EGCG
  • Coverage Foundation
  • Ethylated Ascorbic Acid 15% Solution
  • EUK 134 0.1%
  • Glycolic Acid 7% Toning Solution
  • High-Adherence Silicone Primer
  • High-Spredability Fluid Primer
  • Hyaluronic Acid
  • Lactic Acid 5% + HA
  • Lactic Acid 10%+HA
  • Magnesium Ascorbyl Phosphate 10%
  • Mandelic Acid 10% + HA
  • Matrixyl 10% + HA
  • Mineral UV Filters SPF15 with Antioxidants
  • Mineral UV Filters SPF30 with Antioxidants
  • Natural Moisturizing Factors + HA
  • Niacinamide 10% + Zinc 1%
  • Pycnogenol 5%
  • Resveratrol 3% + Ferulic Acid 3%
  • Serum Foundation
  • Squalane Cleanser
  • Vitamin C Suspension 23%+ HA Spheres 2%
  • Vitamin C Suspension 30% in Silicone

Kosmetyki The Ordinary, które odradza się stosować w ciąży w porządku alfabetycznym:


  • AHA 30% + BHA 2% Peeling Solution (zawiera kwas salicylowy plus wysokie stężenie innych kwasów)
  • Alpha Arbutin 2% + HA ( zawiera arbutynę)
  • Ascorbic Acid 8% + Alpha Arbutin 2% ( zawiera arbutynę)
  • Granactive Retinoid 2% Emulsion ( zawiera retinoidy)
  • Granactive Retinoid 2% in Squalane (zawiera retinoidy)
  • Marine Hyaluronics (zawiera kwas salicylowy)
  • Retinol 0.2% in Squalane (zawiera retinol)
  • Retinol 0.5% in Squalane (zawiera retinol)
  • Retinol 1% in Squalane (zawiera retinol)
  • Salicylic Acid 2%  Solution (zawiera kwas salicylowy)
  • Salicylic Acid 2% Masque (zawiera kwas salicylowy)




Rutyna pielęgnacyjna skomponowana przez DECIEM dla kobiety w ciąży z cerą tłustą i trądzikową oraz przebarwieniami (w nawiasie znajdują się zmiany, które wprowadziłam): 


Rano:

1. Mycie ( u mnie jest to CeraVe Foaming Cleanser lub Mama Mio Gorgeous Glow Balancing Face Wash )
2. The Ordinary Caffeine Solution 5% + EGCG 
3.The Ordinary Alpha Arbutin 2% + HA (zawiera wyżej wspomnianą arbutynę więc zamiast tego stosuję The Ordinary Resveratrol 3% + Ferulic Acid 3% z  The Ordinary Vitamin C Suspension 23% + HA Spheres 2% lub ten pierwszy rano, a drugi wieczorem; w przyapdku tak wysokiego stężęnia Vitaminy C należy uważać na mogące wystąpić podrażnienie )
4. The Ordinary Niacynamide 10% + Zinc 1% (pomijam- nie łączy się niacynamidu z witaminą C)
5. NIOD Survival 30 + NIOD Photography Fluid Opacity  8% (zawiera salicylan sodu, który jak wyżej wspomniałam może być szkodliwy w ciąży, ale zajmuje ostatnie miejsca w dosyć długim składzie więc tutaj wszystko zależy od tego czy nie boicie się podjąć ryzyka)

Nie dostałam żadnej informacji odnośnie stosowania toniku rano więc dodam tylko, że zaraz po umyciu twarzy spryskuję ją mgiełką Elizabeth Arden PRO Hydrating Antioxidant Spray plus stosuję ice roller i dopiero przechodzę do punktu drugiego. 





Wieczór dzień 1

1. Mycie ( stosuję CeraVe Foaming Cleanser lub mydło Herbivore) 
2. The Ordinary Caffeine Solution 5%  + EGCG
3. The Ordinary Lactic Acid 10% + HA 2% (stosuję co drugi dzień lub gdy moja cera jest w naprawdę w okropnym stanie)
4. The Ordinary Alpha Arbutin 2% + HA (pomijam ze względu na arbutynę)
5. The Ordinary Niacinamide 10% + Zinc 1% (pomijam)
6. The Ordinary 100 % Organic Cold-Pressed Borage Seed Oil ( zamiast tego stosuję The Inkey List Bakuchiol)
7. NIOD Hydration Vaccine (stosuję tylko dwa razy w tygodniu)


Przed użyciem żelu do mycia twarzy sięgam po olejek do demakijażu By Nature Brightening Cleansing Oil. Tutaj również pominięto tonik więc dodam tylko, że wieczorem aplikuję The Inkey List PHA Toner, a na koniec jeszcze spryskuję twarz mgiełką Elizabeth Arden PRO Hydrating Antioxidant Spray plus do mycia gąbka konjac Boscia Konjac Sponge with Complexion Clearing Clay. 



Wieczór dzień 2

1. The Ordinary Squalene Cleanser (nie posiadam więc stosuję to co wyżej)
2. The Ordinary Glycolic Acid 7% Toning Solution (za mocny dla mnie więc zamiast tego zamieniam go na wyżej wspomniany The Inkey List PHA Toner)
3. The Ordinary Caffeine Solution 5% + EGCG
4. The Ordinary Alpha Arbutin 2% + HA (nie stosuję ze względu na zawartość arbutyny)
5. The Ordinary Niacinamide 10% + Zinc 1% (pomijam)
6. The Ordinary 100  % Organic Cold-Pressed Borage Seed Oil (jak wyżej zamiast tego stosuję The Inkey List Bakuchiol lub gdy skóra jest bardzo przesuszona to raz na jakiś czas ten olej plus kwas hialuronowy od The Inkey List)
7. NIOD Hydration Vaccine (tak jak wyżej tylko dwa razy w tygodniu)



Wieczór 3 (raz w tygodniu)

1. The Ordinary Squalene Cleanser
2. The OrdinaryAHA 30% + BHA 2% Peeling Solution (nie stosuję ze względu na zbyt wysokie stężenie kwasów plus zawiera kwas salicylowy 2% więc tak jak wyżej same zdecydujcie)
3. The Ordinary Caffeine Solution 5% + EGCG
4. The Ordinary 100% Organic Cold-Pressed Borage Seed Oil
5. NIOD Hydration Vaccine



Kosmetyki, które dodałam od siebie:




Wieczór numer 3 pomijam. Jeśli cera potrzebuje czegoś ekstra to stosuję po prostu maseczki oczyszczające lub nawilżające plus sauna do twarzy. Nie zawsze też rutyna pielęgnacyjna wygląda właśnie tak jak wyżej, bo dostosowuję ją do stanu cery i wtedy ewentualnie modyfikuję. Ogólnie uważam, że zespół DECIEM nie przyłożył się do odpowiedzi na moje pytanie umieszczając w przykładowej rutynie pielęgnacyjnej produkty, które wyżej wymieniłam jako uważane za niebezpieczne i chociaż zdaję sobie sprawę, że stężenia "szkodliwych substancji" nie są wysokie więc ktoś mógł się tym kierować to jednak nie zostałam o tym poinformowana. Nie mówiąc już o polecaniu krwawego peelingu ze sporą ilością drażniących kwasów. Nie polecam też wprowadzać wszystkich produktów na raz jeśli wcześniej nie miałyście z nimi styczności i przede wszystkim zawsze pamiętajcie by najpierw zrobić test na skórze sprawdzając jak zareaguje na dany produkt. Muszę zaznaczyć, że znacznie lepiej współpracowało mi się z marką The Inkey List, bo miałam wrażenie, że osoba pisząca była dużo lepiej poinformowana, a i nawet zaoferowali, że dadzą mi darmowe produkty do umieszczenia w tym poście. Nie skorzystałam jednak, bo posiadam wszystkie, które mnie interesują i nie chciałam już o nic więcej poszerzać mojej rutyny pielęgnacyjnej. 


Napisanie posta zajęło mi naprawdę sporo czasu, mam  więc ogromną nadzieję, że jednak komuś się przyda. Na koniec pragnę dodać iż jestem tylko człowiekiem, mogę się mylić co do niektórych informacji (chociaż sprawdziłam je bardzo dokładnie oraz przetestowałam na sobie, bo jestem w drugiej ciąży) lub produktów, których składy się ciągle zmieniają i jeśli uważacie, że gdzieś popełniłam błąd, a nawet jesteście w stanie to potwierdzić, chętnie się poprawię, bo nie chciałabym szerzyć nieprawdziwych informacji lub co gorsza zaszkodzić komuś. Dajcie znać czy znalazłyście coś dla siebie. Pozdrawiam!


PS: Źródła zdjęć to w większości: www.cultbeauty.co.uk lub www.feelunique.com. 













© Land of Vanity

This site uses cookies from Google to deliver its services - Click here for information.

Professional Blog Designs by pipdig